,
Obserwuj
Świat

Putin chce teraz "docisnąć" Ukrainę. Tego się obawia

3 min. czytania
22.04.2025 19:51
W tym roku nie ma co spodziewać się zakończenia wojny - uważa Artur Żak z platformy Czarne Niebo. - Według Putina to jest ostatni moment, w którym można skutecznie docisnąć Ukrainę. Dodatkowo pewnie obawia się powrotu weteranów z frontu - powiedział w "Połączeniu" w Radiu TOK FM.
|
|
fot. Źródło: MAXIM SHEMETOV/AFP/East News
  • Artur Żak z platformy informacyjnej Czarne Niebo krytycznie ocenił tzw. Wielkanocny rozejm;
  • Ekspert uważa, że w tym roku nie należy się spodziewać przełomu w sprawie zakończenia wojny;
  • Jego zdaniem Putin nie ma do tego motywacji, a poza tym może się obawiać powrotu żołnierzy z frontu.

Zawieszenie broni obowiązywało do północy z niedzieli na poniedziałek. Moskwa i Kijów wielokrotnie oskarżały się o jego łamanie. Rosyjskie ministerstwo zarzuciło stronie ukraińskiej niemal 5 tys. takich przypadków. Z kolei prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, że rosyjska armia naruszyła je ponad 2 tys. razy.

- Trudno to rosyjskie zawieszenie broni nazwać w ogóle zawieszeniem broni - powiedział w "Połączeniu" w Radiu TOK FM Artur Żak z platformy informacyjnej Czarne Niebo. Dodał, że pozytywnym elementem było jedynie to, że żołnierze mogli zabrać z szarej strefy ciała poległych kolegów, "oczywiście tylko na niektórych kierunkach".

Zwrócił uwagę, że jakiegokolwiek wstrzymania działań wojennych "nie ogłasza się kilka godzin przed potencjalnym zawieszeniem broni". - To jest przecież długotrwały proces, który wymaga wielu tak naprawdę algorytmów, chociażby w kwestii dowodzenia - dodał.

Posłuchaj podcastu!

Dlaczego wojna się przedłuża?

Według niego działania ze strony Moskwy mogą świadczyć o tym, że Putin mógł się "przestraszyć" wypowiedzi Sekretarza stanu USA. Marco Rubio w ostatni piątek powiedział, że Stany Zjednoczone mogą zrezygnować z prób mediacji między Rosją a Ukrainą, jeśli okaże się, że nie ma perspektyw na pokój. Przypomniał również wypowiedź Putina, który kilka dni temu mówił o ewentualnym wstrzymaniu uderzeń w cele cywilne, oraz rzecznika prasowego Kremla Dmitrija Pieskowa o tym, że Rosja jest gotowa do bezpośrednich negocjacji z Kijowem. - Z przykrością muszę stwierdzić, że jest tylko jeden odbiorca wszystkich rosyjskich komunikatów i to jest Donald Trump. Putinowi zwyczajnie zależy na tym, żeby Stany Zjednoczone nie wycofały się z tego, no nie chciałbym tego nazwać procesem negocjacyjnym - dodał.

Rosja atakuje mimo wielkanocnego rozejmu. 'Putin jest bardzo podstępny. Szkoda, że Trump tego jeszcze nie zrozumiał.'

- Według Putina to jest ostatni taki moment, w którym można skutecznie docisnąć Ukrainę. Dodatkowo pewnie obawia się powrotu weteranów z frontu, bo z nimi przecież też trzeba będzie coś zrobić - powiedział Żak.

Rosja nie chce pokoju

Według eksperta nie należy się spodziewać szybkiego zakończenia rozlewu krwi. - Niestety większość obserwatorów uważa, że ten rok może minąć nam na ciągłych rozmowach, nowych pomysłach, przy przedłużającej się pełnoskalowej wojnie - dodał.

Zwrócił uwagę na to, że Putin nie ma motywacji aby wcześniej zakończyć działania zbrojne, bo Rosja zyskała na arenie międzynarodowej. - Blokada dyplomatyczna Federacji Rosyjskiej de facto została zniesiona właśnie poprzez te rozmowy. I oni, nawet na swoje wewnętrzne podwórko tylko dla swojej przestrzeni informacyjnej mogą mówić, że świat zaczął się z nimi liczyć - dodał.

Putin wychodzi z propozycją. Zaskakujące informacje

Prezydent Rosji Władimir Putin zaproponował zatrzymanie inwazji przeciwko Ukrainie na obecnej linii frontu - poinformował we wtorek brytyjski "Financial Times", powołując się na źródła bliskie sprawie.

Putin powiedział specjalnemu wysłannikowi USA Steve'owi Witkoffowi podczas niedawnego spotkania w Petersburgu, że Moskwa może się zrzec swoich roszczeń względem terytoriów czterech częściowo okupowanych obwodów ukraińskich, które pozostają pod kontrolą Kijowa - przekazali rozmówcy "FT".

Według źródeł od czasu przedstawienia Witkoffowi tego pomysłu USA zaczęły proponować, by przyszłe porozumienie uwzględniało uznanie przez USA rosyjskiej aneksji Krymu.

We wtorek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział, że jego kraj chce szybkiego i sprawiedliwego pokoju. Zaznaczył jednocześnie: "gdy tylko zaczynamy mówić o Krymie, naszych suwerennych terytoriach itp., wchodzimy w format, którego chce Rosja, czyli przedłużenia wojny".