,
Obserwuj
Podkarpackie

Leżajsk postawiony na nogi. Dla nich to najważniejsze miejsce na świecie

4 min. czytania
22.03.2025 08:00
W Leżajsku prawdziwe tłumy. Kilka tysięcy chasydów przyjechało do tego miasta na Podkarpaciu, by modlić się przy grobie cadyka Elimelecha w 238. rocznicę jego śmierci. W ciągu zaledwie dwóch dni lotnisko w Jasionce obsłużyło 26 specjalnych rejsów z pielgrzymami z Izraela, USA i wielu krajów Europy.
|
|
fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl
  • Jorcajt, czyli rocznica śmierci cadyka to dla chasydów jedno z najważniejszych wydarzeń w ich religii;
  • Sam Leżajsk, wraz z grobem Elimelecha, jest dla nich jednym z najświętszych miejsc na świecie;
  • Pielgrzymują tu z całego świata, między innymi z Izraela i Stanów Zjednoczonych.

 

To, że Leżajsk będzie przeżywał małe oblężenie, widać było już na kilka dni przed 21. dniem miesiąca adar (12. miesiąc kalendarza żydowskiego), który z reguły przypada na marzec. W ciągu zaledwie dwóch dni lotnisko w Jasionce obsłużyło 26 specjalnych rejsów z pielgrzymami z Izraela, USA i wielu krajów Europy. Celem jest położony nieco ponad godzinę drogi z lotniska Leżajsk - 20-tysięczne, niewielkie, spokojne miasto na Podkarpaciu.

W zwykłe dni życie toczy się tu niespiesznie - na rynku niewielu klientów, w kawiarniach cisza, a część sklepów pozostaje zamknięta. Jednak raz w roku Leżajsk staje się centrum duchowego przeżycia dla tysięcy chasydów z całego świata. Przybywają tutaj, by pomodlić się przy grobie cadyka Elimelecha, jednego z najwybitniejszych żydowskich mistyków i przywódców religijnych XVIII wieku.

Już na kilka dni przed uroczystościami widać oznaki zbliżającej się pielgrzymki. Przy cmentarzu żydowskim ustawiane są namioty dla pielgrzymów, w budynku ohelu - grobowca cadyka - trwają ostatnie przygotowania. Tak, by w Jorcajt - czyli rocznicę śmierci cadyka - wszystko było gotowe.

Na uliczkach Leżajska bez trudu można zauważyć mężczyzn w czarnych kapeluszach i długich płaszczach. Rozmawiają w jidysz lub hebrajskim, przystają na chwilę, by podzielić się swoimi intencjami modlitewnymi. Są z całego świata - z Izraela, Stanów Zjednoczonych, Belgii, Wielkiej Brytanii, a nawet z dalekiej Ameryki Południowej. Wielu z nich podróżuje z rodzinami.

"Każda prośba ma swoją historię"

 

Najważniejszym punktem pielgrzymki jest modlitwa przy grobie Elimelecha, znajdującym się w ohelu na starym cmentarzu żydowskim. Chasydzi wierzą, że w rocznicę jego śmierci dusza cadyka zstępuje z nieba, by wstawiać się za tymi, którzy przychodzą prosić o błogosławieństwo.

W tych dniach bardzo łatwo trafić na żydowski cmentarz w Leżajsku. Ma się wrażenie, że jedzie tam większość samochodów. Im bliżej cmentarnej bramy, tym łatwiej dosłyszeć muzykę i chóralny śpiew chasydów, którzy w ten sposób wypraszają od Elimelecha pomyślność i zdrowie dla bliskich.

Przed wejściem na cmentarz każdy dokonuje rytualnego obmycia w mykwie - specjalnej łaźni. To ważny element przygotowania duchowego, symbolizujący oczyszczenie ciała i duszy. Następnie pielgrzymi kierują się do ohelu, gdzie przez całą dobę trwa modlitwa. Mężczyźni kiwają się rytmicznie, recytując święte teksty, inni cicho odmawiają psalmy lub zamykają oczy w skupieniu. Kobiety, w osobnym pomieszczeniu, modlą się w ciszy, trzymając w dłoniach kartki z zapisanymi prośbami, które zostawiają przy grobie.

- Każda prośba ma swoją historię - tłumaczy Rafael, który do Leżajska przyleciał z Antwerpii. - Niektórzy modlą się o zdrowie dla bliskich, pomyślność dla dzieci, sukces w interesach. Dla wielu z nich to moment głębokiego kontaktu z duchowością i tradycją przodków. Ja modlę się o sukces w swoim interesie. Niedawno zacząłem, więc pomoc cadyka się przyda - dodaje.

Koszerna uczta dla pielgrzymów

 

Po modlitwie pielgrzymi udają się do domu pielgrzyma, gdzie czeka na nich ciepły, koszerny posiłek. Kuchnia przygotowana na tę okazję działa jak dobrze naoliwiona maszyna. - Mamy już w tym doświadczenie - mówi Witold Wójcik z Fundacji Chasydów Leżajsk, która organizuje zaplecze dla pielgrzymów. - W rekordowych latach, jeszcze przed pandemią, potrafiliśmy obsłużyć nawet 15 tys. pielgrzymów. Teraz przyjeżdża ok. 5-8 tysięcy. Damy radę, mimo że większość zostanie tu na szabat - dodaje.

Rabini czuwają nad przestrzeganiem zasad koszerności - osobne naczynia do potraw mlecznych i mięsnych, oddzielne kuchnie. Na stołach pojawiają się tradycyjne potrawy: aromatyczny rosół, pieczona wołowina, jajka na twardo, pasta jajeczna, świeże pieczywo i warzywa.

Dla chasydów możliwość spożycia koszernego posiłku w podróży jest niezwykle istotna, dlatego miejsce to tętni życiem niemal przez całą dobę. - Każdy pielgrzym może tutaj przyjść i zjeść. Zresztą nie tylko pielgrzymi - często zaglądają też mieszkańcy Leżajska, ale Żydzi mają swoje zasady. Dla Żydów może gotować tylko Żyd. Nasi pracownicy przygotowują produkty, a włączaniem pieców, podpalaniem ognia na kuchenkach zajmuje się Żyd - mistrz - mówi Wójcik.

Szabat w cieniu pielgrzymki

 

W tym roku rocznica śmierci cadyka Elimelecha przypadała w piątek, co oznacza, że pielgrzymka łączy się z rozpoczęciem szabatu - świętego dnia odpoczynku. Dla chasydów oznacza to dodatkowe wyzwania logistyczne. W czasie szabatu nie wolno im przenosić przedmiotów między przestrzeniami publiczną i prywatną, dlatego specjalnie wyznaczone osoby tworzą eruw - symboliczną granicę, która sprawia, że całe pielgrzymkowe miasteczko staje się jedną przestrzenią domową.

Na boisku szkolnym ustawiono dwa ogromne namioty, które podzielono na małe pokoje - to tam wielu pielgrzymów spędzi noc. Inni znaleźli miejsce w hotelach, pensjonatach lub prywatnych kwaterach. Całe miasto dostosowało się do tego niezwykłego wydarzenia.

Pielgrzymka, która trwa cały rok

 

Chociaż największe tłumy przybywają do Leżajska w rocznicę śmierci cadyka, to pielgrzymi odwiedzają jego grób przez cały rok. Każdego dnia na cmentarzu można spotkać chasydów modlących się przy ohelu. Dla wielu z nich to jedno z najważniejszych miejsc na świecie - duchowy pomost łączący przeszłość z teraźniejszością. Chasydzi wierzą, że Elimelech miał niezwykłe zdolności - uzdrawiał ciała i dusze, wypędzał demony, pomagał potrzebującym. Jego nauki, pełne radości i mistycznej głębi, wciąż są żywe wśród jego wyznawców.

Leżajsk, choć na co dzień cichy i spokojny, raz do roku staje się miejscem wyjątkowym. Miejscem, gdzie modlitwa i tradycja splatają się z historią, a duchowość przenika codzienne życie. Cadyk Elimelech, choć odszedł 238 lat temu, wciąż przyciąga do swojego grobu tysiące ludzi, którzy wierzą, że w tej chwili jest bliżej nich niż kiedykolwiek.