,
Obserwuj
Podkarpackie

Odstrzału nie będzie. Niedźwiedzie z Cisnej objęte specjalnym programem

3 min. czytania
18.07.2025 15:25
Miał być odstrzał, będzie czteroletni program ochrony. Tak zakończył się kilkutygodniowy spór o los trzech niedźwiedzi z gminy Cisna w Bieszczadach, które zbyt często i zbyt blisko podchodziły do ludzkich siedzib w poszukiwaniu pożywienia.
|
|
fot. JAN KUCHARZYK / Jan KUCHARZYK/East News

 

  • Zagrażające mieszkańcom Cisnej niedźwiedzie nie będą zabite. Decyzja o odstrzale została cofnięta; 
  • "Zamiast tego powołujemy specjalną grupę interwencyjną i ruszamy z programem ochrony" - oświadczył wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała;
  • Zwierzęta mają być monitorowane przy użyciu obroży telemetrycznych, a miejsca gromadzenia odpadów - do których przychodziły - specjalnie zabezpieczone. 

 

Po fali sprzeciwu wobec decyzji Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz naciskach ze strony organizacji ekologicznych, lokalnych władz i ekspertów, wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała ogłosił cofnięcie decyzji o eliminacji zwierząt. W zamian - od wiosny 2026 roku - wprowadzony zostanie program interwencji i monitoringu niedźwiedzi brunatnych.

Na początku lipca Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wydała zgodę na odstrzał trzech konkretnych osobników, które - jak wskazywano - od miesięcy regularnie podchodziły do domostw, wykazywały oznaki oswojenia i były odporne na próby płoszenia. Decyzja wywołała kontrowersje. Wiceminister Dorożała zapowiedział alternatywne rozwiązanie - przeniesienie niedźwiedzi do Tatrzańskiego Parku Narodowego - ale władze Cisnej wówczas odpowiadały: nikt z nami nie rozmawiał. Gmina domagała się konkretnych działań, nie obietnic w mediach społecznościowych.

Przez kilka dni sprawa utkwiła w martwym punkcie. Lokalne władze, odpowiedzialne za bezpieczeństwo mieszkańców, nie ukrywały frustracji. Przypominały, że przez lata zgłaszały rosnący problem z niedźwiedziami, który był ignorowany. Odstrzał miał być ostatecznością, po wyczerpaniu metod takich jak odstraszanie, zabezpieczanie śmieci, a nawet próby odłowu.

Ostatecznie wiceminister Dorożała ogłosił zmianę kierunku działania. - „Nie będzie odstrzału. Zamiast tego powołujemy specjalną grupę interwencyjną i ruszamy z programem ochrony" - poinformował w rozmowie z TVN24.

Program ma ruszyć wiosną 2026 roku i potrwa co najmniej cztery lata. Jego główne założenia to:

 

  • powołanie 11-osobowej grupy interwencyjnej, wspieranej przez dwóch weterynarzy,
  • stały monitoring niedźwiedzi przy użyciu obroży telemetrycznych,
  • zmiany w prawie, umożliwiające użycie broni gładkolufowej (np. kul gumowych) do płoszenia zwierząt,
  • zabezpieczenie miejsc gromadzenia odpadów i poprawa warunków żerowania w naturalnych siedliskach.

 

Dzięki monitoringowi służby będą mogły śledzić niedźwiedzie w czasie rzeczywistym i szybko reagować w razie zagrożenia. 

Z danych GDOŚ wynika, że od początku 2025 roku tylko w gminie Cisna odnotowano aż 65 przypadków podejścia niedźwiedzi do domostw - to średnio co trzy dni. Dla porównania: w całym 2020 roku takich sytuacji było 40. Mieszkańcy nie ukrywają, że żyją w ciągłym niepokoju.

- Sołtysuję tu trzy kadencje i nigdy nie było tak źle. Misie zaglądają do domów - powiedział reporterowi TOK FM sołtys Henryk Gajda.

Wielu mieszkańców podkreśla, że przez lata śmieci nie były właściwie zabezpieczane, co nauczyło zwierzęta szukania łatwego pożywienia przy ludzkich siedzibach.

Eksperci ostrzegają: relokacja nie rozwiązuje problemu

Wcześniejsza propozycja przeniesienia niedźwiedzi w Tatry została skrytykowana przez część naukowców i ekologów. Dr Robert Maślak z Państwowej Rady Ochrony Przyrody przestrzegał, że oswojone osobniki będą szukać jedzenia także w TPN, co może tylko przenieść problem w nowe miejsce. - „W Tatrach nie odnajdą się w naturalnym środowisku, bo są uzależnione od śmieci i jedzenia pochodzenia antropogenicznego" - argumentował.

Podobnie wypowiadał się dziennikarz i przyrodnik Adam Wajrak. - „To szaleństwo. Takie zwierzęta nie nauczą się nagle dzikich zwyczajów" - pisał w mediach społecznościowych.

Nowy kierunek: nie eliminować, tylko zarządzać

Ochrona niedźwiedzi to nie tylko kwestia etyki, ale także odpowiedzialności systemowej. Jak zauważają ekolodzy z inicjatywy Dzikie Karpaty, kluczowa jest nie tyle interwencja wobec konkretnych zwierząt, ale trwała zmiana warunków: edukacja mieszkańców, właściwe zabezpieczanie odpadów i szybkie reagowanie służb terenowych. - To człowiek stworzył warunki przyciągające drapieżniki. Jeśli nie zmienimy systemu, problem będzie się powtarzać - mówił Łukasz Synowiecki z organizacji.

Wiceminister Dorożała zapewnia, że nowe przepisy i program będą konsultowane z ekspertami, samorządami i organizacjami społecznymi. Już w sierpniu do Bieszczad mają przyjechać specjaliści z Tatrzańskiego Parku Narodowego, by wspólnie z lokalnymi służbami opracować szczegóły działań.