Da się łączyć rolę prezydenta Warszawy i lidera opozycji? "Rafał jest młodym, energicznym człowiekiem, dałby radę"

- Rafał jest młodym, energicznym człowiekiem. Ma dużo siły i myślę, że dałby radę - mówi nam Hanna Gronkiewicz-Waltz pytana o ewentualne łączenie przez Trzaskowskiego funkcji prezydenta Warszawy i lidera opozycji. Podobnego zdania jest też prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak.
Zobacz wideo

Rafał Trzaskowski, choć przegrał wybory prezydenckie, stał się najbardziej popularnym politykiem po stronie opozycji. Ponad 10 mln głosów, które zdobył, to niebagatelny kapitał. Jeszcze kilka tygodni temu Koalicja Obywatelska mogła o takim wyniku jedynie marzyć. Z różnych stron słychać więc postulaty, że prezydent stolicy powinien swój potencjał wykorzystać. Jedni widzą go w roli lidera opozycji, inni jako twórcę nowego ruchu, który "wchłonąłby" starą Platformę.

Na ten moment Rafał Trzaskowski jest jednak przede wszystkim prezydentem Warszawy. I jeżeli nic się nie zmieni - funkcję tę pełnić będzie co najmniej do końca 2023 roku, kiedy kończy się jego obecna kadencja. Poseł Jan Grabiec w naszym radiu stwierdził ostatnio, że PO będzie namawiać Trzaskowskiego, by nie wracał do pracy w ratuszu "na cały etat", a zamiast tego "poświęcił trochę części swojego życia na aktywność polityczną na arenie ogólnopolskiej". Wypowiedź ta wywołała duże poruszenie w mediach społecznościowych. Zwłaszcza po stronie polityków i sympatyków PiS (choć nie tylko), którzy przekonywali, że jeżeli Trzaskowski nie ma czasu dla miasta, to może powinien zwyczajnie zrzec się urzędu. Wypowiedź rzecznika PO nie należała raczej do zbyt fortunnych (zwłaszcza, że pan poseł się jej później wypierał). Każdy, kto choć trochę zna realia zarządzania miastem zdaje sobie sprawę, że bycie prezydentem tak dużej metropolii nie jest pracą na jakąś "część etatu" ani nawet od poniedziałku do piątku, od 8 do 16. Niespodziewane sytuacje mogą pojawić się w każdej chwili (most Łazienkowski spłonął w walentynkowy, piątkowy wieczór), a wraz z nimi pojawia się konieczność podejmowania szybkich, acz ważnych decyzji.

Była prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz zwraca uwagę, że takie sytuacje jak pamiętny pożar mostu Łazienkowskiego - na szczęście - nie zdarzają się bardzo często. Zgadza się jednak z tym, że "bycie prezydentem to naprawdę trudna praca, to służba". - Ale Rafał jest młodym, energicznym człowiekiem. Ma dużo siły i myślę, że dałby radę [pogodzić rolę szefa stołecznego ratusza i jednocześnie lidera opozycji - red.] - stwierdza.

- A czy powinien się w coś takiego angażować? - dopytujemy. - To na pewno nie jest proste, ale powinien spróbować - mówi była prezydent. Podkreśla, że w kampanii Trzaskowski zdołał przyciągnąć wielu nowych ludzi, w tym najmłodszy elektorat i warto to rozwijać.

O łączenie funkcji prezydenta miasta i lidera ruchu politycznego pytamy też Jacka Jaśkowiaka. Prezydent Poznania zwraca uwagę, że Rafał Trzaskowski już teraz nie jest wyłącznie prezydentem Warszawy, bo jednocześnie pełni rolę wiceprzewodniczącego Platformy Obywatelskiej. - A sposób sprawowania władzy przez przewodniczącego Borysa Budkę jest trochę odmienny od tego, który był charakterystyczny dla Donalda Tuska czy Grzegorza Schetyny. To jest w większym stopniu praca zespołowa - mówi Jaśkowiak, który z kolei jest wiceprzewodniczącym regionu PO w Wielkopolsce. - Dużo bardziej koncentruję się jednak na zarządzaniu miastem. Moja aktywność polityczna jest znacznie mniejsza. Natomiast w jakimś zakresie te dwie funkcje na poziomie lokalnym da się łączyć i jestem przekonany, że na poziomie krajowym również jest to możliwe - stwierdza.

Zdaniem prezydenta Poznania, Trzaskowski i szerzej - Platforma Obywatelska - powinni szukać wzmocnienia u lokalnych, niezależnych samorządowców. W ich wsparciu Jaśkowiak widzi "budowanie przyszłości Platformy". Zwraca uwagę, że taka współpraca z włodarzami innych miast jest też niezwykle ważna dla Trzaskowskiego właśnie jako prezydenta - w ramach rozwoju współpracy między miastami czy wymiany doświadczeń.

Jaśkowiak podkreśla również istotną rolę zespołu, z którym pracuje się w urzędzie. - Patrząc na Poznań, uważam, że bardzo ważne jest to, by móc polegać na swoich zastępcach, skarbniku i sekretarzu. To muszą być osoby o wysokich kompetencjach. Jestem zwolennikiem delegowania obowiązków w tak dużej strukturze. Podobnie jak w biznesie, bo praca na stanowisku prezydenta miasta jest trochę podobna do pracy prezesa wielkiej korporacji. Nie da się jej wykonywać, siedząc stale za biurkiem i jedynie podpisując dokumenty. Kontakty zewnętrzne i wyjazdy są niezbędne - podkreśla.

O zespole w warszawskim ratuszu wspomniała też Hanna Gronkiewicz-Waltz. Dwoje z obecnych zastępców Trzaskowskiego - Michała Olszewskiego i Renatę Kaznowską - sprowadziła do urzędu właśnie ona. - Oni doskonale znają miasto - mówi była prezydenta, zapewniając, że zarząd w ratuszu jest i będzie dla Trzaskowskiego wsparciem.   

"Potencjał trzeba mądrze, a nie szybko wykorzystać?

- Rafał w kampanii udowodnił, że można być dobrym prezydentem Warszawy i jednocześnie prowadzić działania na poziomie krajowym. Oczywiście, za każdym razem kiedy wyjeżdżał ze stolicy to brał urlop, ale to nie jest tak, że można wziąć urlop od zarządzania miastem - mówi nam Aleksandra Gajewska, posłanka PO i wieloletnia radna Warszawy. Gajewska zna samorząd i przyznaje, że wiele rzeczy jest nie do przewidzenia. Przypomina, że nawet w tej kampanii zdarzały się chociażby gwałtowne burze, które sprawiały, że Trzaskowski zmieniał plany, przerywał kampanię i wracał do miasta. - Z drugiej strony środki komunikacji pozwalają dzisiaj na to, by w jakimś stopniu zarządzać miastem z samochodu, czy z domu i być w kontakcie ze wszystkimi pracownikami. To są możliwości, których politycy wcześniej nie mieli i które Rafał Trzaskowski potrafi dobrze wykorzystywać - przekonuje posłanka.

Co do przyszłości Trzaskowskiego Gajewska wypowiada się jednak ostrożnie. - Ten potencjał, który ma Rafał i to ogromne poparcie, które w tych wyborach zdobył trzeba mądrze, a nie szybko spożytkować. Takie gdybanie, co już powinien zrobić, czy co powinien ogłosić jest przedwczesne - mówi. Według niej, trzeba dokładnie przeanalizować wyniki wyborów, zobaczyć do kogo udało się dotrzeć, a które przestrzenie są jeszcze niezagospodarowane i "dopiero wtedy podejmować decyzje w sprawie tego, co powinno się wydarzyć". - To są poważne decyzje. Wierzymy w Rafała i wartości, którymi kierował się w tej kampanii. Trzeba na nią jednak spojrzeć analitycznie - zastanowić się, czego zabrakło, wyciągnąć wnioski i zacząć konsekwentnie pracować. Za trzy lata mamy kolejne wybory i jeżeli chcemy je wygrać, to musimy jak najszybciej zacząć pracować tam, gdzie tym razem czegoś zabrakło - stwierdza.

"Do zobaczenia na mieście"

W poniedziałek Rafał Trzaskowski - po urlopie na czas kampanii - wrócił do pracy w ratuszu. We wtorek po południu wydał oświadczenie, w którym podziękował za wsparcie, zaangażowanie i wszystkie głosy. "Mój niedzielny rezultat to trzeci najwyższy wynik wśród kandydatów w historii wyborów prezydenckich w Polsce po 1989 r. Wiele z Was głosowało poza miejscem zamieszkania, na wakacjach, urlopach, wyjazdach = dziękuję, że nie odpuściliście wyborów!" - napisał.

"Obiecał" także warszawiakom, że "zamierza nadal ciężko pracować na rzecz stolicy". "Dziś razem z moimi współpracownikami omawiamy kwestie rozwoju programu bezpłatnych żłobków oraz budowy tanich miejskich mieszkań na wynajem. Celem nadal jest #WarszawaDlaWszystkich - i do tego celu będę konsekwentnie dążył. Razem z Wami! Do zobaczenia na mieście" - podsumował Trzaskowski. 

DOSTĘP PREMIUM