,
Obserwuj
Świat

Współautor filmu "Pan Nikt kontra Putin". "Chciałem, żeby był jakiś dowód"

2 min. czytania
15.03.2026 12:52

Pavel Talankin, współautor dokumentu "Pan Nikt kontra Putin", mówi w TOK FM, że film "pokazuje od środka, co naprawdę dzieje się w rosyjskich szkołach". - Reżim Putina wbija pale pod fundamenty swojego przyszłego trwania - podkreślił Talankin w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz.

Pavel Talankin
Pavel Talankin
fot. Against Gravity

Z tego artykułu dowiesz się:

  • O czym jest film "Pan Nikt kontra Putin"?
  • Dlaczego jego reżyser zdecydował się go nakręcić?

Dokument "Pan Nikt kontra Putin" był nagrywany w szkole w Karabaszu. Otrzymał nominację do Oskara w kategorii pełnometrażowych filmów dokumentalnych. Pavel Talankin, jego współautor i jednocześnie nauczyciel, pokazał, jak działa propaganda wojenna po inwazji Rosji na Ukrainę. - Chciałem żeby ludzie zobaczyli, jak wdziera się do rosyjskich instytucji edukacyjnych i jak dzieci i nauczyciele nie mogą przed nią uciec. Myślę, że nam się to udało - mówił w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz.

Tu wysłuchasz całej rozmowy:

Podkreślił, że w jego ocenie ten "film jest wyjątkowy, bo pokazuje od środka, co naprawdę dzieje się w rosyjskich szkołach".

- Chciałem, żeby był jakiś dowód, aby później nie mówili, że nic o tym nie wiedzieli i nie wydawali żadnych rozkazów. Wiemy z historii procesów norymberskich, że wszyscy jak jeden mąż mówili, że nikt o niczym nie wiedział, a wszyscy wszystko doskonale wiedzieli - podkreślił.

Przyznał, że rosyjska propaganda "działa i ma wpływ na ludzi". - O ile starsze dzieci próbują się jej jeszcze przeciwstawić, to młodsze mocno chłoną słowa nauczycieli i uważają je za prawdę - dodał Talankin.

Podkreślił, że film pokazuje, "jak wielu nauczycieli nie stawia oporu przeciw temu, co się dzieje, tłumacząc, że przecież zawsze tak było". - Nie dostrzegają skali konsekwencji tego, co się dzieje, a dzieje się to, że reżim Putina wbija pale pod fundamenty swojego przyszłego trwania - dodał.

"Przekazywali go jak najbardziej zakazaną literaturę"

Talankin, który z Rosji musiał uciec, przedstawiany jest tam jako zdrajca. Pytany, jak na film zareagowali jego znajomi, odpowiedział, że różnie. - Od słów wsparcia, po przekleństwa. Piszą, żebym nie śmiał przyjeżdżać do Karabasza, żebym zapomniał o tym mieście, grożą.

Ale - jak dodał - są tacy, którzy pisali, "że dobrze, że to zrobił, dobrze, że to publicznie opowiedział".

Jak mówił, jego kolegom nie wolno do niego dzwonić i z nim rozmawiać, to samo usłyszeli absolwenci szkoły, w której uczył.

Dodał, że propaganda w Rosji zawsze była obecna, ale po 2022 roku (po pełnoskalowej inwazji na Ukrainę - przyp. red.) bardzo się nasiliła.

Gość Agnieszki Lichnerowicz mówił, że jego film został skopiowany z kina online - i w ten nielegalny sposób trafił do publiczności w Rosji. - Wszyscy go widzieli i może lepiej, że tak się to odbyło, bo gdyby coś takiego znalazło się na stronie internetowej, to zostałoby zablokowane. A tak ludzie przekazywali go sobie jak najbardziej zakazaną literaturę. Każdy go obejrzał i wydaje mi się, że każdy spojrzał na siebie z zewnątrz - powiedział.

Wśród pozostałych filmów dokumentalnych nominowanych do Oscarów znalazły się: "Chodź, zobacz mnie w dobrym świetle", "Cięcie skał", "Prawo Alabamy", "Idealna sąsiadka".

Ceremonia wręczenia Oskarów odbędzie się 15 marca.

Źródło: TOK FM, fot. Against Gravity