Rakiety z Iranu lecą na Izrael. To początek wielkiej wojny? Oto scenariusze
Informacja o rakietach wystrzelonych w stronę Izraela z Iranu pojawiła się tuż przed godziną 19 polskiego czasu. Te doniesienia komentował na gorąco w "TOK360" dr Michał Lipa z Instytut Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Na razie nie wiemy, co dokładnie zostało wystrzelone. Wydaje się, że trudno w tej chwili wyobrazić sobie deeskalacje tej sytuacji. Niemniej jednak, mimo wszystko, byłbym ostrożny z takimi prognozami, że oto zaczyna nam się jakaś wielka wojna między Izraelem a Iranem - uczulał gość Adama Ozgi.
Jak dodawał, "Iranowi nie opłaca się zaczynać tak dużego konfliktu, w który pewnie zaangażują się Amerykanie". - To może być symboliczne uderzenia w Izrael. Bez większych konsekwencji. Choć mogę się mylić - wskazywał dr Lipa.
Ekspert przypomniał, że Izrael może odeprzeć taki atak, bo ma takie możliwości. - Przede wszystkim będzie chronić swoje obiekty strategiczne. I to przy pomocy sojuszników. Iran o tym wie i zdaje sobie sprawę, że tej wojny nie wygra - podkreślił gość TOK FM.
Irańska Gwardia Rewolucyjna podała we wtorek wieczorem, że Iran wystrzelił dziesiątki rakiet w stronę Izraela w odwecie za śmierć lidera Hamasu Ismaila Hanijego, szefa Hezbollahu Hasana Nasrallaha i irańskiego generała Abbasa Nilforuszana. Zagroziła ponownym atakiem w razie zbrojnej odpowiedzi Izraela. Jeżeli Izrael dokona odwetu, ponownie stanie się celem naszego ataku - dodano w oświadczeniu.
Iran zaatakował Izrael
Kilkadziesiąt minut wcześniej "New York Times" informował, że amerykańscy urzędnicy i wojskowi spodziewają się, że Iran przeprowadzi atak rakietami balistycznymi na Izrael w ciągu najbliższych 12 godzin - poinformował "New York Times". Źródło dziennika dodało, że atak prawdopodobnie będzie przypominać kwietniowy nalot, gdy Iran zaatakował Izrael setkami rakiet i dronów.
W kwietniu Iran przypuścił pierwszy bezpośredni atak z użyciem setek rakiet i dronów oraz groził kolejnym po zabiciu przez Izrael przywódcy Hamasu w Teheranie, lecz ostatecznie do niego nie doszło. Nowy atak miałby być odpowiedzią na ataki Izraela na wspierany przez Iran libański Hezbollah - w tym zabicie jego przywódcy - i wkroczenie izraelskich wojsk do przygranicznych rejonów Libanu.
USA kierowały w kwietniu międzynarodową koalicją, która pomogła Izraelowi w obronie przed salwą Iranu. Z pomocą m.in. USA, Wielkiej Brytanii, Francji i sunnickich państw arabskich zestrzelono wówczas większość pocisków.