Nieoczekiwany sojusznik Putina w wojnie z Ukrainą. "Traktuje ich jak mięso armatnie"
- Nie liczmy na to, że Rosjanie będą żołnierzy z Korei Północnej traktowali inaczej, niż traktują swoich. Takie przypadki, jak pozostawienie żołnierzy w lesie bez żywności i nadzoru, są bardzo możliwe - mówił w TOK FM gen. Waldemar Skrzypczak, generał broni w stanie spoczynku, były dowódca Wojsk Lądowych.
Wojska Korei Północnej mają trafić na Ukrainę, by pomagać rosyjskiemu agresorowi. W środę polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski przekazał jednak, że oddziały jeszcze nie dotarły na front. Tymczasem Ukraińcy zaapelowali do żołnierzy z Korei, by oddali się do niewoli, dzięki czemu będą mogli liczyć na dobre warunki - żywność, schronienie i ciepło.
Paradne wojska Kima
Gość Wojciecha Muzala wyraził wątpliwość co do poziomu wyszkolenia oddziałów sojusznika Rosji. - Armia reżimu Kim Dzong Una jest armią pokazową, defiladową, paradną. Parady mają charakter masowy, żeby wojsko wyszkolić do nich, potrzeba kilku miesięcy. Takich parad w roku jest kilka. Zatem czy ci żołnierze szkolą się na wojnę, czy do parad? Jestem przekonany, że bardziej do widowiskowych parad niż do działania bojowego - ocenił.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Jest jeszcze inny problem. - Zastosowanie najnowszych technologii, które są stosowane na froncie ukraińsko-rosyjskim będzie wielkim wyzwaniem. Korea Północna nie ma dostępu do takiej technologii. To będzie szok, żołnierzy trzeba będzie długo szkolić. Nie oczekujmy, że to jest żołnierz dużej wartości, wyszkolony, obeznany z najnowszymi technologiami. Raczej (Rosja) traktuje ich jako mięso armatnie, które ma wypełnić lukę w ich formacjach, w których coraz bardziej brakuje żołnierzy - stwierdził Skrzypczak.
Wojskowy podkreślał też, że Władimir Putin potrzebuje również koreańskiej amunicji - głównie artyleryjskiej.
Co Korea Północna ma z tego, że pomaga Rosji? - Jest w ciężkiej sytuacji gospodarczej, bieduje, głoduje. Putin pomaga żywnością, ropą, energią elektryczną. To główny powód zaangażowania Kim Dzong Una - mówił gość 'Pierwszego programu TOK FM'.
Białoruś nas nie zaatakuje
Współpracę wojskową pogłębia z reżimem Putina także Białoruś. - Jest mocno uzależniona od Rosji, potencjał militarny został przez Rosję mocno uszczuplony, ponieważ Putin zabrał dużo sprzętu wojskowego Białorusi pod swoje wojska, które po klęsce pod Kijowem rozpaczliwie potrzebowały sprzętu bojowego - zaznaczał Skrzypczak.
- Białorusini mają niewielki potencjał militarny, żeby prowadzić działania bojowe. Nie uzupełnili sprzętu. Nie są dla nas niebezpieczni - ocenił.
Jedyne zagrożenie ze strony Białorusi? Wojna hybrydowa na granicy. - Wiążą nasz potencjał działaniami na granicy, angażujemy go do jej ochrony. Ale zagrożenia inwazją, agresją nie ma - dodał gość Muzala.