advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

Putin może odpowiedzieć krwawym odwetem? "Zemsta za zdobycie punkcika na mapie"

6 min. czytania
16.08.2024 07:10
W wojnie Rosji z Ukrainą nastąpił przełom i szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Kijowa? Mariusz Cielma analizuje w tokfm.pl atak sił Ukrainy na obwód kurski. Ekspert ds. wojskowości prognozuje też, co zakończy tę operację i czy będzie to wybuch taktycznej broni jądrowej.
|
|
fot. kremlin.ru

Ukraina rozpoczęła inwazję na terytorium Rosji - powiedział Wołodymyr Zełenski, co zabrzmiało spektakularnie. Media i eksperci także używają mocnych słów do opisu ataku, który od ubiegłego wtorku Kijów prowadzi w obwodzie kurskim. Przypominają, że to pierwsze od 1941 roku wtargnięcie obcych wojsk na terytorium Rosji. Nazywają je największą operacją wojskową Ukrainy w kraju okupanta. Pytają nawet, czy rozzłoszczony Władimir Putin może użyć taktycznej broni jądrowej, by zdławić ofensywę Kijowa.

Tymczasem jeszcze w czerwcu ukraińscy wojskowi przyznawali, że przegrywają tę wojnę. Tego zdania był choćby Dmytro Kucharczuk - dowódca ukraińskiego II Batalionu 3. Brygady Szturmowej - który stwierdził, że jego armia znajduje się w 'najbardziej krytycznym etapie' wojny.

Czy więc teraz dokonał się zwrot akcji i szala zwycięstwa nagle przechyliła się na stronę Ukrainy? Na co właściwie patrzymy, gdy obserwujemy atak na obwód kurski? Jakie są cele tej operacji wojskowej i co Kijów już ugrał?

Putin patrzył na to i zacierał ręce. Teraz nadszedł czas Ukraińców

- Niewątpliwie ukraińskie wojska odniosły sukces - zaczyna Mariusz Cielma, analityk ds. wojskowości. Jak dodaje, ten sukces rezonuje w świecie, co może mobilizować państwa Zachodu do dalszej pomocy Kijowowi. A z tym do niedawna był problem - armia Ukrainy przeszła do defensywy i pogrążała się w kryzysie. Putin patrzył na to i zacierał ręce. Zależało mu bowiem, by Zachód stracił nadzieję na wojskowe zakończenie tego konfliktu i by zaczął naciskać na Zełenskiego, by usiadł z przedstawicielami Kremla do rozmów pokojowych.

Sukces w obwodzie kurskim rozwiewa też marazm samych Ukraińców, w którym tkwili od roku. Wtedy siłom Putina udało się zatrzymać kontrofensywę przeciwnika w obwodzie zaporowskim i odebrać mu nadzieję na dobicie rosyjskiego niedźwiedzia. Odtąd wojska Ukrainy ponosiły porażki. Co prawda, niewielkie, ale ciągłe. Front przesuwa się niby tylko o kilka kilometrów w skali każdego miesiąca, jednak Ukraińców i tak to deprymuje, bo stale tracą kolejne terytoria.

- Teraz mają swój czas. To oni wreszcie przeszli do ofensywy, przynajmniej w obwodzie kurskim. W końcu odnoszą sukcesy, na które tak długo czekali - opisuje redaktor naczelny miesięcznika 'Nowa Technika Wojskowa'.

Zwraca uwagę, że wojna na odcinku kurskim stała się też bardziej dynamiczna. Ukraińcy nie siedzą już tylko w okopach, czekając odparcie kolejnego 'mięsnego szturmu' Rosjan. To ataki okupione dużymi stratami w ludziach, czasem po obu stronach, które w dodatku przynoszą niewielkie efekty. Może być nim np. zdobycie kolejnych stu metrów kwadratowych terenu albo jego obrona przed wrogiem.

- Teraz Ukraińcy mieli nagle wejść 20 km w głąb Rosji i zająć kawałek ziemi o szerokości 40 km. Wreszcie mają operację manewrową, taką w ruchu, czyli bardziej spektakularną. Mogą też zrzucać rosyjskie flagi z urzędu w tamtejszych wioskach, co na pewno wzmacnia ich morale - ocenia ekspert.

Putin trzyma palec na guziku atomowym. Puszczą mu nerwy?

Obrońcy Ukrainy zaskoczyli więc wroga i obnażyli jego słabości. Jak mówi Mariusz Cielma, wywołali pożar na terytorium Rosji, który musi teraz ugasić Władimir Putin. Kremlowska telewizja transmitowała narady, podczas których przedstawiciele lokalnych władz nerwowo opisywali postępy Ukraińców i przyznawali, że sytuacja jest 'alarmująca'. Dyktator z Kremla nie wytrzymał, przerwał te wypowiedzi, po czym zapowiedział odwet.

Czy więc Władimirowi Putinowi mogą puścić nerwy i skończy się to użyciem taktycznej broni jądrowej? Przypomnijmy, rosyjska doktryna wojenna mówi, że Putin może wcisnąć atomowy guzik, gdy zagrożona jest suwerenność lub integralność terytorialna Rosji.

- Owszem, Putin mógłby potraktować ukraińską ofensywę jako pretekst do użycia broni jądrowej. Ale dlaczego miałby to zrobić akurat teraz, skoro nie zdecydował się na to we wrześniu 2022 roku, gdy był w o wiele trudniejszej sytuacji. Wtedy rosyjska armia miała naprawdę duże problemy w obwodzie charkowskim, z którego w pośpiechu musiała się wycofywać. Wówczas straciła 22 tysiące kilometrów kwadratowych terytorium, a teraz tylko tysiąc - stwierdza ekspert ds. wojskowości.

- Tylko że wtedy 'traciła' zajęte wcześniej ziemie ukraińskie, a teraz swoje - wtrącam.

- Za swoje uznaje też obwód doniecki, ługański, chersoński i zaporoski, odkąd w 2022 roku Putin przyłączył je do Rosji. Dla niego to tak samo rosyjskie terytoria, jak obwód kurski. Na tym ostatnim Ukraińcy prowadzą operację wojenną, a tamte częściowo 'okupują'. Więc od dawna Kreml ma formalny powód, by zdetonować taktyczną broń jądrową, ale tego nie robi - tłumaczy.

- Dlaczego? - dociekam.

- Po pierwsze skutki użycia takiej bomby są trudne do przewidzenia nawet dla samego Putina. Nie wie, jak zareagowałyby na to Chiny, czy zgodziłyby się na tak wielką destabilizację sytuacji międzynarodowej i czy czasem nie skierowałyby się przeciwko Rosji. Po drugie Putin ciągle ma nadzieję, że wybory w Stanach Zjednoczonych wygra jesienią Donald Trump, który może naciskać na Ukrainę, by ustąpiła Rosji. Po trzecie, ale najważniejsze: po co miałby używać broni jądrowej, skoro tę wojnę wygrywa? Na 'starym' froncie jego armia dalej ma inicjatywę i przewagę. Utrzymuje ją dzięki używaniu konwencjonalnej broni. Ta jądrowa jest mu na razie niepotrzebna - podkreśla Mariusz Cielma.

Jak skończy się atak Ukraińców na Rosję? 'Wkrótce padnie ten rozkaz'

Zdaniem mojego rozmówcy atak Kijowa na terytorium Rosji nie ma większego znaczenia militarnego. Ukraińcy uderzyli 'w próżnię', czyli na słabo bronione terytorium. Skorzystali politycznie, ale nie wojskowo. Nie rozbili ważnych jednostek wroga ani nie zniszczyli mu wiele sprzętu. - Co prawda, wzięli do niewoli setki rosyjskich poborowych, ale ci dla armii Putina nie mają wielkiej wartości - zaznacza.

Na razie Ukraińcy też nie zmusili Putina, by przerzucił swoje siły z Doniecka na nowy odcinek frontu. - Prawdopodobnie operacja kurska miała być magnesem, który odciągnie rosyjskich żołnierzy z obwodu donieckiego, gdzie sytuacja Ukraińców jest coraz gorsza. Tam, po zdobyciu kilka miesięcy temu Awdijiwki, Rosjanie ciągle prą na zachód i wykrwawiają Ukraińców - tłumaczy.

Jak dodaje ekspert, Ukraińcy nie mają tylu sił i środków, by ruszyć dalej w głąb Rosji. Prędzej czy później armia Putina przegrupuje się i pokaże swoją przewagę militarną w obwodzie kurskim. - Ukraińcy zdają sobie z tego sprawę, dlatego moim zdaniem sami zakończą swoją ofensywę i wyjdą z obwodu kurskiego. Nie mają rezerw i nie chcą marnować swoich żołnierzy z elitarnych jednostek desantowo-szturmowych, którzy tam walczą. Są potrzebni na odcinkach 'starego' frontu, choćby w rejonie Czasiw Jaru, skąd zostali na chwilę ściągnięci - opisuje.

- Czyli operacja kurska miała tylko cele krótkoterminowe, polityczne, a tych długookresowych nie ma? - dopytuję.

- Moim zdaniem właśnie tak jest. Ukraińcy weszli do Rosji i ugrali, co mogli. Wkrótce z ust ich dowódców padnie rozkaz do odwrotu. Lepiej to zrobić, zanim Rosjanie unicestwią im ten polityczny sukces.

- A pana zdaniem Kijów tą akcją nie narobił Putinowi kłopotu?

- Nie, jak zwykle wszystko pójdzie na konto nieudolnych dowódców armii Rosji, ewentualnie na skorumpowanych urzędników. Myślę, że tak ocenią to Rosjanie, bo nie mam co do nich złudzeń. Dadzą Putinowi przyzwolenie do kolejnych rozliczeń i czystek w armii czy ministerstwach. Sam Putin nie ucierpi. Wystarczy, że ugasi pożar w Kursku i przykładnie odpowie podpalaczom. Nie tyle nawet na froncie, bo jego armia nie ma tylu rezerw, by mogła tam pokazać jakiś spektakularny odwet. Zrobi, co zawsze, czyli ostrzela miasta i obiekty cywilne. Prawdopodobnie jeszcze mniej będzie liczył się z ofiarami. Będzie to forma zemsty Putina. Zemsty za zdobycie punkcika na mapie, bo tym jest zaatakowana część obwodu kurskiego - podsumowuje mój rozmówca.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>