,
Obserwuj
Świat

Trump wziął na cel kolejny kraj. Za tymi słowami nie ma "większego planu"

3 min. czytania
04.11.2025 08:30

Prezydent USA zagroził Nigerii interwencją zbrojną. - Trump próbuje się przedstawiać jako ten, który wygasza wszelkie konflikty, broni słabych i uciśnionych, w tym przypadku chrześcijan w Nigerii - komentował w TOK FM dr hab. Radosław Rybkowski. Zdaniem eksperta z Uniwersytetu Jagiellońskiego za słowami Donalda Trumpa nie ma "większego planu".

fot. Manuel Balce Ceneta/Associated Press/East News
  • Donald Trump zagroził interwencją wojskową w Nigerii w odpowiedzi na ataki islamistów na chrześcijan;
  • Władze Nigerii zaproponowały spotkanie z Trumpem w celu omówienia sytuacji;
  • Eksperci podkreślają trudności w przeprowadzeniu ataków oraz potrzebę współpracy z Nigerią, mimo gróźb Trumpa dotyczących wstrzymania wsparcia dla tego kraju.
  • Amerykanista Rafał Michalski przypomniał w TOK FM, że Trump "nie może samodzielnie zacząć ataków, ponieważ potrzebuje zgody Kongresu Stanów Zjednoczonych". 

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że zwróci się do Pentagonu o przygotowanie się do ewentualnej szybkiej akcji militarnej w Nigerii, jeśli rząd tego kraju "będzie nadal pozwalał na zabijanie chrześcijan" i nie powstrzyma ataków dokonywanych przez "islamistycznych terrorystów". Na te słowa zareagował doradca nigeryjskiego szefa państwa. Napisał na portalu X, że ewentualne różnice zdań między przywódcami obu państw co do tego, czy "terroryści w Nigerii atakują tylko chrześcijan czy też (wyznawców) wszystkich religii oraz niewierzących", mogłyby zostać "omówione i rozstrzygnięte" przez Trumpa i Tinubu podczas spotkania, które mogłby sie odbyć w Nigerii albo w Białym Domu. 

Nigeria liczy ponad 200 mln mieszkańców należących do około 200 grup etnicznych i jest podzielona na część północną, zamieszkaną w większości przez muzułmanów oraz część południową,  gdzie przeważają chrześcijanie. Islamistyczne organizacje - takie jak Boko Haram i Państwo Islamskie Afryki Zachodniej - od ponad 15 lat dokonują ataków, w których giną tysiące ludzi. Jak przypomniał Reuters, Islamiści działają głównie w północno-wschodniej części kraju, która jest w większości muzułmańska. Agencja podkreśliła, powołując się na analityków, że choć w atakach giną również chrześcijanie, to zdecydowana większość ofiar to wyznawcy islamu. W środkowej Nigerii często dochodzi do starć między muzułmańskimi pasterzami a rolnikami, wśród których przeważają chrześcijanie, o dostęp do wody i pastwisk. 

Trump "od maja naciska na rząd Nigerii"

Jak mówił w TOK FM amerykanista Rafał Michalski, "kwestia terrorystyczna to powód, dla którego stosunki amerykańsko-nigeryjskie pogarszają się od marca". Jak dodał, "Trump od maja naciska na rząd Nigerii, żeby zaostrzyć walkę z obiema grupami terrorystycznymi". - Departament Stanu Stanów Zjednoczonych wielokrotnie wskazywał na to, że pomimo wsparcia militarnego, finansowego, które Nigeria otrzymuje od 2010 roku, zupełnie nie radzi sobie ona z problemem terrorystycznym, a szczególnie z ochroną mniejszości chrześcijańskiej - wyjaśniał. 

Redakcja poleca

Michalski w rozmowie z Wojciechem Muzalem zaznaczył też, że Trump "bardzo odważnie i bezpośrednio jest wspierany przez środowiska ewangeliczne, dla których kwestia ochrony rodaków o tej samej religii jest istotna". Dodał, "to argument, który pojawiał się w kontekście innych państw afrykańskich i pojawia się też w kontekście państw Bliskiego Wschodu".

Ekspert przypomniał też, że prezydent Stanów Zjednoczonych "nie może samodzielnie zacząć ataków, ponieważ potrzebuje zgody Kongresu Stanów Zjednoczonych". - A mimo tego, że amerykańscy kongresmeni są niezadowoleni z braku większej aktywności rządu nigeryjskiego, to nie ma żadnych podstaw formalnych, żeby dać (Trumpowi) upoważnienie wojenne dać - wskazał. 

Redakcja poleca

Trump grozi. To tylko słowa?

W ocenie dr hab. Radosława Rybkowskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego za słowami amerykańskiego przywódcy o potencjalnej akcji militarnej w Nigerii nie kryje się "jakiś większy plan". 

Zdaniem amerykanisty weekendowe zapowiedzi Donalda Trumpa wynikają z chęci zdobycia Pokojowej Nagrody Nobla. - Próbuje się przedstawiać jako ten, który wygasza wszelkie konflikty, broni słabych i uciśnionych, w tym przypadku chrześcijan w Nigerii - argumentował. 

Cytowani przez Reutersa eksperci ds. bezpieczeństwa ocenili, że ewentualne naloty Stanów Zjednoczonych w Nigerii najprawdopodobniej byłyby wymierzone w małe grupy rozproszone na bardzo dużym obszarze. Zadanie to byłoby tym trudniejsze do wykonania, że w zeszłym roku USA wycofały swoje siły z graniczącego z Nigerią Nigru. Grupy rebeliantów przemieszczają się między Kamerunem, Czadem i Nigrem. Zdaniem ekspertów USA mogą potrzebować pomocy nigeryjskiego wojska i rządu, którym Trump zagroził odcięciem wsparcia.

Źródło: TOK FM, PAP