Czy Polsce zabraknie krwi? Niepokojące doniesienia NIK
- 14 czerwca przypada Światowy Dzień Krwiodawcy - z tej okazji w Radiu TOK FM przez cały weekend mówimy o krwiodawstwie: czy Polska jest gotowa na kryzys, dlaczego dostęp do krwi - w różnych regionach Polski - nie jest równy;
- Zdaniem NIK system krwiodawstwa w Polsce sprawdza się w stabilnych okresach, lecz pozostaje wrażliwy na sytuacje nadzwyczajne;
- W opinii kontrolerów izby należy dążyć do stanu, w którym punkty poboru są łatwo dostępne, godziny przyjmowania są elastyczne, a krew można oddać również w dni wolne;
- Lekarze uspakajają. - Regionalne centra reagują szybko, mamy sprawny system e-krew, a transport jest na bieżąco monitorowany - mówi dr Wacław Bazanowski z Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie.
Co pokazuje raport NIK?
Z ostatniego raportu NIK wynika, że system krwiodawstwa działa dobrze w czasie spokoju, ale może nie sprostać wyzwaniom w sytuacjach nadzwyczajnych - takich jak pandemia, blackout, działania zbrojne. Lekarze z oddziałów ratunkowych twierdzą jednak, że system już dziś jest elastyczny i gotowy do działania nawet w najtrudniejszych warunkach.
System na co dzień działa, ale…
Polska była samowystarczalna, jeśli chodzi o krew i jej składniki - nie było konieczności importu. Dawców było dużo, a centra krwiodawstwa zapewniały odpowiednie zapasy. Problem pojawił się jednak w 2020 roku, kiedy pandemia COVID-19 zamknęła ludzi w domach. Liczba donacji spadła o blisko dziewięć procent, a w niektórych regionach pojawiły się niedobory najbardziej pożądanych grup krwi, zwłaszcza Rh-.
NIK podkreśla, że chociaż system funkcjonuje sprawnie w warunkach normalnych, to w razie zagrożeń może okazać się niewydolny. 'Nie zapewniono pełnej odporności systemu krwiodawstwa na sytuacje kryzysowe. Brakuje jednolitych procedur awaryjnych, zbyt wiele zależy od lokalnych decyzji' - czytamy w raporcie.
Problemy systemowe
Jednym z głównych zarzutów kontrolerów jest ograniczona dostępność punktów poboru krwi. W ciągu ostatnich lat liczba terenowych oddziałów spadła, a wiele z nich działa jedynie do godziny 15 i tylko w dni robocze. To zniechęca potencjalnych dawców. Z ankiet przeprowadzonych przez NIK wynika, że aż 31 procent badanych wskazywało zbyt długi czas oczekiwania jako powód rezygnacji z oddania krwi, a 23,5 procent - niewłaściwe godziny funkcjonowania punktów. Do tego dochodzi brak parkingów i duża odległość od miejsca zamieszkania.
Kolejną bolączką jest niedostateczny nadzór Narodowego Centrum Krwi nad regionalnymi centrami krwiodawstwa i krwiolecznictwa (RCKiK). Kontrole są zbyt rzadkie, a część rekomendacji nie jest wdrażana. NIK zwraca też uwagę na problemy techniczne - w 2021 roku w transporcie utracono cztery jednostki krwi z powodu awarii chłodni i błędów w logistyce.
Demografia i rosnące potrzeby
Eksperci Izby podnoszą również problem starzenia się społeczeństwa. Maleje liczba osób w wieku 18-65 lat, które mogą oddawać krew, podczas gdy rośnie zapotrzebowanie wśród osób starszych. Szczególnie duże zużycie krwi notuje się w chirurgii, onkologii i hematologii. Przy obecnych trendach demograficznych Polska może w przyszłości stanąć przed problemem braku dawców.
Raport wskazuje, że dotychczasowe programy promujące honorowe krwiodawstwo nie przyniosły wystarczającego efektu. 'Konieczne są zmiany systemowe, a nie tylko kampanie informacyjne' - apelują autorzy kontroli.
SOR nie bije na alarm
Zupełnie inny obraz sytuacji przedstawiają lekarze pracujący na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Dr Wacław Bazanowski z Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie twierdzi, że raport NIK nie oddaje realiów pracy w terenie. - W czasie pandemii system się nie załamał. Nigdy nie zdarzyło się, żebyśmy nie mieli krwi do przeprowadzenia pilnej transfuzji - mówi lekarz. - Regionalne centra reagują szybko, mamy sprawny system e-krew, a transport jest na bieżąco monitorowany. Owszem, są incydenty, ale są one rzadkie i dobrze zarządzane.
Lekarz podkreśla, że dzięki mobilnym punktom poboru i elastycznemu zatrudnianiu personelu centra potrafią zwiększyć dostępność usług, gdy tylko zajdzie potrzeba. - Gdy trzeba, pobory odbywają się w soboty, a nawet na festynach i w galeriach handlowych. Najważniejsze, że krwi nie brakuje wtedy, gdy jest potrzebna - dodaje.
Podobnego zdania jest prof. Piotr Radziwon, szef RCKiK w Białymstoku, który zauważa, że system wciąż ewoluuje. - Ostatnie lata pokazały, że jesteśmy gotowi na sytuacje kryzysowe, dlatego że one już były, jak chociażby wielka powódź - mówi. - Jesteśmy spokojni, bo ten system działa - zapewnia.