Baby boom w Rzeszowie. Skąd wzięły się rekordy na tamtejszych porodówkach?
Baby boom w Rzeszowie. Skąd się wzięły rekordy na tamtejszych porodówkach?
Rzeszów notuje w tym roku rekordową liczbę porodów. Do 10 września w tamtejszych porodówkach urodziło się ponad 5280 dzieci – blisko 320 więcej niż rok wcześniej. To m.in. efekt tego, że stolica Podkarpacia jest jednym z najmłodszych miast wojewódzkich w Polsce i jedynym z dodatnim przyrostem naturalnym wśród dużych miast.
Ale – jak na ironię – za tak wysoką liczbą porodów stoi też słaba demografia reszty Podkarpacia - mówi w rozmowie z Marcinem Starcem Dorota Darmochwał-Kolarz, kierowniczka położnych w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie.
- Funkcjonuje coraz mniej oddziałów w szpitalach powiatowych, gdzie odbywało się po 100-200 porodów rocznie. Mamy też część pacjentek, które przyjeżdżają do nas z daleka. Kiedyś te pacjentki rodziły poza Rzeszowem, teraz przyjeżdżają do nas - wskazała.
Jak relacjonowała, praktycznie w każdym tygodniu w szpitalu są pacjentki z południa Polski. - One często starają się do nas przyjechać troszkę wcześniej, bo obawiają się tego, że nie zdążą. Dzisiaj rano pacjentka mi powiedziała, że przyjechała trochę wcześniej, ponieważ obawia się, że w momencie kiedy zacznie się akcja porodowa do nas nie zdąży, bo ma 100 km do Rzeszowa - opisywała Darmochwał-Kolarz.
M.in. niska liczba porodów, a także fatalna kondycja mniejszych szpitali spowodowała, że na terenie trzech bieszczadzkich powiatów od początku roku nie ma żadnej porodówki.
Źródło: TOK FM