"Polityczny sąd" w sprawie jasełek. Pomorska kurator oświaty broni się przed zarzutami radnych
Bożonarodzeniowe przedstawienie zostało zaprezentowane w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Gdańsku . Widzowie zobaczyli między innymi półnagiego 'Jezusa' wożonego na taczce czy jednego z trzech króli, który - z kotem pod pachą - wręcza Świętej Rodzinie bon na 500 plus. Fragmenty jasełek szybko trafiły do sieci i oburzyły część opinii publicznej, głównie zwolenników i działaczy obecnej władzy. Na antenie publicznego radia skrytykowała je także kurator Małgorzata Bielang - przekonywała, że przedstawienie było złe i niemądre, a także nazwała je "hucpą".
Szybki i radykalny osąd pani kurator nie spodobał się gdańskim radnym Koalicji Obywatelskiej, którzy zorganizowali konferencję prasową . Pytali o to, w jakim trybie została podjęta ta ocena i przypomnieli, że kurator oświaty powinien działać w granicach prawa. Pytania o to, czy publicznie wyrażona opinia została poprzedzona odpowiednim postępowaniem, zostały też przesłane do kuratorium.
Obrona i atak
Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać - została opublikowana na stronie internetowej kuratorium . Małgorzata Bielang odpiera zarzuty i atakuje radnych. Przy okazji pośrednio przyznaje, że jej wypowiedzi na temat jasełek padły przed zakończeniem kontroli w placówce.
W oświadczeniu czytamy: 'Zorganizowanie konferencji prasowej przez radnych (...) oraz ich wypowiedzi medialne odbieram jako upolitycznienie zaistniałej sytuacji i próbę wpływania na czynności organu sprawującego nadzór pedagogiczny, tj. Pomorskiego Kuratora Oświaty'.
'Polityczny sąd'
W kolejnym fragmencie oświadczenia kurator przekonuje, że - w jej opinii - krzywdzące i obraźliwe są porównania jej pracy z działaniami służb z okresu komunizmu oraz zarzuty dotyczące mijania się z prawem.
'Wypowiedzi radnych stanowiły de facto sąd polityczny nad Pomorskim Kuratorem Oświaty. Za niedopuszczalne należy uznać utożsamianie kuratora z 'komisarzem' z okresu stanu wojennego. Odniesienie się kuratora do nauczania i wychowania respektującego chrześcijański system wartości, do którego odwołuje się preambuła ustawy - Prawo oświatowe - spotkała się z atakiem i zarzuceniem kuratorowi 'kneblowania ust' uczniom tej szkoły'" - czytamy w oświadczeniu.
Bielang przekonuje też, że za obraźliwe należy uznać podawanie w wątpliwość, czy 'pomorski kurator działa na podstawie i w granicach prawa', czy też sugerowanie, jakoby próbował wywołać "efekt mrożący" wśród uczniów, nauczycieli i rodziców.
Przypomnijmy, na konferencję prasową jeden z radnych przyniósł opornik - symbol sprzeciwu wobec władzy z czasów solidarnościowego zrywu. Kurator nazwała ten gest "daleko idącym nadużyciem".