Co dzieje się w Iranie? "Nie mam z rodziną żadnego kontaktu"
- Tym razem protesty są z głodu, z powodu strasznej inflacji, jakiej od lat nie było. Ludzie nie chcą być w rękach ajatollahów - mówiła w TOK FM Iranka mieszkająca w Polsce. - Ja z rodziną nie mam żadnego kontaktu, nikt nie odbiera. Jestem przerażona - opisywała Rana.
- W trwających od końca grudnia protestach w Iranie według różnych źródeł zginęły tysiące osób;
- Władze wobec protestujących używają broni, gazu łzawiącego i blokują internet;
- "Ludzie mają totalnie dość, są w rękach bardzo, bardzo brutalnej dyktatury" - mówiła w TOK FM Rana, Iranka mieszkająca w Polsce.
Antyrządowe protesty trwają w Iranie od ponad dwóch tygodni. Wybuchły po strajku wywołanym gwałtownym spadkiem wartości krajowej waluty i pogarszającą się sytuacją ekonomiczną, ale szybko przybrały wyraźnie polityczny charakter. Na ulicach pojawiły się hasła wymierzone w rząd i władzę ajatollahów. W ciągu kilkunastu dni manifestacje objęły - według opozycyjnej stacji z siedzibą w Londynie Iran International - ponad 200 miast.
Niezależne media i irańskie organizacje pozarządowe szacują, że w demonstracjach mogło zginąć od kilkuset do ponad dwóch tysięcy osób, a zatrzymano ponad 10,6 tys. uczestników protestów. Pojawiły się również doniesienia o znacznie wyższej liczbie ofiar. Iran International twierdzi - powołując się na własne, anonimowe źródła - że zginąć mogło nawet 12 tysięcy osób. Danych tych nie potwierdziły niezależne organizacje praw człowieka ani instytucje międzynarodowe.
Aby rozpędzić manifestantów, policja używa broni i gazu łzawiącego. Władze Iranu zdecydowały też o blokadzie internetu i telefonii komórkowej.
- Ja z rodziną nie mam żadnego kontaktu, nikt nie odbiera. Jestem przerażona - mówiła w TOK FM mieszkająca w Polsce Iranka Rana.
Jak powiedziała, "ludzie mają totalnie dość, są w rękach bardzo, bardzo brutalnej dyktatury". - Tym razem protesty są z głodu, z powodu strasznej inflacji, jakiej od lat nie było. Ludzie nie chcą być w rękach ajatollahów - podkreśliła w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
Interwencja USA? "Nie mamy innego wyjścia"
We wtorek prezydent USA Donald Trump wezwał demonstrantów do dalszych antyrządowych protestów i "przejmowania instytucji", zapowiadając, że udzieli im pomocy.
- Nie mamy innego wyjścia, nikt nam nie pomaga - oceniła rozmówczyni TOK FM pytana o ewentualną interwencję USA. - Trump mówił, że jeżeli będą zabijać swoich ludzi, to od razu zareaguje. Czy musi czekać, aż zginie 12 tysięcy osób, i dopiero wtedy bombardować? Ten świat jest bardzo nieuczciwy - stwierdziła.
Amerykański prezydent wymieniał Iran wśród państw, w których USA mogłyby przeprowadzić kolejną zbrojną interwencję po operacji wojskowej w Wenezueli z początku stycznia, w ramach której uprowadzono z Caracas tamtejszego przywódcę Nicolasa Maduro.
UE zapowiada "dalsze sankcje"
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała we wtorek, że KE "niezwłocznie zaproponuje dalsze sankcje" wobec odpowiedzialnych za represje wobec osób protestujących w Iranie.
"Rosnąca liczba ofiar w Iranie jest przerażająca. Jednoznacznie potępiam nadmierne użycie siły i ciągłe ograniczanie wolności" - napisała von der Leyen na portalu społecznościowym X.
UE dysponuje specjalnymi ramami prawnymi wobec sprawców poważnych naruszeń praw człowieka. Jak przypomniała wcześniej Komisja, na unijnej liście sankcyjnej od lat widnieją osoby i podmioty odpowiedzialne za nadużycia w Iranie, a lista ta była wydłużana.
Źródło: TOK FM, PAP, Iran International