,
Obserwuj
Świat

Co dla światowej gospodarki oznacza interwencja USA w Wenezueli? Ekonomistka wskazała dwa scenariusze

2 min. czytania
05.01.2026 12:12

Według Beaty Javorcik, głównej ekonomistki Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, interwencja USA w Wenezueli może skutkować dwojako na światową gospodarkę. - Jeżeli sankcje na eksport ropy zostaną zniesione, może to spowodować wzrost produkcji i spadek cen na rynkach światowych - powiedziała w TOK FM ekspertka. Na razie jednak nie wiemy co się wydarzy w tym kraju. - A niepewność zabija inwestycje - wskazała gościni magazynu "EKG".

fot. Matias Delacroix/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie mogą być gospodarcze skutki interwencji USA w Wenezueli?
  • Co to oznacza dla Rosji?  
  • Jak USA zmieniły swoją strategię geopolityczną?

W sobotę nad ranem czasu miejscowego siły USA przeprowadziły atak na Caracas i kilka innych miast Wenezueli. W czasie operacji zostali schwytani, a następnie wywiezieni z kraju Nicolas Maduro, prezydent Wenezueli i jego żona Cilia Flores.  

Beata Javorcik, główna ekonomistka Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju oceniła, że wydarzenia w Wenezueli mogą mieć dwojaki wpływ na gospodarkę. Jak tłumaczyła, Wenezuela ma największe rezerwy ropy naftowej, ale w związku z sankcjami USA i blokadą morską, produkcja ropy wynosi około 1 proc. globalnej produkcji. - Jeżeli sankcje zostaną zniesione, może to spowodować wzrost produkcji w najbliższym czasie i spadek cen ropy naftowej na rynkach światowych - powiedziała w TOK FM ekspertka.

Jak dodała, "niższe ceny ropy oznaczają szybszy wzrost gospodarczy". - Bo to są niższe ceny dla firm, niższe wydatki dla konsumentów, napędzają również handel międzynarodowy, bo obniżają koszty transportu - zaznaczyła gościni Wojciecha Kowalika.

Przypomniała także, że niższe ceny ropy uderzają w Rosję, bo obniżają dochody budżetowe tego kraju.

Druga strona medalu to niepewność obecnej sytuacji. - Nie wiemy co dalej stanie się w Wenezueli, co dalej się będzie działo w Ameryce Południowej, jaką politykę będą prowadziły Stany Zjednoczone. A niepewność zabija inwestycje, czyli negatywnie przekłada się na wzrost gospodarczy - dodała. 

Redakcja poleca

Trump wraca do XIX wieku

Ekonomistka podkreśliła, że Stany Zjednoczone zmieniły strategię geopolityczną, a to będzie miało "znaczenie dla europejskiej gospodarki".

Jak mówiła, jeszcze niedawno wydawało się, że świat rozpada się na dwa rywalizujące ze sobą bloki polityczno-gospodarcze, jeden skupiony wokół USA, a drugi wokół Chin. - Obawiano się powrotu do zimnej wojny, tylko troszeczkę w innej wersji geopolitycznej. Potem okazało się, że jednak tak nie będzie, ponieważ Stany Zjednoczone nałożyły taryfy celne na wszystkie kraje, również sojusznicze - powiedziała.

Oceniła, że "wydarzenia ostatnich dni potwierdzają powrót Stanów Zjednoczonych do dziewiętnastowiecznej doktryny prezydenta Jamesa Monroe. - Ta doktryna mówi, że Stany Zjednoczone uważają oba kontynenty amerykańskie za swoją strefę wpływów i nie mają zamiaru mieszać się do stref wpływów innych krajów. A to może oznaczać inny stosunek USA do NATO czy do wojny w Ukrainie - podkreśliła.

Jak wskazała, z gospodarczego punktu widzenia, zmniejszenie zainteresowania Stanów Zjednoczonych NATO "będzie oznaczać większą potrzebę wydatków na zbrojenia w Europie i potrzebę zrobienia tego szybciej". - A ponieważ prezydent Trump jest takim pośrednikiem pomiędzy Ukrainą a Rosją, to, na jakich warunkach zostanie zakończona wojna w Ukrainie, również będzie miało ogromne znaczenie dla Europy - powiedziała.

Źródło: TOK FM