"Prezes PiS testuje lekarzy jako nowego wroga, gdyby z Niemcami nie wyszło". Ekspert: Ktoś mu nie wytłumaczył

Według Jarosława Kaczyńskiego "pogoń lekarzy za pieniądzem jest jednak przesadna". - Od polityków oczekiwałbym, zamiast opowiadania głupot i szczucia na lekarzy, rozsądnych pomysłów na zreformowanie służby zdrowia - mówił w TOK FM Łukasz Lipiński z "Polityki". Ocenił również, że polski lekarz może wkrótce stać się dla prezesa PiS "nowym Niemcem".
Zobacz wideo

Jarosław Kaczyński na spotkaniu z wyborcami w Nowej Soli mówił o problemach służby zdrowia. - Są lekarze, którzy zarabiają całkiem przeciętnie, ale jest i tak, że niektórzy zarabiają bardzo, bardzo dużo - zauważył prezes PiS. - Pogoń za pieniądzem w tym środowisku jest jednak przesadna i będzie trzeba coś z tym zrobić - stwierdził.

Lider obozu rządzącego zarzucił polskim lekarzom także to, że pracują na kilku etatach. - Ja nic nie mam przeciwko temu, żeby lekarz na jednym etacie świetnie zarabiał, ale lekarz musi być przede wszystkim w szpitalu rano, kiedy zaczyna pracę, do tego momentu, kiedy formalnie ją kończy, czyli do popołudnia, a jak trzeba, to dłużej - podkreślił.

Zdaniem zastępcy redaktora naczelnego "Polityki" Łukasza Lipińskiego, w przypadku ewentualnego uzyskania unijnych pieniędzy z KPO, partia rządząca musiałaby zrezygnować z Niemiec jako głównego wroga w kampanii wyborczej. Bo przypomnijmy, póki co to właśnie naszego zachodniego sąsiada PiS obwinia za to, że do Polski nie płyną unijne miliardy. Na wypadek, gdyby jednak udało się je odblokować - jak uważa gość "Wywiadu Politycznego" - Jarosław Kaczyński "testuje" lekarzy, jako tych, którzy mogą Niemców zastąpić.

- Jarosław Kaczyński aktywnie poszukuje wrogów. To nie tylko lekarze, ale też nauczyciele i parę innych grup społecznych. To cały czas jest przygrywka do kampanii wyborczej. To wrogowie, na których trzeba będzie zrzucić winę z braku wyraźnych sukcesów rządów - mówił w TOK FM.

Z opinią Jarosława Kaczyńskiego zgodził się minister zdrowia Adam Niedzielski. - Z panem prezesem myślimy o promowaniu zatrudnienia w jednym miejscu - powiedział i dodał, że "wielozatrudnienie odbija się na wykonywanej pracy".

Jednak - jak zauważyła prowadząca audycję Karolina Lewicka - wielozatrudnienie lekarzy wynika z tego, że jest ich po prostu za mało. - Jeżeli przestaną pracować na kilku etapach, to ich zabraknie - stwierdziła prowadząca audycję.

- Dokładnie tak to wygląda. Kaczyńskiemu być może ktoś nie wytłumaczył, a wypowiedź ministra zdrowia rozumiem jako polityczną, by nie narazić się tzw. naczelnikowi państwa - ocenił dziennikarz "Polityki".

Przypomniał, że problem z brakiem lekarzy w Polsce jest największy w Europie. - Owszem, to, że pracują w wielu miejscach przez tak wiele godzin, skutkuje, bo nie może być inaczej, wieloma kłopotami. Ale zatrudnienie ich w jednym miejscu oznaczałoby, że polska służba zdrowia natychmiast by się załamała. Od polityków oczekiwałbym - zamiast opowiadania głupot i szczucia na lekarzy - rozsądnych pomysłów na zreformowanie służby zdrowia - skomentował Łukasz Lipiński.

Powrót do debaty o katastrofie smoleńskiej

Gość TOK FM odniósł się również do czwartkowej awantury w Sejmie, kiedy posłom nie udało się przyjąć uchwały w sprawie uznania Rosji za państwo sponsorujące terroryzm. Wszystko przez wrzuconą w ostatniej chwili poprawkę, której autorem miał być Antoni Macierewicz. PiS chciał, żeby w uchwale znalazł się zapis o odpowiedzialności Rosji za katastrofę smoleńską.

Dziennikarz "Polityki" zauważył, że moment, w którym Smoleńsk powrócił do debaty publicznej, jest "nieco zagadkowy". Przypomniał o ustaleniach TVN24, według których biegli Prokuratury Krajowej nie znaleźli w ciałach ofiar katastrofy smoleńskiej dowodów na wybuch. A przypomnijmy, prokuratura znajduje się pod kontrolą Zbigniewa Ziobry.

 - Jesteśmy w momencie, w którym spór między Zbigniewem Ziobrą a premierem Mateuszem Morawieckim jest w swoim apogeum. Za chwileczkę będzie głosowanie ws. wotum zaufania dla Ziobry. Zastanawiam się, komu było na rękę, by wypuścić ten dokument (świadczący o tym, że biegli nie stwierdzili śladów wybuchu na ciałach ofiar - przyp. red.)  - powiedział Łukasz Lipiński.

Jak podsumował, "sprawa smoleńska wraca w tym momencie do głównego nurtu nieintencjonalnie" i będzie bardziej przyczyną kłopotów dla PiS niż politycznych punktów.

"Ziobro będzie trzymany - na krótszej czy dłuższej smyczy"

Do głosowania nad wnioskiem opozycji o wotum nieufności dla Zbigniewa Ziobry ma dojść w przyszłym tygodniu w Sejmie. À propos konfliktu pomiędzy Ziobrą a Morawieckim Karolina Lewicka przytoczyła słowa ministra sprawiedliwości. - Nasze kontakty z PiS nie są najgorsze, natomiast jeżeli chodzi o bezpośrednie środowiska premiera i z panem premierem, są niełatwe, to przyznam szczerze - powiedział Zbigniew Ziobro. Kaczyński nie zaprzeczył istnieniu tych napięć, ale zapewnił, że Morawiecki będzie bronił ministra sprawiedliwości.

- Czy PiS będzie trzymał Ziobrę tylko do momentu, gdy trzeba będzie przepchnąć przez Sejm ustawę budżetową? Czy jednak ten sojusz przetrwa aż do jesieni 2023, bo obie strony są sobie potrzebne? - pytała prowadząca.

Według Łukasza Lipińskiego odpowiedź na to pytanie zależy od sondaży i od wiary lidera obozu rządzącego w wygraną. - Jeżeli z sondaży będzie wynikało, że PiS będzie miał szanse na utrzymanie władzy, wówczas każdy punkcik będzie się liczył i Ziobro będzie trzymany. Dodajmy, na krótszej czy dłuższej smyczy - jako chwiejny, ale jednak sojusznik. Jeżeli jednak Kaczyński uzna, że nie ma szans na zwycięstwo, natychmiast pozbędzie się Ziobry, bo w opozycji lepiej mieć spójną i łatwo sterowalną partię niż obóz rozłażący się na wszystkie strony. Ziobrze też opłaca się trzymać Jarosława Kaczyńskiego, dopóki ten wciąż zapewnia mu utrzymanie się przy władzy – mówił Łukasz Lipiński w rozmowie w TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM