,
Obserwuj
Podkarpackie

"Widzi pan? Nie wyjedzie". Rzeszowianie odkopują auta i szykują się na mrozy

2 min. czytania
08.01.2026 09:11

Rzeszów zmaga się z wyjątkowo trudnymi warunkami. Intensywne opady śniegu w środę w krótkim czasie sparaliżowały miasto. Zaparkowane samochody dosłownie zniknęły pod białą warstwą puchu. Na Podkarpaciu miejscami spadło ponad 30 centymetrów świeżej pokrywy.

Akcja Zima 2026 w Rzeszowie
Akcja Zima 2026 w Rzeszowie
fot. Andrzej Zbraniecki/East News
  • Intensywne opady śniegu sparaliżowały Rzeszów.
  • Mieszkańcy radzą sobie z zimą na różne sposoby.
  • Prognozy nie zostawiają złudzeń: zima szybko nie odpuści.

- Jest dużo śniegu, jakieś 25 centymetrów. Widzi pan? Auto nie wyjedzie. Trzeba najpierw popracować - pokazuje pan Grzegorz, którego spotykamy przy jednym z osiedlowych parkingów. W rękach trzyma nie szczotkę, a łopatę. - Najpierw trochę połopatować, a potem można jechać - dodaje.

Śnieg i niska temperatura to test dla samochodów. Pan Grzegorz zapewnia, że do zimy przygotował się solidnie. - Akumulator jest nowy, płyn zimowy na bieżąco uzupełniany, opony też nowe. Bieżnik widać - wylicza. Mimo to przyznaje, że bez odkopania auta nie ma mowy o ruszeniu w trasę.

Miasto w śniegu, służby w pełnej mobilizacji

Całą poprzednią noc trwała akcja odśnieżania. Około 70 pługopiaskarek i ciągników oraz 120 pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i firm współpracujących pracowało bez przerwy. - Na bieżąco odśnieżane są drogi wszystkich standardów, skrzyżowania, zatoki autobusowe i chodniki - informowało biuro prasowe urzędu miasta.

Za drogi osiedlowe odpowiadają spółdzielnie i Miejski Zarząd Budynków Mieszkalnych. Tam od rana trwało posypywanie nawierzchni piaskiem i dolomitem. Mimo to wielu mieszkańców, zwłaszcza seniorów, ogranicza w tym czasie wyjścia z domu.

Zimowa strategia: zostać w domu albo się dogrzać

- Trzeba jakoś walczyć, wie pan. Każdy ma swoje sposoby - mówi pani Rozalia z Rzeszowa. - Albo siedzieć w domu, nie wychodzić, albo się rozgrzewać. Herbatkę pić - dodaje. Ten, kto nie musi, może zostać w domu z ogrzewaniem maksymalnie włączonym. Pani Rozalia kręci głową. - Ja w swoim pokoju kaloryfer trochę skręcam, bo lubię w chłodzie spać. Jak mam chłodniej, lepiej mi się śpi - przyznaje.

Część mieszkańców, mimo zimy, regularnie wietrzy mieszkania, by pozbyć się wilgoci. - Tak, w ciągu dnia otwieram okna, na moment, żeby wpuścić świeże powietrze - mówi pani Justyna z rzeszowskiej Baranówki. Jak dodaje, kaloryfery na razie pracują bez przerwy. - Myślę, że będą na pełną moc. Okaże się, czy rzeczywiście będą grzać - zastanawia się. Pani Justyna nie narzeka jednak na zimę. - Śnieżek jest, zima jest i tak powinno być. W styczniu to normalne - podkreśla z uśmiechem.

Jeśli chodzi o kolejne dni - prognozy nie pozostawiają złudzeń: to nie koniec zimowego ataku. Na Podkarpaciu ma spaść jeszcze więcej śniegu, a temperatury mają sięgać kilkunastu stopni poniżej zera, szczególnie zimno ma być nocami. 

Źródło: TOK FM