,
Obserwuj
Pomorskie

Wkurzeni mieszkańcy przyszli przed ratusz. "Morze szumi, ptaszek śpiewa, a mnie w korku krew zalewa"

2 min. czytania
20.06.2023 13:11
Grupa mieszkańców i polityków lokalnej opozycji protestowała we wtorek przed gdyńskim ratuszem. Krytykowali przeciągający się remont węzła Karwiny, rozkopane ulice i korki. Ile można? Przecież to jest skandal - mówili.
|
|
fot. Paweł Radzewicz / TOK FM

Umowa na przebudowę węzła Karwiny została podpisana dwa lata temu. Zgodnie z jej zapisami inwestycja miała być gotowa w maju tego roku, ale tak się nie stało. Według najnowszych obietnic urzędników utrudnienia powinny zakończyć się jesienią. Zapewnienia władz nie uspokajają jednak mieszkańców, którzy z kartonowymi transparentami pojawili się we wtorek przed magistratem.

"Neverending story"

Protestujący skandowali hasła: "Szczurek, oddaj za paliwo", "Węzeł Karwiny to hańba i kpiny" i chętnie dzielili się swoimi przemyśleniami co do trwającego latami remontu.

- Ile można? Przecież to jest skandal i jakieś "neverending story" - mówił z irytacją w głosie jeden z protestujących. - Tysiące mieszkańców stoi w korkach czasami po dwie godziny. To trwa i trwa w sumie od lat, i końca nie widać - kręcił głową.

- Są odcinki na Wielkopolskiej i Chwaszczyńskiej, które nawet nie zostały jeszcze rozpoczęte. Są dziesiątki zwężeń, na których pas jest zamknięty od kilku miesięcy i często nic się tam nie dzieje - zwracał uwagę drugi protestujący.

Godziny w korkach

Jedna z mieszkanek Karwin - w rozmowie z TOK FM - opowiadała, że ma pod opieką niepełnosprawnego ojca. - Są godziny, w których niestety - jeżeli karetka miałaby dojechać na Karwiny - będzie to po prostu niemożliwe. Obawiam się, że nikt nawet nie wyśle do nas pogotowia, bo szkoda czasu na to, żeby stała w jednym wąskim pasie. Karetka nie ma szans przyjechać nawet boczną uliczką - mówiła zrezygnowana.

'Najlepsza byłaby taczka'. Gdyńska opozycja chce odwołania wiceprezydenta

Podobnych głosów było więcej. - Nie są tam zachowane żadne zasady bezpieczeństwa ruchu drogowego, zasady bezpieczeństwa poruszania się pieszych no i zasady jakiejś minimalnej przepustowości - grzmiał jeden z mieszkańców. - Wszyscy stoimy w wielogodzinnych korkach. Tracimy czas i pieniądze, wypalamy paliwo, ale też tracimy na jakości naszych samochodów, które wpadają w dziury, rozwalają opony i zawieszenie - rzucał jednym tchem.

Protest słuszny, ale frekwencja mizerna...

Protest mieszkańców zorganizowała gdyńska opozycja, która w ubiegłym tygodniu złożyła wniosek o odwołanie odpowiedzialnego za tę inwestycję wiceprezydenta Marka Łucyka. O takim obrocie sprawy nie ma jednak mowy. Prezydent Gdyni w komunikacie stwierdził, że nie widzi powodów do dymisji swojego zastępcy i - wyliczając jego zasługi dla miasta - zapewnił o swoim pełnym zaufaniu.

Nie da się ukryć, że węzeł Karwiny jest paliwem dla opozycji, która próbuje kłopoty z ukończeniem jego przebudowy wykorzystać do budowy swojej pozycji. Podczas pikiety jej przedstawiciele punktowali władze, wyliczając nieudane albo niezrealizowane inwestycje miasta.

Liczba protestujących, którą udało im się zebrać mogła jednak rozczarować. Po dosyć sporym odzewie w mediach społecznościowych do liderów Gdyńskiego Dialogu i Lewicy dołączyło przed urzędem miasta zaledwie kilkanaście osób.