Watykan "nie wylał dziecka z kąpielą". Na tę decyzję czekały miliony wiernych
Watykańska Dykasteria Nauki i Wiary wydała 'salomonowy wyrok' w sprawie objawień w Medziugorie. Nie wypowiedziała się w sprawie 'ponadnaturalnego' charakteru tzw. objawień Matki Bożej, ale uznała ich 'obfite owoce duchowe'. Sanktuarium Królowej Pokoju w Medziugorie odwiedzają co roku dwa miliony pielgrzymów z całego świata.
Jak watykańska komisja bada czy doszło do prawdziwego objawienia? - Po pierwsze, czy to jest zgodne z doktryną Kościoła katolickiego. Jak niezgodne - Matka Boska nie zna doktryny Kościoła katolickiego - to odpada - mówił w "A teraz na poważnie" w TOK FM prof. Tadeusz Bartoś, filozof z Akademii Finansów i Biznesu Vistula.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Rozmówca Mikołaja Lizuta wskazał, że jest wiele elementów, które czynią objawienia w Medziugorie niewiarygodnymi z punktu widzenia Kościoła katolickiego. - Tam był bunt franciszkanów, spór z biskupem, te objawienia trwały codziennie. Było nawet takie objawienie, że Matka Boska przesłała wiadomość przez jedną z osób słuchających objawienia, że to jest przedostatnie ostrzeżenie dla biskupa, żeby wreszcie posłuchał pana boga. A jeśli w Kościele katolickim cokolwiek ma znamiona buntu, niesubordynacji, braku dyscypliny - to jest dzieło szatana. Więc to nie mogą być objawienia - tłumaczył prof. Bartoś.
Ważna decyzja Kościoła dla wielu wiernych. 'Dla ich dobra duchowego'
Objawienia w Medziugorie pod znakiem zapytania. Ale "Watykan nie wylał dziecka z kąpielą"
Zdaniem eksperta to wszystko spowodowało, że w punkcie wyjścia nie było to wiarygodne tak jak Lourdes, gdzie dziewczynki były grzeczne, miłe i wszystko się zgadzało. - Więc tu to nie zaskoczyło, nie udało się. I to, co zrobił Watykan, to jego klasyczna strategia. Trzeba odczekać jakiś czas - jak zrobimy za szybko decyzję, to wylejemy dziecko z kąpielą - ocenił gość TOK FM.
A, jak podkreślił, miejsce przyciąga ludzi, przyciąga kult. - Watykan podjął taką decyzję, ponieważ to przetrwało i to jest duże przedsięwzięcie, a Kościół działa, żywi się tego rodzaju przedsięwzięciami jak sanktuaria, kulty itd. Rozwijanie kultu jest celem funkcjonowania instytucji kościelnej. Więc oni nie wylali dziecka z kąpielą i zrobili to rozwiązanie, które mówi: 'Możecie się modlić do Matki Boskiej, róbcie to zgodnie z doktryną kościoła, a jeśli chodzi o objawienia, to my decydujemy. Więc wy nie możecie stwierdzać, że macie objawienia' - relacjonował prof. Bartoś.
Jędraszewskiemu 'coś odwaliło'. 'To nie jest zwykły, niegroźny staruszek'
Ale - jak zwrócił uwagę filozof - Watykan nie powiedział też, że objawienia są fałszywe. - Choć wcześniej wiele razy powtarzano, że to nie mogą być prawdziwe objawienia, bo są niezgodne z tym i z tamtym. Ale stoją pewnie za tym negocjacje z tamtejszymi ludźmi, że mają sobie tam robić taką Częstochowę i koniec - podsumował były dominikanin.