,
Obserwuj
Świat

Francja w objęciach skrajności. W drugiej turze Le Pen przypieczętuje triumf? "Jestem przerażona"

Aleksandra Gruszczyńska
5 min. czytania
30.06.2024 22:49
Zaskoczenia nie było. Prawicowy Front Narodowy (RN) wygrywa pierwszą turę wyborów do Zgromadzenia Narodowego we Francji. Tuż za nim plasuje się lewicowy Nowy Front Popularny (NFP). Ugrupowanie prezydenta Macrona stawkę zamyka. - Jesteśmy manipulowani i dajemy się na to nabierać - mówi tokfm.pl Aurora, mieszkanka Tuluzy.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Zakończyła się pierwsza tura wyborów we Francji. Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami wyniki exit Poll dają zwycięstwo partii Marine Le Pen. Front Narodowy uzyskał w pierwszej turze - według sondażu - 33,2 proc. wszystkich głosów. Lewica otrzymała 28,1 proc., a ugrupowanie, z którego wywodzi się prezydent Emmanuel Macron, 21 proc. głosów.

Wybory we Francji. Liderzy politycznych partii zabierają głos

Jeśli sondażowe wyniki się potwierdzą, to po pierwszej turze żadna z partii nie będzie mogła planować samodzielnego utworzenia rządu. Francuzi do urn muszą udać się zatem raz jeszcze w przyszłą niedzielę. Wynika to z francuskiego systemu wyborczego. Zakłada on, że w każdym z 544 okręgów wybierany jest jeden deputowany. Wygrywa ten spośród kandydatów, który w danym okręgu zgromadzi 50 proc. głosów plus jeden. Jeśli nikomu się to nie uda, przeprowadzana jest dogrywka. Udział biorą w niej kandydaci, którzy uzyskali co najmniej 12,5 proc. głosów. Najczęściej są to dwie osoby, rzadziej trzy lub cztery. Zdarza się również, że kandydaci ze słabszym wynikiem z pierwszej tury wycofują się z dogrywki, przekazując poparcie komuś silniejszemu.

Już teraz liderzy lewicowej koalicji apelują do kandydatów, którzy weszli do drugiej tury w okręgach, gdzie w dogrywce wezmą udział co najmniej trzy osoby. Chcą, by startował tylko ten z kandydatów, który ma większe szanse wygrać z politykiem Frontu Narodowego. Taki sam apel wystosował Edouard Philippe, były premier w rządzie Macrona i założyciel niewielkiej partii Horizons. Przed skrajną prawicą ostrzega także Olivier Faure, szef partii socjalistycznej. Jak mówił, po raz pierwszy od czasów II wojny światowej nacjonaliści mają szansę przejąć władzę. - Nie dopuśćmy do tego - apelował.

Sondażowe wyniki I tury wyborów parlamentarnych we Francji
Sondażowe wyniki I tury wyborów parlamentarnych we Francji
Zrzut ekranu z kanału France 2

Wybory we Francji. Macron powściągliwy

Prezydent Francji Emmanuel Macron do tej pory był bardzo powściągliwy w komentowaniu wyników pierwszej tury wyborów. Macron w oświadczeniu przesłanym do mediów podkreślił jedynie, że potrzebne jest zjednoczenie demokratyczne i republikańskie w drugiej turze wyborów. Dodał także, że wysoka frekwencja - według sondażu to 65,8 proc. - pokazuje, że społeczeństwo chce mieć jasną sytuację polityczną.

Po pierwszej turze wyborów bardziej wylewny był premier Francji Gabriel Attal. Ostrzegł, że skrajna prawica jest na drodze do zdobycia władzy i trzeba zrobić wszystko, by jej to uniemożliwić. - Żaden, nawet pojedynczy głos nie może trafić do Frontu Narodowego. To kwestia odpowiedzialności. Dlatego w drugiej turze trzeba wesprzeć kandydata, który prezentuje demokratyczne wartości. To trudny wybór, ale wybór ważny, bo świadczący o odpowiedzialności. I wierzę w to głęboko. To wybór honoru, chyba każdy zrozumiał to po dzisiejszej nocy - mówił.

Wybory we Francji. Le Pen triumfuje i mobilizuje

Radości nie kryła za to Marine Le Pen. Liderka Frontu Narodowego zaznaczyła jednak, że to jeszcze nie koniec batalii, bo z takim rezultatem nie uda się utworzyć rządu, a tego właśnie chce Front Narodowy. Zaapelowała także do wyborców, którzy głosowali na prawicę, by byli zmobilizowani w kolejnej turze. Zachęciła również, by ci, którzy, nie oddali głosu na Front Narodowy, zrobili to za tydzień. Zapewniła, że jej ugrupowanie jest gwarancją "bezpieczeństwa, jedności i wolności".

Do mobilizacji nawołuje także namaszczony przez Marine Le Pen na lidera Jordan Bardella, kandydat na ewentualnego premiera Francji.

Wybory we Francji. Lewica wzywa, by przeciwstawić się Le Pen

Jean-Luc Mélenchon powiedział, że wynik zdobyty przez Lewicę pokazuję, że w drugiej turze Francuzi będą wybierać między nacjonalistami a kandydatami Frontu Popularnego - czyli koalicji lewicowych partii utworzonej tuż po wyborach do Parlamentu Europejskiego. - Jestem przekonany, że możemy się przeciwstawić Marine Le Pen - powiedział Mélenchon.

Pewnym zaskoczeniem jest słaby wynik lidera partii komunistycznej. Fabien Roussel nie wszedł do drugiej tury, bo w okręgu, w którym startował, ponad 50 proc. głosów zyskał kandydat z ramienia partii Le Pen. - Jestem pokonany, ale nie znokautowany. Wielu z was będzie rozczarowanych wynikami wyborów zarówno krajowymi, ale także tymi okręgowymi. Ja też jestem rozczarowany - powiedział szef Komunistów.

Skrajna prawica blisko historycznego sukcesu. 'Macron nie będzie mógł nic zrobić przez rok'

We Francji system wyborczy zakłada głosowanie w 577 okręgach wyborczych. By dana partia mogła utworzyć rząd, musi wygrać w co najmniej w 289 okręgach wyborczych. Jak podaje francuska telewizja, powołując się na badanie IPSOS TALAN, druga tura wyborów nie odbędzie w 65 do 85 okręgach wyborczych.

Francja. W ilu okręgach wyborczych nie będzie potrzebna II tura wyborów parlamentarnych?
Francja. W ilu okręgach wyborczych nie będzie potrzebna II tura wyborów parlamentarnych?
Zrzut ekranu z kanału France 2

Francuzi się zmobilizowali, ale zdania co do wyników są podzielone

Już wcześniej eksperci wskazywali, że kluczowa w tych wyborach może okazać się frekwencja. Tak też się stało. Do urn, według exit poll, poszło ponad 66 proc. Francuzów. Część z nich w pierwszej turze oddała głos nieważny, by pokazać, że żadne ugrupowanie nie spełnia ich oczekiwań. Jedną z takich osób jest Clément, który nie chce wspierać żadnej z partii. Jak twierdzi, to wybór między dżumą a cholerą. - Lewica nie zyska mojego głosu, bo zawarła koalicję z partią Mélenchona, a oni są zbyt radykalni. Nigdy też nie zagłosuję na nacjonalistów. To się w głowie nie mieści - przyznaje.

Aurora, mieszkanka Tuluzy w wyborach głosowała na Front Popularny, czyli koalicję lewicową. Jak podkreśliła, w końcu lewica potrafiła się zmobilizować i zjednoczyć. Jej zdaniem wynik wyborów nie jest zaskoczeniem, bo społeczeństwo jest wciąż manipulowane przez polityków i media, daje się nabierać na czcze obietnice. - W moim przekonaniu większość polityków to dupki, ale na kogoś głosować trzeba - stwierdziła.

Pełna nadziei jest za to Camille. - Czekam na drugą turę. Front Narodowy ma "tylko" 34 proc. głosów, co pokazuje, że nie cała Francja dała się ponieść populistom i nastrojom nacjonalistycznym. Bałam się, że będzie gorzej - podkreśla.

Malik, który mieszka na jednej z francuskich wiosek, wynikami wyborów się nie przejmuje. - To nie ma sensu, w moim okręgu Front Narodowy wygrywa z łatwością. Głosować byłem, ale nie chcę ujawniać na kogo, powiem tylko, że nie była to żadna ze skrajnych partii. Zamiast śledzić wyniki, wolę się napić piwa, to większy pożytek - skwitował.

Mocno przejęta wynikami wyborów jest Yvette, emerytowana nauczycielka. - Jestem przerażona. Mój dziadek był w ruchu oporu podczas drugiej wojny światowej. Wysadzał pociągi z amunicją dla nazistów. Walczył o wolność Francji, przeciwko faszystom. Dziś często o nim myślałam. Biedny, pewnie się przewraca w grobie, bo po tylu latach faszyści znowu mogą dojść do władzy. Mam nadzieję, że partie opozycyjne do Frontu Narodowego będą potrafiły się zjednoczyć i zmobilizować w drugiej turze - przyznaje.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>