,
Obserwuj
Świat

Rosja wystrzeliła w Ukrainę 2,5 mld dolarów. I co? I nic. "Prymitywna taktyka"

Kamil Śmiałkowski
3 min. czytania
06.01.2024 08:01
Władimir Putin zakończył 2023 roku zmasowanym atakiem rakietowym na Ukrainię. I nadal stosuje taki sposób walki. - Skuteczność Rosjan w porównaniu z kosztami, jakie ponoszą, jest znikoma. Myślę, że cele militarne, które Rosji się udało trafić, moglibyśmy policzyć na palcach jednej, dwóch rąk - ocenił w TOK FM pułkownik rezerwy Piotr Lewandowski z Centrum Szkolenia Wojsk Ochrony Terytorialnej.
|
|
fot. Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy (DSNS)

Przełom roku to zmasowany atak powietrzny Rosji na Ukrainę. W ciągu kilku dni Rosjanie wystrzelili około 300 rakiet i zaatakowali także przy pomocy 200 dronów. Choć liczby mogą robić wrażenie, to jednak jakość tych ataków - z wojskowego punktu widzenia - pozostawia wiele do życzenia. - Sam sposób jest w zasadzie prymitywny. To jest takie dość typowe ze strony Rosji w trakcie tej wojny. Nie ma kompleksowych zdolności. Kolejny raz saturują, czyli przeciążają ukraińską obronę przeciwlotniczą, która po części jest jeszcze postradziecka. Te elementy jest dość łatwo przeciążyć, jeśli chodzi o śledzenie celów - wskazywał w TOK FM pułkownik rezerwy Piotr Lewandowski z Centrum Szkolenia Wojsk Ochrony Terytorialnej.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Ekspert wyjaśnił też, w jaki sposób dochodzi do owego przeciążenia. - Na ekranie radarów, stacji, które namierzają cele, pojawia się bardzo dużo celów i on musi selekcjonować, które niszczyć. Systemy zachodnie są tutaj znacznie nowocześniejsze, mają taką sekwencyjność, możliwość wielokanałowego prowadzenia celów. One są znacznie trudniejsze do przeciążenia. Natomiast Ukraina nadal ma ich niewiele - tłumaczył gość Agnieszki Lichnerowicz w "Światopodglądzie".

Dlatego masowość ataków sprawia, że część pocisków może trafić w ziemie ukraińskie. Aczkolwiek - zdaniem eksperta - taki sposób walki jest "prymitywną taktyką". - Technika ataków z powietrza, jaką stosuje Rosja, powinna się zacząć od niszczenia obrony przeciwlotniczej przeciwnika. Rosjanie tak naprawdę nie niszczą tej obrony. Oni ją każdorazowo przeciążają - podkreślał Lewandowski.

Putin strzela dużo, ale mało skutecznie

Gość TOK FM przyznał jednocześnie, że sam sposób planowania ataków jest przez Rosjan dość starannie przygotowany. - Rosjanie analizowali działanie ukraińskich systemów przeciwlotniczych i odpalają fazami. Czyli środki najwolniejsze odpalają wcześniej, te bardzo szybkie później, tak by nad celami pojawiały się mniej więcej w tym samym czasie z różnych kierunków - tłumaczył. - Odpalane są pociski z Krymu, z obwodu biełgorodzkiego, kurskiego, znad Morza Azowskiego. To też utrudnia prace obrony przeciwlotniczej - wyliczał.

Choć ostatnie ataki przytłaczają masowością, to jednak nie są zbyt skuteczne. - Koszt tych ostrzałów to jest jakieś 2,5 miliarda dolarów. Przedarło się około 25 proc. w trakcie pierwszego ataku i 15-20 proc. w trakcie drugiego. A to jeszcze nie oznacza, że trafiły w cele. One gdzieś uderzyły. Przy tej skali ataku to nie są duże straty - stwierdził ekspert.

Wojna z Ukrainą kompromituje Rosję? 'Potwór, mimo że osłabiony, żyje i kąsa'

Dlatego, według eksperta, skuteczność Rosjan w porównaniu z kosztami, jakie ponoszą, jest znikoma. - Myślę, że cele militarne, które Rosji się udało trafić, moglibyśmy policzyć na palcach jednej, dwóch rąk - wskazał. Choć - jak dodał - jest to oczywiście uderzenie w morale narodu ukraińskiego. - Bo płonące budynki w Kijowie jednak wrażenie robią - przyznał płk Lewandowski.