,
Obserwuj
Podkarpackie

Selfie z granicy za 500 złotych. Drony i kamery wyłapią każdego

2 min. czytania
28.04.2025 16:55
Nie pomagają znaki, ostrzeżenia ani nawet kary. W ciągu ostatniego weekendu oddział Straży Granicznej w Bieszczadach zatrzymał kilka osób, które weszły na pas graniczny i robiły sobie zdjęcia. - To prawdziwa plaga wśród turystów - skarżą się pogranicznicy.
|
|
fot. MONKPRESS/East News
  • Dla wielu osób zdjęcie z granicznego pasa to turystyczna atrakcja;
  • Złamanie zakazu wstępu to nie tylko mandat w wysokości nawet 500 złotych, ale też możliwość oskarżenia o nielegalne przekroczenie granicy;
  • Kto naruszy prawo, nie uniknie kary. Teren jest stale monitorowany przez kamery, drony i czujniki ruchu.

Wraz z początkiem sezonu turystycznego Straż Graniczna w Bieszczadach notuje coraz więcej przypadków łamania zakazu wstępu na pas drogi granicznej. Mimo wyraźnych znaków ostrzegawczych i przypomnień o przepisach turyści wciąż decydują się na ryzykowne zachowania. Wszystko dla pamiątkowego zdjęcia przy granicy z Ukrainą.

To nie zabawa

- Jest to pewnie dla nich pewnego rodzaju trofeum, ale wzdłuż granicy państwowej obowiązuje zakaz wstępu na pas drogi granicznej o szerokości 15 metrów. Jest on wyraźnie oznaczony tablicami ostrzegawczymi, a poruszać się po nim można wyłącznie na wyznaczonych szlakach turystycznych - mówi Piotr Zakielarz, rzecznik Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej.

Tylko w ostatni weekend funkcjonariusze Straży Granicznej zatrzymali kilka osób, które złamały przepisy. - Turyści weszli na pas graniczny, aby zrobić sobie zdjęcia. Jeszcze bardziej nieodpowiedzialnie zachowało się małżeństwo z centralnej Polski, które mimo świadomości, że jest obserwowane, podeszło do ukraińskiego słupka granicznego i machało do kamer. Niedługo potem pojawił się patrol i nałożył na nich mandaty - relacjonuje Zakielarz. - Większość z nich tłumaczyła swoje zachowanie ciekawością lub chęcią zobaczenia granicy z bliska - dodaje.

Kosztowne zdjęcia

Straż Graniczna przypomina, że granica państwowa to nie tylko symboliczna linia na mapie, ale przede wszystkim strefa objęta szczególną ochroną. Wejście na pas drogi granicznej bez zezwolenia jest wykroczeniem, za które można dostać nawet do 500 złotych mandatu.

- Jeśli jednak ktoś przekroczy granicę, na przykład podchodząc do ukraińskiego słupka, może odpowiadać za przestępstwo nielegalnego przekroczenia granicy. A to wiąże się już z poważniejszymi konsekwencjami prawnymi - tłumaczy rzecznik Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej.

Do monitorowania granicy Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej wykorzystuje nowoczesne technologie: kamery, drony i czujniki ruchu. Granica jest nadzorowana przez całą dobę, niezależnie od pogody. Dlatego szanse na niezauważone wejście na pas graniczny są praktycznie zerowe.