,
Obserwuj
Pomorskie

Ostrzegają przed takim zachowaniem nad wodą. "To zupełne pomylenie pojęć"

4 min. czytania
12.07.2025 06:55
Bezpieczeństwo podczas wypoczynku nad wodą w największym stopniu zależy od nas samych. Brak spójnych regulacji prawnych i nadzoru - choćby wypożyczalni sprzętu wodnego - sprawia, że na wodę wypływają ludzie, którzy nie mają pojęcia o tym, jak się zachować w kryzysowej sytuacji.
|
|
fot. Marek BAZAK/East News

Bezpieczeństwo nad wodą. Gdzie leży problem?

Żeby bezpiecznie wypoczywać na wodzie, powinniśmy mieć do tego odpowiednie umiejętności. Jednak w polskich realiach bez żadnej weryfikacji można zdobyć sprzęt, zrobić (a raczej kupić) szybki kurs i bez znajomości przepisów ruszać na ryzykowną przygodę.

W ten weekend w Radiu TOK FM mówimy o bezpieczeństwie nad wodą. Pokazujemy, że system bezpieczeństwa na wodzie w Polsce słabo działa - zarówno w miastach, jak i regionach turystycznych. Dlaczego to jest ważne? Bo utonięcia to druga najczęstsza przyczyna śmierci dzieci i młodzieży w sezonie letnim.

- Podstawa to znajomość przepisów - mówi nam krótko i konkretnie Janusz Szwedowski, właściciel mariny w Żuławkach. - Polskie prawo, które reguluje sprawy zachowania na wodzie, jest bardzo szczegółowe. Przepisy są ostre, może nawet bardzo ostre w porównaniu do europejskich dróg wodnych. Natomiast życie to zupełnie inna sprawa i niestety, ale w zakresie stosowania się do prawa oraz w ogóle w zakresie kultury na wodzie bardzo odbiegamy [od Europy] - rozkłada ręce.

Uprawnienia w jeden dzień?

Narastającym problemem jest rozszerzające się grono właścicieli skuterów i motorówek, którzy swój sprzęt traktują jak zabawki, zupełnie nie zważając na panujące na wodzie zasady bezpieczeństwa. - Większość tych ludzi na kursach nie była nauczona o tym, co to jest zakaz wytwarzania fali, który obowiązuje na całej Pętli Żuławskiej - wytyka Szwedowski. - Nie zdają sobie sprawy, że gdy płyną z dużym "rozkołysem", to powodują, że łódki stojące w marinie tłuką się o siebie, powodując duże szkody - dodaje.

Nasz rozmówca wskazuje, że prawdziwą katastrofą jest fakt, iż uprawnienia do poruszania się tego typu sprzętami można zrobić bardzo szybko albo nawet kupić. - Kursy, które mają nauczyć kultury i prawa na wodzie, są realizowane w ciągu jednego dnia. Przecież to jest zupełne pomylenie pojęć - podkreśla.

W czerwcu już 26 osób w Polsce straciło życie nad wodą. 'To nie młodzi toną najczęściej'

Co robi policja? Mandaty i apele

Egzekwowaniem przepisów na wodzie zajmuje się policja. Wraz ze wzrostem popularności szlaków wodnych - takich jak Pętla Żuławska - nasilają się kontrole. Funkcjonariusze apelują, by przepisów nie lekceważyć.

- Pamiętajmy, że na wyposażeniu powinniśmy mieć kapok. On może nam uratować życie. Sprawdzajmy też, czy mamy przy sobie wszystkie uprawnienia, patenty, dowody rejestracyjne - wylicza młodsza aspirant Karolina Figiel, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Nowym Dworze Gdańskim. - Należy też zachowywać się rozsądnie. Nie powinniśmy w ogóle wchodzić na jednostkę pod wpływem alkoholu - podkreśla.

Pijani płynęli z półrocznym dzieckiem. Kajak wywrócił się, wszyscy wpadli do wody

- Bardzo istotne jest to, by nie przekraczać prędkości. Kontrolujemy często skutery wodne i widzimy, że jest ich coraz więcej - dodaje Figiel. - Musimy pamiętać, żeby poruszać się w sposób bezpieczny dla innych użytkowników tych dróg wodnych. Skutery często przekraczają prędkość dość znacznie, powodując nawet falowanie dla innych uczestników. Jest to bardzo niebezpieczne, bo kajakarz czy osoby, które cumują jednostki przy marinie, mogą się przewrócić bądź doznać jakiegoś urazu - podkreśla

Cierpi także przyroda

Pływające szybko skutery wodne na wąskich rzekach powodują też duże straty ekologiczne. Tego typu jednostki mają napęd strumieniowy, czyli - mówiąc obrazowo - do przodu pcha je wyrzucana pod dużym ciśnieniem woda.

- To powoduje wypłukiwanie wałów przeciwpowodziowych - mówi wprost Janusz Szwedowski. Przy okazji zwraca uwagę, że wały są i tak "jak ser szwajcarski" ze względu na bobry, które je niszczą. - A zatem wepchnięcie strumienia wody w taką dziurę może spowodować nawet przebicie tego wału - ostrzega nasz rozmówca.

Dodatkowe straty powodują amatorzy skuterów, którzy pływają w grupach. - Dwa czy trzy skutery z przodu mają dobrą widoczność, a pozostali już bardzo przeciętną. W efekcie po przepłynięciu takiej grupy na rzece pozostają truchła zwierząt, łabędzie, kurki wodne... - dodaje z nutą przygnębienia.

Co chcieliby zmienić sami wodniacy?

Użytkownicy wodnych dróg na Pomorzu jako problem wskazują również bardziej prozaiczne zachowania. Do poprawy są nie tylko umiejętności, ale i kultura na wodzie.

- Niektórzy, płynąc na kajaku, bardziej interesują się telefonem niż nurtem rzeki - przyznaje płynąca Piaśnicą kajakarka. - Zdarza się, że stery stają nagle w poprzek i trzeba się wymijać. Oczywiście nie każdy rodzi się w kajaku i trzeba się nauczyć pływać, ale często mądrego podejścia do tego brakuje - kręci głową.

- Ludzie brudzą, niestety - dodaje mężczyzna z drugiego kajaku. - Jeżeli kajak się wywróci, to nie posprzątają, jeżeli jakaś puszka wyleci albo ubrania, to potem zostaje to na brzegach. A jeżeli chodzi o załatwianie potrzeb, to jeżeli gdziekolwiek się wyjdzie na brzeg, to też się znajduje pozostałości... Mamy sporo do poprawy - podsumowuje.