,
Obserwuj
Świat

Orban przelicytował? Relacje z Trumpem mogą nie wystarczyć. "Nie ma za wiele do zaoferowania"

Marek Podmokły, Zakopane
3 min. czytania
01.02.2025 17:36
- Znaczna część nadziei, które Orban ma wobec Trumpa, jest płonna. Węgry nie mają aż tak wiele do zaoferowania Amerykanom - ocenił w TOK FM Andrzej Sadecki z Ośrodka Studiów Wschodnich.
|
|
fot. DREW ANGERER / DREW ANGERER/AFP/East News
  • "Viktor Orban stoi obecnie w obliczu najtrudniejszego momentu od czasu dojścia do władzy w 2010 r." - poinformował portal Politico;
  • Zdaniem Andrzeja Sadeckiego, cały czas jednak liczy, że Węgry będą wyjątkowym partnerem dla Stanów Zjednoczonych w Unii Europejskiej;
  • "Znaczna część nadziei, które Orban ma wobec Trumpa, jest płonna" - ocenił ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich. 

"Viktor Orban stoi obecnie w obliczu najtrudniejszego momentu od czasu dojścia do władzy w 2010 r." - poinformowało Politico. Portal wskazał m.in. na słaby wzrost gospodarczy, rosnącą inflację, spadek wartości forinta, a do tego ciągły wzrost popularności lidera opozycji Petera Magyara i jego partii Tisza. Eksperci zauważają także, że "chociaż ani Orban, ani jego najbliżsi ministrowie starają się nie okazywać tego publicznie, to jednak węgierski przywódca jest bardzo zaniepokojony. A do tego zdolność 'Viktatora' do wykorzystania prezydentury Trumpa do własnych celów może być przesadzona - jeśli Europa oberwie cłami, Węgry nie będą wyjątkiem". 

Jak komentował w TOK FM Andrzej Sadecki, Viktor Orban cały czas bardzo liczy, że Węgry będą wyjątkowym partnerem dla Stanów Zjednoczonych. - Także dlatego, że dużo w relację z Trumpem zainwestował. Popierał go w każdych wyborach, zresztą o wyborach przegranych w 2020 roku mówił - za Donaldem Trumpem - że były nieuczciwe. A dodatkowo na różne sposoby szukał kontaktu ze skrzydłem republikańskim. Zarówno przez organizowanie wspólnych konferencji, jak i np. lobbing w Waszyngtonie - mówił ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich.

Trumpa i Orbana łączy też - jak wyliczył - nastawienie antyimigracyjne czy też np. same hasła "America/Hungary first". A kontakty premiera Węgier z Joe Bidenem "w zasadzie sięgnęły dna". Gość TOK FM przypomniał, że w ostatnich dniach urzędowania, administracja USA ogłosiła nałożenie sankcji na Antala Rogana, czyli szefa gabinetu Viktora Orbana. - Na to nakładały się także spory o politykę węgierską tak wobec Rosji, jak i wobec Chin - dopowiedział w rozmowie z Jakubem Janiszewskim.

"Silne skrzydło jastrzębie"

Jednak-  ocenie eksperta - bardzo dużo nadal dzieli jednak Viktora Orbana i Donalda Trumpa. - Po zmianie władzy w USA, Węgry prowadzą najbardziej prorosyjską i prochińską politykę w UE.  Tutaj szczególnie nastawienie prochińskie będzie problematyczne. Oczywiście zobaczymy, co przeważy w Waszyngtonie najbliższych miesiącach, ale jest jednak silne skrzydło jastrzębie w otoczeniu Trumpa - powiedział.

Jeśli chodzi z kolei o Rosję, to choć obaj mówią o pokoju, to w przypadku Trumpa jest to jednak "hasło pokoju przez siłę". - Orban z kolei zajmuje stanowisko bardzo ugodowe wobec Moskwy. Oczywiście współpracuje z Rosją na różnych polach, zwłaszcza w energetyce, więc rozbieżności w interesach jest dużo. Zobaczymy, czy będą przeważać bardziej kwestie ideologiczne i personalne, czy bardziej twarde interesy - zastanawiał się.

"Duży gest wobec Amerykanów"

Tymczasem zaledwie kilka dni temu Węgry ponownie opóźniły odnowienie sankcji nałożonych przez UE na Rosję. Najpierw zażądały od Ukrainy ponownego otwarcia rurociągów i umożliwienia przepływu rosyjskiego gazu przez kontynent, ostatecznie jednak poparły odnowienie sankcji. 

- Prawdopodobnie popłynął z Waszyngtonu sygnał, że jednak sankcje powinny zostać utrzymane. Zwłaszcza że nie było żadnych rozmów pokojowych rosyjsko-ukraińskich czy choćby rozmów o zawieszeniu broni. Znaczna część nadziei, które Orban ma wobec Trumpa, jest więc płonna. A biorąc pod uwagę także politykę Trumpa nastawioną na transakcyjność, to Węgry nie mają aż tak wiele do zaoferowania Amerykanom - ocenił Andrzej Sadecki. 

Wskazał w tym kontekście, że Węgry uzbrojenie kupują głównie w Niemczech, surowce - z Rosji, z Chinami z kolei chcą budować sieci telekomunikacyjne 5G. - Nie ma tu za bardzo przestrzeni, żeby prowadzić transakcyjną politykę ze Stanami Zjednoczonymi - podkreślił ekspert OSW.

Trump otwiera kolejny front. 'Powrót do polityki sprzed 100 lat'

I choć - jak zastrzegł - Orban może próbować coś zmienić za prezydentury Trumpa, to jednak Węgry są w roku przedwyborczym, a to oznacza, że wszystko będzie prawdopodobnie skupiać się na działaniach dotyczących kampanii. Dodatkowo, jak mówił, kraj jest w trudnej sytuacji gospodarczej. - Ciężko sobie wyobrazić, żeby Węgry miały przestrzeń na duży gest wobec Amerykanów. Orban pewnie więc liczy, że wystarczą relacje osobiste i zbieżności ideologiczne - podsumował gość TOK FM.