,
Obserwuj
Świat

Donald Trump rosyjskim agentem? "Manipulują nim bardzo skutecznie"

4 min. czytania
13.06.2025 06:39
Szef amerykańskiej dyplomacji Marco Rubio życzy Rosji "jaśniejszej przyszłości". Stąd wielu ekspertów ponawia pytanie, czy Donald Trump to rosyjski agent. - Niewątpliwie jest człowiekiem, który dobrze został charakterologicznie rozpracowany przez Rosjan - mówi w TOK FM dr Witold Sokała z "Dziennika Gazety Prawnej" i Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.
|
|
fot. Alex Brandon / AP Photo

 

  • Marco Rubio złożył życzenia z okazji Dnia Rosji, wyrażając chęć konstruktywnego dialogu z Moskwą;
  • Zdaniem dr Witolda Sokały 'jako bardzo pragmatyczny polityk, dobrze odczytujący wiatry wiejące w Waszyngtonie, postanowił wzmocnić swoją pozycję u boku Trumpa';
  • Ekspert Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach zwrócił przy tym uwagę, że zaangażowania USA w pomoc dla Ukrainy spada. 'Stany Zjednoczone naiwnie liczą na deal z Rosjanami i starają się Putina obłaskawiać kolejnymi gestami, podczas gdy prezydent Rosji eskaluje swoje żądania' - podkreślił w TOK FM;
  • A czy możliwe jest, że Donald Trump jest rosyjskim agentem?

 

Szef amerykańskiej dyplomacji Marco Rubio złożył w czwartek życzenia Rosjanom z okazji Dnia Rosji, wyrażając poparcie dla ich dążeń na rzecz "jaśniejszej przyszłości". Wyraził też chęć konstruktywnego dialogu z Moskwą w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie. "W imieniu narodu amerykańskiego chciałbym pogratulować narodowi rosyjskiemu z okazji Dnia Rosji. Stany Zjednoczone dalej są zaangażowane we wspieranie narodu rosyjskiego, który kontynuuje realizację swoich aspiracji do jaśniejszej przyszłości" -podkreślił sekretarz stanu USA w wydanym oświadczeniu.

- Rubio jest zbyt doświadczonym politykiem i zbyt sprawnym, żeby to był przypadkowy błąd. Gdzieś już usłyszałem interpretację, że przecież sekretarz stanu podpisuje ileś dokumentów, więc jakiś asystent zredagował, a on z kolei nie przeczytał. Bardzo wątpię w tego typu tłumaczenia - skomentował w TOK FM dr Witold Sokała, publicysta "Dziennika Gazety Prawnej" i wykładowca Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Posłuchaj:

Od razu dodał, że nic nie wskazuje też na to, by tym razem była to specjalnie rozpisana na kilka głosów gra w dobrego policjanta i złego policjanta. - Marco Rubio jako bardzo pragmatyczny polityki, dobrze odczytujący wiatry wiejące w Waszyngtonie, po prostu postanowił się przesunąć. Wzmocnić swoją pozycję u boku Trumpa. Zademonstrować swoją wierność linii narzucanej przez prezydenta i radykałów - ocenił w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz.

Zastrzegł przy tym, że samo wystosowanie listu przy okazji święta państwowego w sytuacji, kiedy kraje nie pozostają bezpośrednio w stanie wojny, może się wydawać skandaliczne zwykłemu człowiekowi. Ale, jak podkreślił, w języku dyplomacji skandaliczne nie jest.

- Inna rzecz, że mógł wysłać, ale mógł napisać co innego. A tutaj w tym kibicowaniu wyszło na to, że Stany Zjednoczone wspierają rosyjskie działania w sytuacji, kiedy widzimy, jak naród rosyjski - szeroko pojęty - postrzega swoją lepszą przyszłość. Znowu w uproszczeniu: jako prawo do mordowania Ukraińców i napadania na ościenne kraje - dopowiedział.

Stąd w jego ocenie list przejdzie to do historii światowej dyplomacji. - Zapisze się jako, najdelikatniej mówiąc, faux pas i będzie się za Marco Rubio ciągnęło brzydkim smrodkiem - podkreślił.

Trump pogniewał się na Putina i stawia ultimatum. 'Mają dwa tygodnie'

Trump rosyjskim agentem? "Manipulują nim bardzo skutecznie" 

- A jaki jest właściwie stan zaangażowania USA w pomoc dla Ukrainy? - pytała prowadząca.

- Najgenialniej mówiąc, spada znacząco, także jeśli chodzi o dostawy. Możemy się domyślać, że w najbliższym czasie będzie to też ograniczenie bardzo istotnego dla Ukrainy wsparcia w rozpoznaniu w wywiadzie, w pomocy w lokalizacji celów itd. - odpowiedział dr Witold Sokała.Przypomniał, że były już podobne sytuacje, np. po 'niesławnej' awanturze w Gabinecie Owalnym Białego Domu, po której Amerykanie tego rodzaju wsparcie zawiesili. To, jak ocenił, błyskawicznie przełożyło się na konkretne "krwawe straty" po stronie ukraińskiej. - Z tego Europa i pozostali sojusznicy wyciągają wnioski i starają się to zrekompensować Ukraińcom. Natomiast nie są w stanie zrobić tego jeden do jednego, niestety. A to będzie narastający kłopot dla Ukrainy - dodał.

W ocenie dr Sokały, Stany Zjednoczone "naiwnie" liczą na deal z Rosjanami. Stąd, jak tłumaczył, starają się Putina obłaskawiać kolejnymi gestami, podczas gdy prezydent Rosji eskaluje swoje żądania. Jak wskazał, do tradycyjnego katalogu Rosjanie dorzucili teraz np. żądanie wycofania z Litwy, Łotwy, Estonii NATO-wskich wojsk.

- Nie ma jednak przesłanek, pozwalających powiedzieć na 100 proc., że sam Donald Trump jest rosyjskim agentem, którego prowadzą oficerowie rosyjskiego wywiadu. Natomiast on sam niewątpliwie jest człowiekiem, który na tyle dobrze został charakterologicznie rozpracowany przez Rosjan, że teraz manipulują nim bardzo skutecznie - zwrócił przy tym uwagę Sokała. Zapewnił też przy tym, że są "poważne" przesłanki, że w jego bliższym i dalszym otoczeniu, w tym w zapleczu eksperckim ruchu MAGA, są ludzie, którzy wprost zasługują na miano rosyjskich agentów wpływu. - To, co oglądamy, jest tego efektem - podsumował w TOK FM.