,
Obserwuj
Świat

Kacper Tomasiak ze srebrem. "Facet jakby zapomniał, gdzie jest"

3 min. czytania
10.02.2026 08:11

Na igrzyskach, gdzie presja potrafi złamać nawet doświadczonych zawodników, Kacper Tomasiak sprawiał wrażenie, jakby "zapomniał, gdzie jest".  - On sobie kompletnie z tego nic nie robił w drugiej serii - tak o 19-letnim skoczku narciarskim, który zdobył srebrny medal, mówił korespondent TOK FM Przemysław Pozowski. 

Kacper Tomasiak ze srebrnym medalem
Kacper Tomasiak ze srebrnym medalem
fot. Rex Features/East News
  • Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal olimpijski w skokach narciarskich na normalnym obiekcie w Predazzo podczas igrzysk Mediolan-Cortina d'Ampezzo. Stał się tym samym najmłodszym polskim medalistą na zimowych igrzyskach;
  • Sukces Tomasiaka w Predazzo był zaskoczeniem, biorąc pod uwagę formę polskich skoczków w ostatnich konkursach Pucharu Świata;
  • O znakomitym występie Polaka mówił w TOK FM dziennikarz Przemysław Pozowski, który przygląda się igrzyskom z bliska.

Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal olimpijski w skokach narciarskich na normalnym obiekcie w Predazzo. To pierwsze podium biało-czerwonych na igrzyskach Mediolan-Cortina d'Ampezzo. Tomasiak wywalczył 24. medal olimpijski w historii startów polskich sportowców na zimowych olimpiadach, a 11. w skokach narciarskich. 19-latek z Bielska-Białej jest najmłodszy w gronie medalistów.

Mało kto się spodziewał tego sukcesu. W skokach narciarskich trwał bowiem regres, w konkursach Pucharu Świata Polacy rzadko plasowali się w pierwszej dziesiątce. Wyróżniał się Tomasiak, ale to były tylko piąte lokaty w konkursach w Wiśle i w Engelbergu. Szczyptę optymizmu dawały jego udane skoki na treningach już w Predazzo.

"Jakby zapomniał, gdzie jest"

- To jest tutaj podkreślane, że to nasz najmłodszy medalista w historii zimowych igrzysk olimpijskich. To jest trochę historia jak Sapporo i Wojciech Fortuna. Zresztą do tego złota wcale nie było daleko - powiedział w audycji "Jeszcze więcej igrzysk" korespondent TOK FM we Włoszech Przemysław Pozowski.

Jak zwrócił uwagę, igrzyska olimpijskie to zupełnie inny test odporności psychicznej niż pozostałe konkursy. - Ja się bałem tej mocnej głowy. Wiadomo, jak jest ze stereotypami, że jak już przylgnie ta mocna głowa, to skoczek na pewno sobie poradzi. Ale przecież nikt z nas go nie znał i sam Kacper Tomasiak nie znał siebie z tej próby dnia olimpijskiego. Co innego Puchar Świata, co innego solidny występ w Zakopanem czy na Turnieju Czterech Skoczni - komentował Pozowski.

- To trochę wyglądało tak, jakby facet zapomniał, gdzie jest, nie wiedział, co to jest za impreza. On sobie kompletnie z tego nic w drugiej serii nie robił - stwierdził. - I potwierdził ten stereotyp, jakże w pozytywnym sensie, o mocnej głowie - dodał dziennikarz.

Redakcja poleca

Sensacyjny przebieg konkursu

W poniedziałkowym konkursie po pierwszej serii prowadził Raimund, przed Francuzem Valentinem Foubertem, Norwegiem Kristofferem Eriksenem Sundalem oraz ex aequo Tomasiakiem i Deschwandenem. Żaden z czołowej piątki nie wygrał jeszcze zawodów Pucharu Świata. Różnice między nimi były minimalne - niecałe trzy punkty. Dominujący w tym sezonie Słoweniec Domen Prevc zajmował dopiero ósmą pozycję, ze stratą pięciu punktów do lidera. W pierwszej dziesiątce nie było ani jednego Austriaka.

Do drugiej serii konkursu nie awansowali 35. Paweł Wąsek i 38. Kamil Stoch, trzykrotny mistrz olimpijski, który zbliża się do końca kariery. Prevc w drugiej serii skoczył 105 metrów i objął prowadzenie, którym cieszył się kilkadziesiąt sekund. Opuścił fotel lidera po znakomitej próbie Rena Nikaido (106,5 m), a po chwili z Japończykiem zrównał się Deschwanden (107 m). Szwajcar lekko zachwiał się przy lądowaniu.

I w tym momencie przyszła kolej na Tomasiaka. Polak mocno się odbił i wylądował tam, gdzie Deschwanden, ale w lepszym stylu i to on został liderem. Gdy swój skok zepsuł Sundal, Tomasiak miał już zapewniony co najmniej brązowy medal, po chwili srebrny, gdy nie wytrzymał presji Foubert. Ostatni skok oddał Raimund - 106,5 m zapewniło mu złoty medal.

Źródło: TOK FM, PAP