Putin strzela, Trump milczy. "Bezkarna Rosja będzie nadal atakowała"
- Władze Ukrainy domagają się działań od Stanów Zjednoczonych po rosyjskim ostrzale Chersonia w południowej części kraju;
- "Uważam, że skoro cywile stracili prąd, to powinna być reakcja USA - powiedział prezydent Wołodymyr Zełenski;
- "Porozumienie nie zakładało powstania żadnego obiektywnego ciała monitorującego jego przestrzeganie. Także podejrzewam, że Amerykanie w tej sytuacji uchylą się od reakcji wymierzonej w Rosję" - ostrzegał w TOK FM dr Witold Sokała.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski na konferencji prasowej w Paryżu oświadczył, że Rosja naruszyła moratorium na ostrzał energetyki. - Uważam, że jeśli doszło dziś do złamania porozumienia i były ataki na Chersoń oraz uszkodzenie energetyki i cywile stracili prąd, to powinna być reakcja Stanów Zjednoczonych - powiedział Zełenski po szczycie sojuszników Ukrainy we francuskiej stolicy.
Jak mówił w "TOK360" dr Witold Sokała, publicysta "Dziennika Gazety Prawnej", takiego obrotu spraw można było się spodziewać. - Porozumienie nie zakładało powstania żadnego obiektywnego ciała monitorującego jego przestrzeganie. Także podejrzewam, że Amerykanie w tej sytuacji uchylą się od reakcji wymierzonej w Rosję. A bezkarna Moskwa będzie tego typu ataki kontynuowała - ocenił ekspert związany z Uniwersytetem Jana Kochanowskiego w Kielcach.
Gość Adama Ozgi był też sceptyczny wobec dalszej części porozumienia, czyli tej dotyczącej Morza Czarnego. - Rosja od razu postawiła dodatkowe warunki zaporowe (zniesienie części sankcji - przyp. red.). USA zajęły pozycję wyczekującą. Obstawiam znowu pesymistycznie, że nic z tego nie wyjdzie. Nie mamy zawieszenia broni tak możemy to najkrócej podsumować - ocenił Sokała.
"Rosja nie gra fair"
Ekspert podkreślił jednocześnie, że Donald Trump zdaje sobie sprawę, iż Putin z nim pogrywa. - Więc jest szansa, że może polityka amerykańska nie odwróci się o 180 stopni, albo zmodyfikuje się w tym kierunku, że presja na Rosję powinna być większa - dodał.
Choć trzeba się liczyć też z negatywnym scenariuszem. - Trump pozwoli Rosji na grę nie fair. A żeby uzyskać szybsze efekty i zagadać propagandowo brak sukcesów, zwiększy presję na Ukrainę. Tylko że Kijów już nie ma się gdzie cofać. Ukraina dała Trumpowi już prawie wszystko, co mogła. Jeśli do tego dojdzie, to czeka nas kolejne tąpnięcie w relacjach USA-Ukraina - podsumował gość TOK FM.