Władimir Putin ostrzega przed pomocą Ukrainie. Prof. Kuźniar: On brzmiał jak Hitler

Putin mimo swojej niepoczytalności w jakimś stopniu, nie jest jeszcze kompletnym wariatem, utrzymanie Ukrainy po inwazji nie jest możliwe - tak w TOK FM wybuch wojny na Ukrainie komentował gen. bryg. rez. Jarosław Stróżyk. Zdaniem prof. Roman Kuźniara, jest "to niewątpliwe osobista zemsta Putina na Ukrainę, za to, że uciekła ona spod jego wpływów w roku 2014".
Zobacz wideo

Rosja w nocy zaatakowało Ukrainę - od północy, wschodu i południa. Putin uzasadnił swoją decyzję prośbą separatystów z Donbasu, których "niepodległość", wbrew prawu międzynarodowemu, Rosja uznała w poniedziałek. Według tez wygłoszonych przez rosyjskiego lidera, celem operacji jest "demilitaryzacja i denazyfikacja" Ukrainy.

Jak ocenił prof. Roman Kuźniar, kierownik Katedry Studiów Strategicznych i Bezpieczeństwa Międzynarodowego Wydział Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UW, "zdarzył się akt bandytyzmu międzynarodowego". - Klasyczna agresja, którą można porównać do agresji Związku Sowieckiego na Polskę z 17 września - ocenił w TOK FM.

Zastrzegł jednocześnie, że "choć z pozycji prawa międzynarodowego sytuacja jest absolutnie klarowana, to trzeba też widzieć szerszy kontekst". - Chodzi nie wyłącznie o agresję Rosji przeciwko Ukrainie, co można potraktować jako chęć zabrania ziem ruskich, czy też neutralizacji Ukrainy, ale jest to także zamach na porządek międzynarodowy - mówił. I od razu dodał: - Ale jest w tym też element osobistej zemsty Putina, jak Stalina wobec Polski za jego nieudany występ w 1920 r. Jest to niewątpliwe osobista zemsta Putina na Ukrainę, za to, że ona uciekła spod jego wpływów w roku 2014. 

Gen. bryg. rez. Jarosław Stróżyk, wiceprezes Fundacji Stratpoints, były attache obrony w Stanach Zjednoczonych i były zastępca szefa zarządu wywiadu w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli podkreślił z kolei, że to już "pełnoekranowa wojna". - Bezczelna i wbrew prawu międzynarodowemu akcja, jak go nazywał prezydent Biden, mordercy - mówił. 

I choć trudno, jego zdaniem, kreślić scenariusze wojenne, choćby dlatego, że teraz Putin jest "nieracjonalny i działa furiacko", to prezydent Rosji nie zajmie jednak całej Ukrainy. - Putin lubuje się w wykorzystywaniu doświadczeń amerykańskich czy natowskich. Amerykanie zawsze robią trzytygodniową kampanie powietrzną, bombardują cele wojskowe, unieszkodliwiają obronę powietrzną, centra dowodzenia, wszystko to, co ma wpływ, infrastrukturę krytyczną istnienia państwa, następnie przechodzą do ograniczonej ofensywy lądowej - przypomniał. - A Putin mimo swojej niepoczytalności w jakimś stopniu, nie jest jeszcze kompletnym wariatem, utrzymanie Ukrainy po inwazji nie jest możliwe - ocenił. 

Dlatego, wiceprezes Fundacji Stratpoints ocenia, że "być może Putin będzie chciał dotrzeć do Kijowa, stanąć blisko, jak blisko stał Tbilisi w  2008 r. i wtedy intensywnie rozmawiać".

 "Putin brzmiał jak Hitler"

Eksperci zwrócili także uwagę na nocne przemówienie Putina, nadane o godz. 6 rano czasu moskiewskiego. Prezydent Rosji mówi, że jeśli obce mocarstwa będą interweniować w konflikt na Ukrainie, czekają je konsekwencje jakich nigdy w historii nie widzieliśmy. - Jesteśmy gotowi do dowolnego rozwoju sytuacji. Mam nadzieję, że zostanę usłyszany -  zakończył.

 - On brzmiał jak Hitler, jak Stalin - ocenił prof. Kuźniar. I dodał, że jego przesłanie jest oczywiste: to element odstraszania i zablokowania wszelkiego wsparcia dla Ukrainy. - To co się udało dostarczyć, to będzie musiało Ukraińcom wystarczyć. Nie sądzę, żeby po tym ostrzeżeniu Zachód ryzykował dalej idące wsparcie - dodał.

- Putin jest to facet na prochach. Widać wyraźnie, że stracił wszelką racjonalność, zachował się jak człowiek niestabilny psychicznie - ocenił z kolei gen. Stróżyk. I zastrzegł, że "Zachód musi to poważnie potraktować, bo "Putin ma obniżony poziom ryzyka i jest gotów do bardzo radykalnych reakcji". - Problem w tym, że zasoby materialne Ukrainy będą się wyczerpywać, a zdolność Zachodu do pomocy została sprowadzona do zera - skwitował.

DOSTĘP PREMIUM