Sąd w RPA nakazał zwolnienie z więzienia Janusza Walusia. Dla polskiej prawicy to "ostatni Żołnierz Wyklęty"
Janusz Waluś wyemigrował do Republiki Południowej Afryki w latach 80. Razem z rodziną prowadził hutę szkła. Później pracował też jako kierowca. Przyjął południowoafrykańskie obywatelstwo i zaangażował się w działalności skrajnie prawicowych i rasistowskich organizacji.
Chrisa Haniego zastrzelił 10 kwietnia 1993 r., co prawie doprowadziło do wojny domowej. Został skazany na karę śmierci, ale wyrok zmieniono na dożywotnie więzienie. W 2017 r. zrzekł się obywatelstwa RPA.
W poniedziałek Sąd Najwyższy RPA uznał, że Waluś musi zostać zwolniony warunkowo w ciągu 10 dni. Odsiedział prawie 30 lat, skorzystał z przysługującego mu prawa do warunkowego zwolnienia, a sąd przychylił się do jego wniosku.
'Fascynacja Walusiem odzwierciedla akceptację przemocy politycznej'
Polscy sympatycy Walusia
W Polsce morderca Haniego ma spore grono sympatyków. To między innymi kibice Legii Warszawa, którzy wywieszali na stadionach transparenty wychwalające Walusia. Sprzedawali też specjalne koszulki, a dochód ze sprzedaży miał być przeznaczony na pomoc prawną dla odsiadującego karę dożywocia.
W 2017 roku grupa posłów Kukiz'15, lider Ruchu Narodowego Robert Winnicki i senator Jan Żaryn z PiS ogłosili, że chcą sprowadzenia mordercy Chrisa Haniego do Polski. Podkreślali, że Janusz Waluś to przede wszystkim antykomunista. Pojawiło się nawet hasło, że żyjący przez lata w RPA Polak to 'ostatni Żołnierz Wyklęty'.
W 2018 roku stowarzyszenie Duma i Nowoczesność - to samo, którego członków ekipa "Superwizjera" nagrała w trakcie obchodów urodzin Adolfa Hitlera - ogłosiło zbiórkę pieniędzy dla Walusia na "zakup lekarstw i jedzenia w więziennej kantynie".
'Najbardziej szokujących scen nie wyemitowaliśmy' Kittel o reportażu Superwizjera