Nikt nie chce upadku reżimu ajatollahów w Iranie. "Zupełnie nie wiadomo, co by z tego wyrosło"
Według Konstantego Geberta, współpracownika Kultury Liberalnej, nikt nie chce upadku reżimu ajatollahów w Iranie, bo grozi to wojną domową i milionami uchodźców. - Zupełnie nie wiadomo, co by z tego wyrosło - powiedział w "Poranku TOK FM" Gebert.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie plany wobec Iranu ma USA?
- Co mogłoby się stać, gdyby reżim ajatollahów upadł?
- Stany Zjednoczone uznały, że skuteczniejszym narzędziem niż atak militarny jest dyplomacja i wszystko wskazuje na próbę realizacji w Iranie modelu wenezuelskiego, minus komandosi - powiedział w "Poranku TOK FM" Konstanty Gebert, współpracownik Kultury Liberalnej.
Dodał, że w związku z rezygnacją przez USA z ataku na Iran "coś musiało być dane", a władzę przejmą ci, z którymi Trump będzie mógł robić interesy. - Manifestacje zostały w znacznym stopniu stłumione (...). A kiedy było oczywiste, że Amerykanie nie uderzą, szanse, że społeczeństwo niemal gołymi rękami obali bardzo mocno uzbrojoną władzę były żadne, można powiedzieć, że demonstracje poniosły klęskę - powiedział.
Ocenił jednak, że "reżim ajatollahów tego w niezmienionej formie nie przeżyje". - Natomiast ze zmienionym reżimem ajatollahów Amerykanie mogą żyć i Trumpa tylko to interesuje - powiedział.
Wojna między zwycięzcami
Według Geberta upadku reżimu ajatollahów nie chce nikt na Bliskim Wschodzie. - Bo zupełnie nie wiadomo, co by z tego wyrosło - dodał.
Podkreślił, że w wypadku gdyby rzeczywiście reżim ajatollahów został obalony, to nie tylko "istnieje zagrożenie rozpadu Iranu po liniach etnicznych, ale niemal gwarancja wojny domowej między zwycięzcami". - O to, jak ma wyglądać zwycięstwo i kto ma zbierać jego efekty - powiedział Gebert.
Jednocześnie grozi to "milionami irańskich uchodźców". - Nikt tego nie chce - wskazał.
Roman Imieliński z "Gazety Wyborczej" podkreślił, że działania Donalda Trumpa, w tym wysłanie w kierunku Bliskiego Wschodu lotniskowca, ma na celu "wypchnięcie chińczyków z szeroko rozumianego dostępu do surowców".
- Bo rzeczywiście Chińczycy przez lata korzystali z tego, w jakiej sytuacji był Iran i Wenezuela, bo kupowali po prostu bardzo tanio ropę - powiedział.
Źródło: TOK FM