Ukraińcy atakują, biorą setki jeńców. "Mocny cios" w armię Putina
W środę w obwodzie kurskim w Rosji ogłoszono stan wyjątkowy. Dzień wcześniej strona rosyjska twierdziła, że ukraińscy przeniknęli przez południową granicę i uderzyli na obwód siłami liczącymi do 300 żołnierzy, wspomaganymi przez 11 czołgów i ponad 20 transporterów opancerzonych. Mychajło Podolak, doradca szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy, napisał na X, że przyczyną wszystkich działań 'jest wyłącznie jednoznaczna agresja Rosji'.
- Ukraińcy przesunęli się na głębokość co najmniej kilkunastu kilometrów w głąb terytorium rosyjskiego. Przy czym to ostrożny szacunek - mówił Jakub Ber, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich. A to dlatego, że głównym źródłem informacji o sytuacji są rosyjskie kanały na Telegramie, prowadzone przez propagandystów kontrolowanych przez władze (tzw. wojenkorów).
- Na pewno po stronie rosyjskiej jest olbrzymi chaos: i w sferze informacyjnej, i w wojskowej. Blogerzy, wojenkorzy, wprost przyznają, że nikt nie wie, gdzie dokładnie są Ukraińcy, gdzie przebiega linia frontu - mówił analityk w "Światopodglądzie".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Gość Agnieszki Lichnerowicz przyznawał, że Ukraińcy mogą umiejętnie stosować środki walki - zakłócając łączność rosyjską w regionie, ograniczając aktywność wrażych dronów. - Podejrzewam, że siły specjalnych operacji sił zbrojnych Ukrainy od wielu tygodni prowadziły bardzo skuteczną akcję dezinformacyjną - oceniał.
- Rosyjska armia ma poważne problemy wewnętrzne. I ta operacja pokazała, że ta krótka kołdra rosyjska jest faktem - podkreślał Ber. - Mamy trzeci dzień tej operacji, a nie ma na razie żadnych dowodów, żeby Rosjanie byli w stanie szybko i sprawnie przerzucić odwody, które mogłyby zatrzymać ruch ukraiński. Wszystko zrobione w dobrym miejscu, w dobrym czasie. Uzyskana gwałtowność ataku zgodnie z najlepszymi zasadami sztuki wojennej - dodał.
Zdaniem analityka z OSW siły ukraińskie w regionie mogą liczyć tysiące żołnierzy. - Powiedzmy w "małych" tysiącach, żeby podać skalę - precyzował.
Setki jeńców
Są też informacje o rosyjskich żołnierzach, którzy poddali się Ukraińcom. - Nie spotkałem dowodów, żeby oni postawili poważny opór. Według nieoficjalnych, ale wiarygodnych źródeł mówiono o około 300 jeńcach rosyjskich. To bardzo duża liczba - zaznaczał Ber. Przy samym przejściu granicznym Sudża poddało się ok. 50 żołnierzy. - Tłum żołnierzy rosyjskich wyszedł z białą flagą. Te obrazki są mocnym ciosem w prestiż rosyjskiej armii - dodał.
"Le Figaro" pisał, że ukraińska ofensywa w głąb Rosji to pierwszy tego typu bezpośredni atak na terytorium państwa od 1941 roku. - To oczywiście straty dla Rosjan, konieczność przerzucenia innych jednostek z innych odcinków frontu. To może być waluta wymienna w targach z Rosjanami, gdyby Ukraińcom udało się utrzymać znaczną część terytorium pod swoją kontrolą. Byłby to argument w negocjacjach - przekonywał Ber.
- Jestem w stanie nawet sobie wyobrazić sytuację, że Ukraińcy powołają fikcyjną Kurską Republikę Ludową albo wcielą obwód kurski do Ukrainy, jak Rosja zrobiła z obwodami chersońskim i zaporoskim, których w całości nie kontroluje. I mogą zacząć się targi - przewidywał gość "Światopodglądu".
- Przestrzegałbym przed euforią. Mało wiemy, sytuacja na pozostałych odcinkach frontu jest bardzo napięta. Do wielkiego zwycięstwa Ukrainy droga jest daleka - studził nastroje Ber. Jednak, jak dodawał, siły ukraińskie w obwodzie kurskim mają szansę się utrzymać. - Nie pierwszy raz noga ukraińskiego żołnierza stąpa po terytorium rosyjskim, natomiast skala jest faktycznie bezprecedensowa - podkreślał.