,
Obserwuj
Świat

Rumuni wywracają stolik. "Pokazali partiom mainstreamu środkowy palec"

4 min. czytania
05.05.2025 22:04
- Rumuni pokazali partiom mainstreamu środkowy palec. Bo nie dość, że tych anulowanych wyborach żaden z kandydatów tych ugrupowań nie dostał się do drugiej tury, to teraz mieliśmy powtórkę. Rumuni powiedzieli: "Mamy was dosyć" - relacjonował reporter TOK FM Thomas Orchowski.
|
|
fot. Vadim Ghirda / AP Photo
  • Po pierwszej turze powtórzonych wyborów prezydenckich w Rumunii znów dochodzi do politycznego trzęsienia ziemi;
  • Premier Ciolacu ogłosił swoją dymisję, co oznacza, że największa partia wychodzi z koalicji rządowej;
  • Zdaniem reportera TOK FM Thomasa Orchowskiego, który przebywa w Rumunii, mamy teraz do czynienia z konsekwencjami antyestablishmentowych nastrojów, które narastały w tym kraju od lat.

Po nieudanym starcie w wyborach prezydenckich kandydata koalicji rządzącej w Rumunii - Crina Antonescu, premier Marcel Ciolacu ogłosił w poniedziałek rezygnację ze stanowiska oraz wyjście partii socjaldemokratycznej PSD z rządu.

W niedzielnych wyborach prezydenckich Crin Antonescu, wspólny kandydat wspierany przez trzy partie koalicyjne - PSD, Partię Narodowo-Liberalną (PNL) i Demokratyczny Związek Węgrów Rumunii (UDMR), znalazł się na trzecim miejscu z wynikiem 20,07 proc. i nie dostał się tym samym do drugiej tury. Pierwsze miejsce z wynikiem ponad 40 proc. zajął lider radykalnie prawicowej partii AUR George Simion, a drugie - kandydat niezależny, burmistrz Bukaresztu Nicusor Dan (21 proc.).

Jak przypomniał w 'TOK360' Thomas Orchowski, korespondent Radia TOK FM w Rumunii, Marcel Ciolacu w anulowanych wyborach, które odbyły się 24 listopada 2024 r. osiągnął słaby wynik i nie dostał się do drugiej tury. - Już wtedy myślano, że to koniec jego politycznej kariery, ale stanął na czele rządu koalicyjnego PSD i PNL. To są dwie partie, które rządziły po komunie w Rumunii, wymieniały się władzą i były partiami tzw. establishmentu, mainstreamu - wskazał rozmówca Adama Ozgi.

'Putina pokona natura'. Rozmawialiśmy z kandydatem na prezydenta Rumunii

Wybory prezydenckie. "Rumuni pokazali tym partiom mainstreamu środkowy palec"

I dodał, że chcąc przetrwać, partie te wystawiły w powtórzonych wyborach wspólnego kandydata. - Ale Rumuni pokazali tym partiom mainstreamu środkowy palec. Bo nie dość, że tych anulowanych wyborach żaden z kandydatów ugrupowań mainstreamowych nie dostał się do drugiej tury, to teraz mieliśmy powtórkę. Rumuni powiedzieli: "Mamy was dosyć" i chcą się pożegnać z establishmentem - powiedział Orchowski.

Zdaniem reportera mamy teraz do czynienia z konsekwencjami nastrojów, które narastały w Rumunii od lat. - Rumuni mają dość partii, które kojarzą im się z korupcją, układami, klientelizmem - wszystkim tym co można sobie wyobrazić najgorszego - mówił.

W jego ocenie Rumunię czeka teraz pójście w kierunku czegoś nowego. A obecną sytuację porównał do walki PO-PiS w Polsce. - Bo Simion to skrajny prawicowiec, sojusznik PiS na scenie europejskiej. I obecnie zaczyna się robić takim centroprawicowym, jak na tutejsze warunki, kandydatem. A z drugiej strony mamy niezależnego burmistrza Bukaresztu, który jest centrystą. Choć to też jest kandydat antysystemowy - podkreślił Orchowski.

Simion faworytem drugiej tury wyborów w Rumunii

Marcel Ciolacu zapowiedział, że jego ugrupowanie (PSD) nie poprze żadnego kandydata w drugiej turze. Natomiast Partia Narodowo-Liberalna (PNL), druga partia koalicyjna, jednogłośnie przegłosowała w poniedziałek, że poprze w drugiej turze kandydaturę Nicusora Dana, burmistrza Bukaresztu. Dana poprze też trzeci koalicjant - Demokratyczny Związek Węgrów w Rumunii (UDMR).

Jak mówił Orchowski, prognozy przed drugą turą nie są jednak dla Dana optymistyczne. Bo kilkanaście procent głosów zdobył Victor Ponta, który, jak wskazał reporter TOK FM, "zaczął się kreować na wielkiego trumpistę rumuńskiego". - I nie wyobrażam sobie, żeby jego wyborcy mieli zagłosować na Dana. Jeśli chodzi o wyborców PSD - zależy czy z prowincji czy nie. Bo Ciolacu to był taki gość, który jest konserwatywny. Ci ludzie nie będą więc głosować na Dana, który jest kandydatem wielkomiejskim, ze stolicy, nie wiem jak powiedzieć, że z Bukaresztu tak, żeby zabrzmiało jak z "Warszawki" - tłumaczył.

- Więc te przepływy wskazują na to, że to Simion jest faworytem. Ale Dan będzie starał się prowadzić kampanię, mówiąc: "Ja jestem Zachodem, Simion antyzachodem". A wbrew pozorom Rumuni nadal są prozachodni. Ale Simion już zaczął być bardziej centrowy, mówić, że nie chce wychodzić z UE, że NATO jest bardzo ważne - tak jak Giorgia Meloni, premierka Włoch, na której się wzoruje - podsumował Orchowski.

Powtórzone wybory w Rumunii

Niedzielne wybory były powtórnym głosowaniem. Odbyły się po tym, gdy w grudniu ubiegłego roku Sąd Konstytucyjny unieważnił I turę wyborów prezydenckich z 24 listopada 2024 r. Przyczyną tej decyzji były zarzuty wobec jednego z kandydatów - Georgescu, który zdobył wówczas pierwsze miejsce - o nadużycia w kampanii i złamanie zasad uczciwej konkurencji wyborczej, a także wsparcie ze strony 'aktora zewnętrznego' (Rosji).

Druga tura powtórzonych wyborów prezydenckich w Rumunii odbędzie się 18 maja. Giorge Simon zapowiedział, że jeśli wygra wybory, postawi Calina Georgescu na czele kraju.