Teraz grad, wcześniej przymrozki. Rośliny na polach sobie poradzą? "Patrzmy na pąk zapasowy"
Jeszcze w kwietniu tego roku w Polsce pojawiły się przymrozki. Ujemne temperatury wynosiły nawet -7 stopni Celsjusza, pojawiały się cyklicznie i trwały nawet po kilka dni. Wielu plantatorów w całości straciło swoje uprawy. Sadownikom czy rolnikom nie pomogły również gradobicia, jakie nawiedziły Polskę w tym tygodniu. Najbardziej stratni są gospodarze z Lubelszczyzny, ponieważ bryłki lodu doszczętnie zniszczyły ogromną część ich plonów.
Przymrozki i gradobicia wpłyną na zbiory
Nad kryzysem, który dotknął plantatorów, pochylił się Bartosz Urbaniak, szef bankowości Agro banku BNP Paribas na Europę Środkowo-Wschodnią i Afrykę. W audycji 'EKG' ekspert stwierdził, że straty mogą dotyczyć blisko połowy wszystkich upraw. Urbaniak wyjaśnił, że współczesna technologia, jaką dysponują rolnicy i sadownicy pozwala bronić się tylko przed krótkotrwałymi i słabymi przymrozkami.
POSŁUCHAJ AUDYCJI:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- Taki standardowy przymrozek to -1, -2 stopnie. To są takie spadki temperatur, z którymi nowoczesne rolnictwo potrafi sobie poradzić przez różnego rodzaju techniki, takie jak zamgławianie, wzmacnianie roślin przy pomocy nawozów - mówił gość TOK FM. Przypomniał, że po tegorocznych wczesnowiosennych przymrozkach nastąpił silny spadek temperatury. - Na to już nie mamy technologii - stwierdził wprost Urbaniak. Jak dodał, przy -7 stopniach najbardziej ucierpiały polskie uprawy winorośli, bo 'praktycznie rzecz biorąc, wymroziło wszystko'.
Pąk zapasowy uratuje uprawy?
Urbaniak zauważył, że na ratunek gospodarzom może przyjść natura. - Rośliny mają, powiedzmy, tego typu reakcje, jak drugi pąk albo pąk zapasowy - powiedział Urbaniak. - Trzeba obserwować, czy się nie pojawią dodatkowe kwiaty. Oczywiście będzie spadek produkcji, natomiast nie wiemy, w jakiej skali - wyjaśnił. Ekspert podkreślił również, że pąk zapasowy pomógł już wspomnianym winoroślom. - Pierwsze dni po wymrożeniu 100 proc. winnic nie miało kwiatów, liści. Ale teraz widzimy, że tam około 30-40 proc. produkcji będzie - powiedział Bartosz Urbaniak.
Gniezno zasypał grad! Przez miasto przeszła nawałnica
Zauważył, że jeszcze przed potężną falą przymrozków taki procent zbiorów byłby postrzegany jako katastrofa. - Kiedy się wydawało, że będzie 100 proc. strat, to te 30-40 proc. to dosyć dużo - podkreślił ekspert z BNP Paribas. Urbaniak przyznał, że do wzrostu cen produktów na pewno dojdzie, jednak trzeba zaczekać, jaki będzie efekt trudnych warunków pogodowych.