advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

Awantura wokół pomnika polskich ofiar w Berlinie. To zamyka temat reparacji?

3 min. czytania
17.06.2025 18:30
W Berlinie odsłonięto pomnik upamiętniający polskie ofiary II wojny światowej. To głaz, który ma być tymczasowym rozwiązaniem. - Miejsce jest dobrze wybrane, czas mocno spóźniony - ocenił w TOK FM dr Andrzej Byrt, dyplomata, były ambasador Polski we Francji i w Niemczech. Pomnik budzi kontrowersje ze względu na swoją formę.
|
|
fot. Kateryna Tarabukina
  • W Berlinie odsłonięto pomnik ku pamięci polskich ofiar II wojny światowej;
  • Polska opozycja ostro skrytykowała niemiecką inicjatywę tymczasowego upamiętnienia;
  • Według niektórych z niemieckich mediów obecna władza w Polsce 'przyjmuje do wiadomości, że Niemcy uważają sprawę reparacji wojennych za zakończoną';
  • 'Miejsce jest dobrze wybrane, czas mocno spóźniony' - komentował w TOK FM dr Andrzej Byrt.

 

W pobliżu Urzędu Kanclerskiego i Bundestagu w Berlinie uroczyście odsłonięto w poniedziałek Miejsce Pamięci dla Polski 1939-1945, upamiętniające miliony obywateli II RP, którzy w latach 1939-1945 stali się ofiarami niemieckiej wojny napastniczej i okupacji.

Tymczasowy pomnik powstał w symbolicznym miejscu, na terenie po Operze Krolla, w której Adolf Hitler 1 września 1939 roku ogłosił napaść na Polskę. Umieszczono tam ważący prawie 30 ton głaz narzutowy z tablicą, na której widnieje napis po polsku i po niemiecku: "Polskim ofiarom nazizmu i ofiarom niemieckiej okupacji i terroru w Polsce 1939-1945".

- Miejsce jest dobrze wybrane, czas mocno spóźniony. Tak niestety wyglądają, to z żalem trzeba powiedzieć, procesy tych, którzy poczuwają się do nieszczęść, które wywołali - oceniał w "Wywiadzie Politycznym" dr Andrzej Byrt, dyplomata, były ambasador Polski we Francji i w Niemczech.

To zamyka sprawę reparacji?

Głaz jest rozwiązaniem tymczasowym, a planowane docelowe miejsce pamięci ma składać się z pomnika, centrum informacyjnego i miejsca spotkań. Oczekiwanie na ten projekt trwa. Potrzebna jest kolejna decyzja Bundestagu oraz konkurs na wykonanie projektu.

Redakcja wiadomości pierwszego programu niemieckiej telewizji publicznej Tagesschau odniosła się do krytycznych ocen pod adresem prowizorycznego miejsca pamięci, formułowanych w mediach społecznościowych. Głaz został tam nazwany "kamieniem hańby" - podkreślono.

Redakcja wiadomości pierwszego programu niemieckiej telewizji publicznej Tagesschau poinformowała, że "w przypadku tego projektu rządząca w Polsce liberalna Platforma Obywatelska premiera Donalda Tuska zakłada dobrą wolę Niemiec. Przyjmuje też do wiadomości, że Niemcy uważają sprawę reparacji wojennych za zakończoną".

Andrzej Byrt stwierdził, że ten projekt nie zamyka tematu reparacji wojennych, które szczególnie przywołuje prawa strona sceny politycznej w Polsce. Dodał jednocześnie, że sprawa jest zamknięta pod względem prawnym. - Jakiekolwiek będą polskie rządy, to będą musiały stanąć oko w oko z tym, co jest zrozumieniem systemu prawnego, a co jest tym, co Polacy odczuwają - powiedział. 

'Gest wobec konkretnych osób i ich rodzin'

Obecna na uroczystości ministra kultury i dziedzictwa narodowego Hanna Wróblewska podkreśliła, że od słów "Prawie nie ma polskiej rodziny, która nie byłaby dotknięta niemiecką okupacją w okresie 1939-1945" grupa 140 inicjatorów i inicjatorek zaczęła w 2017 roku odezwę, w której zawarli postulat stworzenia w centrum Berlina pomnika polskich ofiar niemieckiej okupacji.

"Inicjatorzy listu otwartego są dziś z nami. Mam nadzieję, że towarzyszy im poczucie spokoju, a może nawet satysfakcji i wzruszenia, że ich postulat zaczyna nabierać dziś realnego kształtu i że powstaje kolejny widoczny fundament dla budowanego od wielu dekad polsko-niemieckiego porozumienia" - powiedziała. Szefowa resortu przypomniała też o "wielkim orędowniku upamiętnienia polskich ofiar II wojny światowej" Władysławie Bartoszewskim, zmarłym w 2015 roku.

Ministra podkreśliła, że "pomnik to odpowiedzialność". - Odpowiedzialność polegająca na odwadze spojrzenia w przeszłość - bez unikania spraw trudnych, bez przemilczania, bez zapomnienia. Jego obecna formuła toruje drogę do realizacji uchwały Bundestagu z października 2020 roku w sprawie budowy docelowego pomnika. Jest gestem wobec konkretnych osób i ich rodzin. Jest symbolem europejskiej kultury pamięci - uczciwej i wspólnej - zaznaczyła szefowa MKiDN.

Ostra krytyka opozycji

Polska opozycja skrytykowała niemiecką inicjatywę tymczasowego upamiętnienia. "Niemcy chcą dziś ostatecznie załatwić kwestię swoich zbrodni KAMIENIEM, który wtoczyli przed budynek Reichstagu" - napisał w poniedziałek na platformie X poseł PiS Paweł Jabłoński. "W interesie Polski jest całkowite odcięcie się od tej haniebnej próby ucieczki przez Niemcy od odpowiedzialności. Na dzisiejszej "uroczystości" odsłonięcia tego kamienia nie powinien się pojawić ŻADEN POLITYK Z POLSKI" - dodał.

Na początku maja europoseł PiS Arkadiusz Mularczyk powiedział PAP, że "po 80 latach od zakończenia II wojny światowej ten kamień to symbol pewnego rodzaju porażki polityki niemieckiej, jeśli chodzi o budowanie relacji z Polską na polu polityki pamięci". Jego zdaniem tymczasowe miejsce pamięci o polskich ofiarach "przychodzi za późno" i jest niewystarczające.