,
Obserwuj
Polska

Zakonnik skazany za gwałty i molestowanie. Sąd Najwyższy zdecydował ws. kasacji

PAP/tokfm.pl
3 min. czytania
21.05.2024 20:34
Obserwuj nas na Google
SN oddalił kasację w sprawie zakonnika Sebastiana B. skazanego za gwałty i molestowanie ministrantów. Przyznał rację sędziom orzekającym w poprzednich instancjach, którzy zrezygnowali z ponownych przesłuchań pokrzywdzonych. Jednak zdaniem pełnomocniczki Sebastiana B. naruszyło to jego prawa procesowe.
|
|
fot. Ray Bond//SHUTTERSTOCK

Sąd Najwyższy we wtorek rozpatrzył sprawę zakonnika Sebastiana B., który odbywa karę 12 lat więzienia za przestępstwa seksualne wobec kilku ministrantów. Popełnił je podczas pełnienia posługi w jednej z parafii w Bytomiu.

Sprawa zakonnika pedofila. Sąd oddalił kasację

Organy ścigania powiadomiła w lutym 2021 r. Prowincja Wniebowzięcia NMP Zakonu Braci Mniejszych w Polsce. Śledztwo prowadziła bytomska prokuratura, która zarzuciła B. przestępstwa na szkodę chłopców poniżej 15. roku życia; m.in. zgwałcenie jednego z nich. Inne zarzuty dotyczyły doprowadzenia do obcowania płciowego i innych czynności seksualnych wobec pokrzywdzonych. Zakonnik miał też podawać ministrantom alkohol. Zarówno podczas śledztwa, jak i w trakcie procesu, który z uwagi na charakter sprawy toczył się z wyłączeniem jawności - Sebastian B. nie przyznał się do winy.

W grudniu 2022 roku sąd I instancji skazał go łącznie na 12 lat więzienia, nakazał też wypłatę nawiązek dla pokrzywdzonych - od 35 tys. do 75 tys. zł. W lipcu 2023 roku sąd apelacyjny zmodyfikował wyrok, ale utrzymał łączną karę.

Sernik z biskupem, który kryŽ pedofilów. Tak przeszłość i strach rzią polskim KościoŽem

Według reprezentującej zakonnika od początku postępowania mec. Gabrieli Sobieszek-Warwas to bardzo wysoka kara - wyższa nawet niż wnioskował oskarżyciel. W rozpatrywanej we wtorek kasacji wniosła, by sprawę skierowano do ponownego rozpatrzenia.

- Przez cały proces oskarżenie, jak i obrona, domagały się przesłuchania osób pokrzywdzonych. Te wnioski były skutecznie oddalane przez sądy zarówno pierwszej, jak i drugiej instancji. A jest taki wymóg, jeśli ma to istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy - powiedziała PAP przed rozprawą mecenas Sobieszek-Warwas. Podkreśliła, że orzeczenia bazują na tym, co powiedzieli pokrzywdzeni, więc obrona powinna mieć możliwość konfrontacji. To, że przed sądem nie znalazły się dowody z ponownego przesłuchania pokrzywdzonych, jest jej zdaniem naruszeniem zasady bezpośredniości.

Sąd odmówił ponownego przesłuchania ofiar gwałciciela

W kasacji pełnomocniczka argumentowała, że jeden z pokrzywdzonych mówił, iż doszło do gwałtu, podczas gdy inny, który był tego świadkiem, twierdził, że był to kontakt seksualny za przyzwoleniem.

Prokurator Józef Gemra z Prokuratury Krajowej powiedział natomiast, że - w opinii oskarżenia - sąd słusznie odstąpił od ponownego przesłuchania. Jak tłumaczył, w ostatnich latach linia orzecznicza zajmująca się sprawą twardo stwierdza, że ponowne przesłuchiwanie poszkodowanych nie jest konieczne. Jest to motywowane ich dobrem psychicznym. Gemra powołał się na będącą w aktach sprawy opinię biegłej psycholog, w której mowa jest o głębokiej traumie, jakiej doznali pokrzywdzeni - zwłaszcza jeden z nich, który ma za sobą próby samobójcze.

'To nieakceptowalne, odejdż'. Oskarżenia wobec abp. Tadeusza Wojdy

Sąd Najwyższy w pełni podzielił tę argumentację, uznając kasację za "w sposób oczywisty bezzasadną".

- Dowodu nie da się przeprowadzić, gdy zagraża zdrowiu psychicznemu poszkodowanego - podkreślił w ustnym uzasadnieniu sędzia sprawozdawca Waldemar Płóciennik. - Gdyby sąd dopuścił (dowód w postaci ponownego przesłuchania pokrzywdzonych - PAP) wbrew opinii biegłych, należałoby się zastanawiać, czy nie mamy do czynienia z torturą. Zwłaszcza gdyby groziłoby to próbą samobójczą - stwierdził sędzia Płóciennik. W opinii Sądu Najwyższego nawet to, że pokrzywdzeni opowiadają o swoich przeżyciach np. w mediach, nie oznacza, że należy ich narażać na składanie zeznań w obecności stron.

Skompromitowany arcybiskup udzieli bierzmowania. Kuria stoi za nim murem

Dodatkowo według SN nie doszło do naruszenia zasady bezpośredniości, bo nie może być o niej mowy, gdy dowodu nie da się przeprowadzić. Jako przykład sędzia sprawozdawca podał odczytanie zeznań osoby zmarłej czy protokołu oględzin miejsca zdarzenia. - Jedyną rozbieżnością jest wspomniana w kasacji niespójność w zeznaniach (czy był to gwałt, czy dobrowolny stosunek - PAP). Ale w opisie czynu jest mowa o wielokrotnym zgwałceniu, a nie o tym jednym zdarzeniu. Tak więc ta rozbieżność nie jest na tyle istotna, by burzyć spokój pokrzywdzonych - podkreślił Waldemar Płóciennik.