Europa zgodna jak nigdy. Tylko z nim mają "ogromny problem". "Nawet tutaj jest ich sprzeciw"
W czwartek w Brukseli rozpoczęło się specjalne posiedzenie Rady Europejskiej, na którym przywódcy państw UE omówią sytuację w Ukrainie oraz przedyskutują kwestię wzmocnienie obronności Europy, w tym propozycję Ursuli von der Leyen dotyczącą zbrojenia Europy. W szczycie bierze też udział Wołodymyr Zełenski. Najważniejszym punktem owego szczytu może być właśnie podpisanie konkluzji, które miałyby inicjować ten pięciopunktowy plan von der Leyen.
Choć wszystko nie musi pójść gładko. - Jest jeden polityk, z którym - to wiemy już z przecieków - reszta liderów ma problem. Chodzi oczywiście o premiera Węgier- Viktora Orbana - mówiła w "TOK360" Monika Sus, ekspertka Team Europe, Instytut Studiów Politycznych PAN, Hertie School w Berlinie.
Dodała, że Węgry nie chcą podpisać konkluzji i w tej chwili trwają rozmowy, jak wyjść z tego szczytu. I liderzy mają tylko dwa wyjścia. - Jedno polega na tym, że Węgry na konkluzje się zgodzą, ale w zostanie odnotowany ich sprzeciw - wskazała gościni TOK FM.
Druga opcja, której nie można wykluczyć, a która będzie gorsza z perspektywy jedności unijnej, zakłada brak zgody Węgier. - Ta jedność jest na teraz absolutnie potrzebna. A jak widzimy nawet na tak technicznym spotkaniu, bo naprawdę ono dotyczy tego, co jest na stole, jeżeli chodzi o wspieranie przemysłu obronnego - nie mówimy tutaj o żadnym negocjacjach pokojowych z Ukrainą - póki co nawet tutaj mamy sprzeciw Węgier - podkreślała ekspertka.
Konkluzje nie muszą być jednomyślne
Szczyt ma się zakończyć przyjęciem przez przywódców UE konkluzji zapewniających o poparciu państw członkowskich dla Ukrainy, w tym zapowiadających konkretne wsparcie finansowe dla Kijowa na 2025 r. Zawetowanie konkluzji poświęconych Ukrainie jeszcze przed szczytem zapowiedział premier Węgier - Viktor Orban, o takiej możliwości wspomniał też premier Słowacji - Robert Fico.
Konkluzje jako takie jednak nie muszą być przyjmowane jednomyślnie, a w Brukseli mówi się o tym, że dokument może liczyć na solidarne poparcie 25 państw. Węgierskie i potencjalnie słowackie weto skomentowała m.in. szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas, która powiedziała, że w sprawie nowych inicjatyw rozważane jest zebranie "koalicji chętnych państw", a więc jedno państwo nie będzie mogło zablokować pozostałych.