Czy RPP znowu podniesie stopy procentowe? "Myślę, że na stole leżą tylko dwie opcje"

Inflacja producencka w Polsce przekroczyła już 24 proc. i za chwilę zacznie pukać do drzwi sklepów. Wszystko wskazuje na to, że zobaczymy tam jeszcze wyższe ceny - mówił w TOK FM Konrad Sadurski z "Newsweeka". Jego zdaniem to zmusi Radę Polityki Pieniężnej do kolejnej podwyżki stóp procentowych, co z kolei przełoży się na wyższe raty kredytów.
Zobacz wideo

W sierpniu inflacja znów wymknęła się spod kontroli i rosła szybciej niż prognozowali ekonomiści. Jak podał Główny Urząd Statystyczny, w ostatnim miesiącu wakacji ceny rosły w tempie 16,1 procent rok do roku, a w porównaniu z lipcem - o 0,8 proc. Eksperci i niektórzy członkowie Rady Polityki Pieniężnej (np. Ludwik Kotecki) ostrzegają, że początek roku może być dla Polaków jeszcze trudniejszy, bo nowe ceny prądu i gazu mogą inflację podbić do poziomu nawet 20 proc.

W środę 7 września po wakacyjnej przerwie na posiedzeniu zbierze się Rada Polityki Pieniężnej, która zdecyduje, czy po raz kolejny podnieść stopy procentowe. By w ten sposób ograniczyć tempo wzrostu inflacji. Czy czeka nas jedenasta podwyżka?

Zdaniem Konrada Sadurskiego z "Newsweeka" RPP ma bardzo małe pole manewru. - Myślę, że na stole leżą tylko dwie opcje: RPP może zachować stopy na obecnym poziomie albo je podnieść. Przy czym więcej argumentów jest za drugą możliwością, bo wszystko wskazuje na to, że dalej inflacja będzie rosła – ocenił w rozmowie z Tomaszem Settą.

Dziennikarz przypomniał, że w budżecie na 2022 rok wciąż jest zapisana inflacja na poziomie 3,9 proc. Tymczasem - według GUS - ta producencka przekroczyła już 24 proc. Inflacja producencka pokazuje, jaki poziom cen jest ustanawiany przez producentów na kolejnych etapach produkcji towarów i usług. - Więc za chwilę ta inflacja producencka zacznie pukać do drzwi sklepów i wszystko wskazuje na to, że zobaczymy tam jeszcze wyższe ceny. Taki jest trend, a on może być jeszcze zachwiany przez tak nierozsądne decyzje, jak te ostatnie Anwilu i Azotów, które ograniczyły produkcję dwutlenku węgla i suchego lodu. To mocno uderzyło w branżę spożywczą – podkreślił gość TOK FM.

"Adama Glapińskiego to nie martwi"

Dziennikarz zwrócił również uwagę, że w najbliższym czasie banki centralne Europy i USA zwołają posiedzenia i – w jego ocenie - będą podejmować decyzje o podwyższeniu stóp procentowych. - Więc jeśli u nas stopy zostaną na obecnym poziomie, to RPP ryzykuje kolejne osłabienie złotego. To może być problemem dla ludzi, którzy spłacają kredyty walutowe, ale też dla importerów – wyjaśnił Sadurski. I przypomniał, że prezes NBP zdawał się przygotowywać Polaków na taką możliwość, mówiąc, że nie martwi go to, co dzieje się ze złotym. - Bo, według niego, złoty jest takim buforem, który reaguje na różne szoki na rynkach. A wydaje mi się, że powinno trochę martwić Adama Glapińskiego, co się dzieje ze złotym – powiedział rozmówca Tomasza Setty.

Przypomnijmy, w lipcu prezes NBP Adam Glapiński został na sopockim molo zapytany, jak mają żyć młodzi ludzie, gdy raty kredytów idą w górę. Szef banku centralnego powiedział m.in., że spodziewana jest jeszcze jedna podwyżka stóp o 0,25 punktów procentowych, co oburzyło wielu komentatorów, którzy wskazywali, że niejako podejmował decyzję za całą RPP.  Wcześniej mówił różne rzeczy, które nie miały później pokrycia w rzeczywistości. Na przykład, że nie będzie podwyżek stóp procentowych, a szczyt inflacji przypadnie w czerwcu.

Ostatnio RPP podniosła stopy procentowe w lipcu - o 50 pkt. proc. Tym samym główna stopa NBP - referencyjna - wzrosła do 6,5 proc. w skali rocznej. Była to już dziesiąta podwyżka z rzędu. Każda taka decyzja sprawia, że  kredytobiorcom jeszcze bardziej rosną miesięczne raty.

DOSTĘP PREMIUM