"Nawet jak hejtują, to jest mu to na rękę". Szef IBRiS-u wyjaśnia, czemu Morawiecki zaczął ocieplać wizerunek

Stanisław Karczewski drożyzny wywołanej inflacją nie dostrzega, bo widział masło, które kosztowało ześć zł. Do tego premier, który chwali się, jak spędza czas z żoną. - Czasy są trudne, ceny rosną, a tu jest taki relaks, jakby inflacji, covidu i wojny w Ukrainie nie było - komentował w TOK FM Marcin Duma.
Zobacz wideo

Sytuacja gospodarcza w Polsce pogarsza się. Rekordowa inflacja, coraz wyższe raty kredytów, droga żywność i wysokie rachunki za prąd i gaz. Coraz mniej jest więc osób, które wierzą w recepty rządu na kryzysowe czasy. Jak wynika z badania CBOS, tylko 34 proc. pytanych uważa, że działania gabinetu Mateusza Morawieckiego dają nadzieję na poprawę sytuacji gospodarczej. Przeciwnego zdania jest zaś aż 53 proc. 45 proc. ankietowanych jest zaś niezadowolonych, że na czele rządu stoi Mateusz Morawiecki. 

Szef rządu próbował ostatnio ocieplić swój wizerunek w mediach społecznościowych. Opublikował zdjęcie, na którym obejmuje swoją żonę przy kieliszku wina. "Nasze dzieciaki w trasie, poznają harcerskie życie, a tymczasem my korzystamy z chwili dla siebie i wyszliśmy na kolację. Chyba większość rodziców wie, jak ważne to chwile w każdej Rodzinie. A jak Wy spędzacie weekend?" - napisał Morawiecki.

Ale plan się nie powiódł. Bo w komentarzach wielu internautów trudno było o ciepłe uczucia wobec premiera, bardzo dużo było za to oburzenia.

Czy pomysł ze zdjęciem był strzałem w stopę?  - Premier jest bardzo poobijanym politykiem, taki jest koszt rządzenia, bycia premierem. Wydaje się, że to zdjęcie jest próbą powrotu do opowieści o tym Morawieckim, którym każdy z wyborów PiS-u chciałby być - komentował w TOK FM Marcin Duma, prezes Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych.

Jak podkreślił rozmówca Karoliny Lewickiej, tak naprawdę pomysł ze zdjęciem był skierowany tylko do jednej grupy: do wyborców PiS. - Środowiska twardo opozycyjne w zasadzie Morawieckiego nie interesują. Co więcej, nawet jak go hejtują w mediach społecznościowych, to myślę, że to w sumie jest mu na rękę. Bo to uwiarygadnia go jako prawdziwego działacza PiS-u - ocenił gość "Wywiadu politycznego".

Prezes IBRiS-u przyznał jednak, że wrzucanie tego typu fotografii to "trochę ryzykowna" strategia. - Czasy są trudne, ceny rosną, a tu jest taki relaks, jakby inflacji, covidu i wojny w Ukrainie nie było - wskazał. Zdaniem Dumy nie najlepiej może być także odebrane prezentowanie się premiera jako osoby dość zamożnej.

- Wizerunek na tym zdjęciu to wizerunek bardzo mocnej klasy średniej albo nawet klasy średniej wyższej, czyli dosyć elitarny. W tym sensie to pewne ryzyko. Czy to pozwoli premierowi pozyskać osoby, które trochę krążą między PiS-em a PO, tych aspirujących, może wielkomiejskich albo przynajmniej średniomiejskich? Czy to nie będzie tak, że ten biedny, uciśniony inflacją wyborca PiS-u powie: o nie, to już jest przesada? - pytał.

"Inflacja unieważnia obietnicę bogacenia się, która legła u podstaw sukcesu PiS-u"

Przypomnijmy, że inflacja w Polsce wyniosła w kwietniu aż 12,4 proc. Według badań wielu konsumentów odczuwa, patrząc na ceny w sklepach, że realnie produkty zdrożały aż o 20-30 procent. Tymczasem były marszałek Senatu Stanisław Karczewski z PiS-u przekonywał niedawno w Polskim Radiu, że nie jest tak źle. - Patrzyłem na ceny masła, wcale nie jest aż tak drogie - stwierdził. I podał, że widział w sklepie masło, które kosztowało 6 zł.

Marcin Duma stwierdził, że Karczewski odwraca oczy od inflacji. - Nothing to see here, a tam z tyłu płonie budynek - mówił.

Taka taktyka może być zrozumiała, bo inflacja to dla rządzących poważny problem. - Inflacja unieważnia obietnicę bogacenia się, która legła u podstaw sukcesu Prawa i Sprawiedliwości. Dzisiaj jest tak, że nawet wzrost płac nie powiększa naszej majętności. Może pozwolić nam utrzymać się na tym samym poziomie, który mieliśmy jeszcze przed chwilą. I z tego punktu widzenia inflacja dla politycznej pozycji PiS-u jest ogromnym problemem. A zdaje się, że środki, które zostały zaangażowane, nie dają efektu natychmiastowego - wyjaśnił gość TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM