Minnesota buntuje się przeciwko polityce Trumpa. "Ludzie noszą przy sobie gwizdki"
Śmierć Aleksa Prettiego przelała czarę goryczy w stosunku do polityki imigracyjnej Donalda Trumpa - oceniła w TOK FM dr Patrycja Sasnal, profesorka Kolegium Europy w Natolinie i Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego wybuchły protesty w USA przeciw działaniom administracji Donalda Trumpa?
- Czy te protesty przerodzą się ruch społeczny?
Prezydent USA Donald Trump przeprowadził "przyjazne" rozmowy z władzami w Minnesocie i zmienił osobę kierującą tamtejszą operacją wymierzoną w imigrantów, ale nie zamierza opuścić tego stanu - napisał we wtorek portal Axios.
Dr Patrycja Sasnal, profesorka Kolegium Europy w Natolinie i Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles mówiła w "Światopodglądzie" w TOK FM, że Donald Trump ugiął się. - Uważa się, że on po prostu jest z tego pokolenia, które ogląda bardzo dużo telewizji, a w telewizji amerykańskiej jest w zasadzie jeden widok przez ostatnich kilka dni, to jest analiza zabójstwa Aleksa Prettiego - wskazała.
Rozmówczyni Agnieszki Lichnerowicz dodała, że filmy z tego, co wydarzyło się w Minneapolis, "pokazywane są po prostu bez końca, powtarzany jest ten filmik z jego zabójstwem". - Widać historię potworną, egzekucję człowieka, który próbuje pomóc komuś innemu, zostaje wgnieciony w ziemię i w ciągu 5 sekund władowali w niego 10 kul - podkreśliła analityczka Polskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych.
Gościni TOK FM, zwróciła uwagę, że Aleks Pretti "jest ofiarą innego rodzaju, bo wzbudził sympatię wszystkich - demokratów, lewicowców i prawicowców". - To był pielęgniarz, który pracował w szpitalu dla weteranów wojennych, miał pozwolenie na broń, czyli symbolizuje (...) tradycyjne konserwatywne wartości amerykańskie i sami Republikanie są źli, że administracja próbuje zrobić z niego mordercę - powiedziała dr Sasnal.
Zwróciła uwagę, że przez to, że Aleks Pretti "wzbudza sympatię wszystkich" to jego śmierć przelała czarę goryczy.
"Ludzie noszą przy sobie gwizdki"
Drugim elementem, który mógł wywrzeć presję na Trumpa, jak mówiła Sasnal, była "wściekła reakcja ludzi z Minnesoty, gdzie są temperatury mocno poniżej zera, a ludzie protestują i organizują się".
Jak mówiła, przeciwko ICE w sądach założonych jest wiele spraw przez związki dziennikarzy, przywódców religijnych. Podkreśliła, że ludzie lokalnie organizują się, aby pomagać imigrantom. - Przynoszą im paczki z jedzeniem, bo oni się boją wyjść z domów, bo ta policja imigracyjna ma prawo zgarnąć człowieka, który ma nakaz deportacji wydany przez sąd, z ulicy, ale nie ma prawa wejść do domu - dodała.
Jak wskazał w ostatnim czasie jednak ICE zaczął wchodzić do mieszkań.
Sasnal powiedziała, że jednym ze sposobów pomocy są gwizdki. - Ludzie noszą przy sobie gwizdki i gdy ktoś zobaczy agenta, czy tego pseudo-policjanta imigracyjnego gwiżdże głośno, żeby cała okolica wiedziała, że agenci gdzieś są i trzeba się chować - dodała.
Ekspertka oceniła, że protesty przeciw polityce imigracyjnej Donalda Trumpa są ruchem społecznym, "ale nie jest to ruch, który dotyczy większości Amerykanów".
- Dlatego, że kwestia polityki imigracyjnej jest mocno dzieląca i (...) choćby takie fakty się powtarzały jak zabijanie obywateli amerykańskich na ulicy w biały dzień przez jakieś paramilitarne bojówki, to nadal nawet po tym morderstwie Alexa Prettiego 36 proc. amerykanów popiera prezydenta, stoi za nim murem - powiedziała.
Jak wyglądają akcje pomocowe?
Agata Dutkowska założycielka Latającej szkoły, która jest w Minneapolis mówiła w "TOK 360", o tym jak wyglądają akcje grup solidarnościowych w mieście.
Jak tłumaczyła, działają tam grupy sąsiedzkie które organizują się lokalnie np. w konkretnych dzielnicach, i porozumiewają się w sposób zanonimizowany w aplikacji Signal, gdzie nie podają żadnych swoich danych nawet imion.
- Z jednej strony są to sieci obserwacji i ostrzegania, czyli np. jeśli pojawią się agenci pod szkołą, to należy tam być, filmować i sprawdzać co robią, a z drugiej strony są to bardzo konkretne działania pomocowe dla osób, które są zagrożone deportacją i muszą codziennie chodzić do pracy i potrzebują podwózek do tej pracy - powiedziała gościni TOK FM.
Jak mówiła, oprócz tego organizowane jest jedzenie dla osób, które nie wychodzą z domu albo dla osób, których np. głowa rodziny została deportowana, została kobieta z dziećmi i potrzebuje jedzenia. - Czasem są też zbiórki, żeby te osoby mogły płacić za czynsz - dodała.
Dutkowska powiedziała, że jej znajomi wspierają 50 rodzin. - Mam wrażenie, że w te sieci pomocy są zaangażowani prawie wszyscy, każdy dom koło którego się przechodzi ma plakaty solidarnościowe albo anty ICE - podsumowała gościni Adama Ozgi.
Źródło: TOK FM, Fot. Alastair Grant/Associated Press/East News