,
Obserwuj
Świat

Co Donald Trump chce osiągnąć w Wenezueli? "Nikt nie mówi o demokracji"

2 min. czytania
05.01.2026 09:39

Amerykanie nie popełnią błędu w Wenezueli podobnego do tego w Iraku, gdzie przy okazji interwencji zmietli z powierzchni życia publicznego całą elitę tego kraju - mówił w "Poranku TOK FM" Janusz Reiter, były ambasador w Niemczech i USA, ekspert ds. stosunków międzynarodowych.

Protesty przeciwko atakowi USA na Wenezuelę
Protesty przeciwko atakowi USA na Wenezuelę
fot. SAJJAD HUSSAIN/AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czy interwencja USA w Wenezueli będzie "sukcesem"?
  • Dlaczego wg. Janusza Reitera ustabilizowanie sytuacji w tym kraju jest obciążone dużym ryzykiem?

W sobotę nad ranem czasu miejscowego siły USA przeprowadziły atak na Caracas i kilka innych miast Wenezueli. W czasie operacji zostali schwytani, a następnie wywiezieni z kraju Nicolas Maduro, prezydent Wenezueli i jego żona Cilia Flores. Dziś mają stanąć przed sądem w USA.

Janusz Reiter, były ambasador Polski w Niemczech i USA, ekspert ds. stosunków międzynarodowych ocenił w "Poranku TOK FM", że amerykanie w przypadku Wenezueli nie popełnią błędu takiego jak w Iraku. Tam obalili dyktatora, ale też "zmietli z powierzchni życia całą elitę" tego kraju.

- To jest chyba istotne dla oceny perspektyw tej interwencji. Amerykanie poza tym mają oczywiście zupełnie inną kompetencję niż to było w przypadku Iraku. W Ameryce jest dużo ludzi, którzy znają ten kraj (Wenezuelę - przyp. red.) jest dużo ludzi z Wenezueli, więc Amerykanie są do tego lepiej przygotowani - powiedział Reiter.

Inaczej niż w Iraku 

Dodał, że z tego oczywiście "nie wynika, że to będzie sukces", bo jak powiedział gość "TOK FM", w przypadku Wenezueli "wydaje się", że cele USA są bardziej ograniczone niż w przypadku interwencji w Iraku. - Nikt nie mówi o demokracji w Wenezueli, mówi się o tym, że to ma być rząd, który będzie robił to, co jest dobre dla tego kraju, to znaczy dobre dla Ameryki - podkreślił.

Ekspert zwrócił uwagę, że ten cel można osiągnąć, "stawiając na ludzi z dotychczasowego reżimu". - Tylko tyle, że w Wenezueli jest oczywiście opozycja, która też się upomni o udział we władzy. Pogodzenie tych różnych aspiracji i różnych pomysłów na ten kraj będzie bardzo trudne, dlatego ta operacja jest obarczone ogromnym ryzykiem - dodał.

Donald Trump zapewnił ostatnio, że następczyni Nikolasa Maduro, Delcy Rodriguez, "współpracuje" z Ameryką. Jednocześnie zagroził, że w przeciwnym wypadku spotka ją los gorszy niż Maduro.

Źródło: TOK FM