Jak Łukaszenka stał się "wasalem Putina". "To wtedy dostał łomot"
Alaksandr Łukaszenka obchodzi 30. rocznicę objęcia władzy na Białorusi. 10 lipca 1994 roku wygrał II turę wyborów prezydenckich. Został zaprzysiężony na prezydenta 20 lipca. Początkowo nic nie zapowiadało takiego sukcesu Łukaszenki. - To człowiek, który pochodził z nizin społecznych, pracował przez jakiś czas jako dyrektor kołchozu we wschodniej Białorusi - mówił w "Połączeniu" w TOK FM Wojciech Konończuk, dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich.
Zdaniem rozmówcy Jakuba Janiszewskiego, Łukaszenka to utalentowany polityk. - On sam siebie wymyślił i stworzył. Łukaszence nie można odmówić pewnych talentów politycznych, a także charyzmy. Jeśli jest jakiś polityk, który w ciągu ostatnich trzydziestu kilku lat suwerennej Białorusi, wywarł największy wpływ na to, jak to państwo dzisiaj wygląda, to jest to bez żadnej wątpliwości Aleksandr Łukaszenka - wskazał Konończuk.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Jak zastrzegł dyrektor OSW, "oczywiście, może nam się nie podobać wiele rzeczy, które robił i cały czas robi". - To jest rzecz jasna reżim już nawet nie autorytarny, ale rozwijający elementy totalitarne w ostatnich 3-4 latach. Ale jest to człowiek, który wywarł największy wpływ na kształt tego państwa. W ten sposób, rzecz jasna, zapisując się w historii, choć głównie negatywnie - ocenił.
Łukaszenka próbował balansować. "To się skończyło z łomotem"
W opinii wielu przez lata Łukaszenka zręcznie balansował zbliżeniem z Rosją, a wysłaniem jakichś sygnałów do państw bloku zachodniego. Ale jak zastrzegł Konończuk, nigdy nie było to próbą wyboru pomiędzy równymi stronami. - Łukaszenka doszedł do władzy te 30 lat temu jako polityk, którego jednym z głównych haseł, oprócz walki z korupcją, była chęć de facto powrotu do Związku Sowieckiego. Jako tego okresu, który dobrze się zapisał w pamięci Białorusinów, bo poziom życia był wtedy wyższy niż na początku lat 90. - wyjaśnił ekspert.
W związku z tym Alaksandr Łukaszenka po objęciu stanowiska dość szybko postawił na relacje z Rosją. - Doszło do stworzenia Związku Białorusi i Rosji. Potem państwa związkowego Rosji i Białorusi. Tej drugiej nogi, która mogłaby nam powiedzieć o realnych próbach balansowania polityki zagranicznej, czyli kontaktów z Zachodem, na dobrą sprawę nigdy nie było. Łukaszenka nigdy nie postawił sobie za cel rozwoju kontaktów integracyjnych z Unią Europejską. Zawsze mówił, że miejsce Białorusi jest w sojuszu z Rosją - powiedział Konończuk.
'Usłyszałam, że wrócę po mnie i posadzą na butelkę'. Uciekli do Polski z kraju 'ludożercy'
Ekspert zaznaczył, że były jednak momenty w ciągu tych 30 lat, szczególnie widoczne na początku lat 2000. i po roku 2014, czyli aneksji Krymu, kiedy Łukaszenka próbował trochę dopełnić swoje relacje z Rosją, dając sobie większe pole manewru przez rozwój relacji z UE i Stanami Zjednoczonymi. - To się rzecz jasna skończyło z łomotem. Zupełnie się załamało w sierpniu 2020 roku, kiedy doszło do sfałszowania wyborów, a potem do spacyfikowania tych wszystkich głosów protestu, które wybuchły na bezprecedensową skalę. Setki tysięcy osób wyszło na ulice białoruskich miast - relacjonował gość TOK FM.
"Dzisiaj Łukaszenka jest wasalem Władimira Putina"
Konończuk wskazał, że czegoś takiego Łukaszenka się nie spodziewał. - Więc z jednej strony chwalimy go jako polityka, ale z drugiej strony można powiedzieć, że on ten swój zawsze dobrze rozwinięty słuch społeczny, przed tym rokiem 2020, gdzieś stracił. Bo zupełnie nie wziął pod uwagę tego, jakie są nastroje w społeczeństwie białoruskim. Tego, że to społeczeństwo było wtedy już zmęczone jego długimi rządami - ocenił.
Gość TOK FM podkreślił, że próby balansowania między Rosją a Zachodem, jakie podejmował białoruski dyktator, kompletnie się załamały. - Dzisiaj Łukaszenka jest w pełni tego słowa wasalem Władimira Putina - podkreślił.
Łukaszenka pod ścianą. 'Jesteśmy w historycznym momencie'
Głównym celem jest oczywiście utrzymanie władzy. - W tym sensie jest to klasyczny dyktator, który robi to niezależnie od tego za jaką cenę, którą płacą przecież zwykli Białorusini. Jego najważniejszą wartością jest jego władza. On tej władzy oddać nie chce, jest od niej uzależniony. Wybory w 1994 roku to były pierwsze i ostatnie demokratyczne wybory prezydenckie w tym kraju - podsumował Konończuk.