Na to uważaj za granicą. Długa lista zagrożeń. Jest jedna rada
- Pożary szaleją w turystycznych destynacjach, które chętnie wybierają Polacy. To m.in. Kreta i Turcja;
- Marek Kamiński, ekspert ds. turystyki, mówił w TOK FM, że w sytuacji nadzwyczajnej turyści muszą stosować się do poleceń miejscowych służb;
- Przekonywał też, jak ważne są ubezpieczenia - czasem to wydatek rzędu kilkudziesięciu złotych, a może sporo dać.
Pożary trawią Kretę, ewakuowano tam 5 000 turystów . Strażacy walczą z ogniem także w tureckim Izmirze, gdzie ewakuowano kilkadziesiąt tysięcy osób. Jak szukać informacji na temat tego, czy miejsce, do którego chcemy się wybrać, jest bezpieczne?
- Właściwie zawsze w tym okresie, gdy wszyscy w Europie wyjeżdżają na wakacje, płoną tereny górskie przede wszystkim we Włoszech, Grecji, Turcji, Portugalii. Co roku jest identycznie, pomału w biurach podróży się do tego przyzwyczajamy - mówił w "TOK 360" Marek Kamiński, ekspert do spraw turystyki.
W tak ekstremalnych sytuacjach, jak pożary, trzeba pamiętać o tym, że w sytuacji "nadzwyczajnej i nieuniknionej" turyści podlegają "tylko pod prawa miejscowe". Oznacza to, że całość dowodzenia turystami przejmują władze miejscowe, straż, policja. - Powinniśmy przede wszystkim, będąc na miejscu - i to jest główna informacja dla turystów - stosować się do informacji, poleceń, które wydają władze miejscowe, ale absolutnie być pod kontrolą również rezydentów biur podróży - podkreślał gość Filipa Kekusza.
Kamiński zalecał turystom indywidualnym rejestrację w serwisie "Odyseusz" Ministerstwa Spraw Zagranicznych (odyseusz.msz.gov.pl). - Absolutnie musimy, nie bójmy się, to nic złego. Robi się to parę minut, a mamy pewność, że ktoś wie, iż jesteśmy w tym okresie w tym miejscu na wakacjach - mówił.
Czego nie obejmuje ubezpieczenie?
Jak podkreślił gość TOK FM, Polacy nie lubią się ubezpieczać. - Na szczęście wywalczyliśmy sobie w ustawie, że biura podróży ubezpieczają nas w wersji podstawowej i my - turyści za to w większości nie płacimy - tłumaczył Kamiński. Mimo tego - jak radził - należy sprawdzać w umowach, jakie są wyłączenia ubezpieczenia podstawowego, a są to np. choroby przewlekłe.
A to ważne zapisy. - Klient wyjechał do Turcji, umarł pierwszego dnia. Co się okazało: miał w Polsce zawał, umarł na serce. Ubezpieczyciel mówi do rodziny: 'My nie ponosimy z tego tytułu żadnej odpowiedzialności' - relacjonował rozmówca Filipa Kekusza.
Inny przykład? Wypadek po spożyciu alkoholu. - W turystyce zero to bezwzględne zero (czyli zakaz). Doubezpieczmy się - radził ekspert. I podkreślał, że cena dodatkowego ubezpieczenia "to grosze" w porównaniu do kosztu całej wycieczki. - Rozmawiamy o zwyżce ceny o od 60 do 100 złotych. A impreza dla trzyosobowej rodziny kosztuje 15 000, czyli mówimy o dodatkowych 300 złotych - mówił ekspert, przekonując do wykupienia dodatkowego ubezpieczenia.