,
Obserwuj
Pomorskie

Ignorują ostrzeżenia i kąpią się w sinicach. "Nie po to jechałam 700 kilometrów, żeby czerwone flagi oglądać"

3 min. czytania
10.07.2023 15:46
Wszystkie kąpieliska morskie w Gdyni i Sopocie oraz niemal wszystkie w Gdańsku są zamknięte z powodu zakwitu sinic. Upalna pogodna i brak wiatru sprawiły, że te groźne cyjanobakterie zajmują coraz większe obszary morskiego brzegu. Plażowiczom pozostają zatem kąpiele w słońcu, ale wielu z nich omija strzeżone odcinki plaż i wchodzi do wody mimo zagrożenia.
|
|
fot. BARTOSZ BAŃKA

Nad kąpieliskami, w których stwierdzono sinice, powiewają czerwone flagi. Ponadto ratownicy co jakiś czas wychodzą i przez megafon apelują do turystów, by wyszli z wody. Na ich twarzach pojawia się czasami wyraz rezygnacji, gdy ludzie z dziećmi po chwili wracają do brejowatej wody.

- Flaga czerwona wisi, ale niestety z dzieckiem jest ciężko troszkę - przyznaje zakłopotana turystka, brodząca razem z kilkuletnim chłopcem w zielonkawej wodzie. - Stopy tylko moczymy, więcej nie zamierzamy. Jest zagrożenie, więc będziemy nad otwarte morze uciekać jutro - dodaje.

- Nie po to przyjechałam 700 kilometrów, żeby czerwone flagi oglądać. Chciałam widzieć morze i wejść do morza - mówi kolejna plażowiczka, nie kryjąc irytacji.

Źle wygląda, źle pachnie, może zaszkodzić

Skażona sinicami woda jest mętna i spieniona. Unoszące się w niej cyjanobakterie mogą mieć różne barwy - od niebiesko-zielonej po czerwono-brązową. Wiele gatunków może wydzielać zatęchły lub ziemisty zapach.

"Podczas bezwietrznej pogody niektóre sinice mogą unosić się ku powierzchni i tworzyć tam kożuchy. Wyglądają wówczas jak rozlana farba, galaretka lub płatki pływające po powierzchni wody. Kożuchy sinicowe mogą szybko tworzyć się podczas bezwietrznych dni, jednak tak samo szybko mogą zniknąć, gdy nagle zerwie się wiatr i wzrośnie falowanie" - informuje w komunikacie Główny Inspektorat Sanitarny.

U osób, które napiły się wody z zakwitem lub pływały w kożuchach glonów, mogą pojawić się następujące dolegliwości: wysypka na skórze, swędzenie i łzawienie oczu, wymioty, biegunka, gorączka, bóle mięśni i stawów. "Dolegliwości te mogą wystąpić bezpośrednio lub kilka dni po kąpieli w wodzie, gdzie był toksyczny zakwit sinic" - zaznacza GIS.

'Przygotowujemy się cały rok'

- Wiem, że można mieć problemy żołądkowe, ale nie pijemy tego. A przyjechać nad morze i się nie wykąpać, to jak być na odpuście i lodów nie lizać - twierdzi lekceważącym tonem jeden z turystów.

- Wszystko może skutkować później rewolucjami żołądkowymi, wymiotami, ale nam się jeszcze nie zdarzyło - uśmiecha się siedząca za parawanem kobieta.

- Człowiek się przygotowuje na taki wypoczynek przez cały rok i to lekki szok, jeżeli nie można po prostu się kąpać. Trudno, jakoś trzeba sobie radzić - mówi zrezygnowanym tonem turystka, która postanowiła zakaz kąpieli respektować.

W Trójmieście nastroje kiepskie. Turyści i restauratorzy kręcą głowami. 'Nie widzą tego kolorowo'

Potrzebne załamanie pogody

Sinicom sprzyja dobra pogoda. Wysoka temperatura i brak fal sprawiają, że zakwity pojawiają się bardzo szybko. Sytuację może poprawić załamanie pogody. "Silne wiatry, falowanie i mieszanie wód powodują rozbicie zakwitu, a w konsekwencji obumieranie komórek i opadanie ich na dno zbiornika" - informuje GIS.

- Do sinic trzeba się przyzwyczaić, mamy coraz cieplejszy klimat i wszystko wychodzi z tego morza - kręci głową mocno opalony turysta. - Jak jest ciepło, to są i sinice. Jak jest zimno, to wejść do wody nie można. Takie mamy morze, co zrobić... - rozkłada ręce kolejny mężczyzna.