A jeśli Rosja powie "nie"? "To jest bardzo prawdopodobny scenariusz"
Świat czeka na ruch Władimira Putina po spotkaniu w Dżuddzie w Arabii Saudyjskiej. Przypomnijmy - Ukraina zgodziła się na propozycję USA o 30-dniowym zawieszeniu broni. USA wznowiły za to wymianę informacji wywiadowczych oraz dostawy pomocy wojskowej. Sekretarz stanu USA Marco Rubio powiedział, że teraz piłka jest po stronie Rosji.
Jak Rosja tę piłkę rozegra?
- Ta piłka po stronie Rosji była tak naprawdę cały czas - stwierdził w "Połączeniu" w TOK FM Michał Kacewicz z Biełsatu. Teraz, jak dodał, ten przekaz jeszcze wzmocniono, by zmusić Rosję do przyjęcia ustaleń z Arabii Saudyjskiej.
Jednak według gościa Jakuba Janiszewskiego Rosjanom aktualnie nie będzie wcale zależało na tym, by doprowadzić do zawieszenia broni. - W tym momencie oni osiągają sukcesy w obwodzie kurskim. Jeśli to tempo się utrzyma, będą w stanie wypchnąć Ukraińców z tego terytorium, a to jest dla Rosji bardzo ważne. To dla nich jedna z kluczowych rzeczy - wskazywał gość TOK FM.
Zawieszenie walk w tym momencie - jak mówił dalej Kacewicz - zatrzymałoby te działania i pozwoliło Ukraińcom na wzmocnienie. - Dlatego wydaje się, że Rosjanie mogą przeciągać te negocjacje, stawiać nierealistyczne warunki - mówił.
Wojna w Ukrainie. A jeśli się nie dogadają?
Co się zatem może stać, jeśli nie dojdzie do porozumienia z Rosją? - To jest scenariusz bardzo prawdopodobny, że nic z tego nie wyjdzie teraz albo będzie się to przeciągało, albo będzie dochodziło do krótkotrwałych zawieszeń walk, ale później będą one wracały - mówił Kacewicz.
Gość Jakuba Janiszewskiego podkreślił, że fiasko próby zawieszenia walk spowoduje, że dalej "będzie trwała wojna w takiej postaci, w jakiej ją widzimy obecnie". Jak mówił - jedna i druga strona będzie słabnąć, będzie podejmować próby "sztukowania" sprzętu, amunicji. - Bardziej będzie słabnąć Ukraina, ale po stronie rosyjskiej też będą problemy. Będzie taka walka oparta na miejscowo intensyfikujących się starciach wykrwawiających obie strony - przewidywał ekspert.
Dopytywany, kto za ewentualne fiasko rozmów byłby obarczany odpowiedzialnością - Kacewicz przyznał, że "żyjemy nadzieją, że wina zostanie przypisana Putinowi". - Ale w jaki sposób będzie to rozegrane dalej, to też zależy od tego, kto w wymiarze globalnym chce wywracać stolik, czyli od Donalda Trumpa - podkreślił. I wskazał, że obecny prezydent USA "wybitnie niesprawiedliwie przypisywał ostatnio brak woli dojścia do pokoju Wołodymyrowi Zełenskiemu". - Teraz może się to troszkę odwrócić - skwitował.