,
Obserwuj
Gospodarka

Polska mistrzem świata w konkurencji: giełda. Na jak długo wystarczy paliwa?

Wojciech Kowalik
3 min. czytania
03.11.2023 13:05
Warszawska giełda, napędzana wyborczym paliwem, zaliczyła fantastyczny miesiąc - w październiku była najsilniejsza na świecie. Wynik wyborów pozytywnie wpłynął zwłaszcza na spółki skarbu państwa. Na jak długo wystarczy tego powyborczego paliwa do wzrostów?
|
|
fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Wyborcza.pl

W październiku mieliśmy w Polsce coś, co było najlepsze na świecie. To warszawska giełda, która skalą wzrostów przyćmiła wszystkie inne i ociera się o rekord wszech czasów.

To w ogóle jest dobry rok dla warszawskiej giełdy, jej szeroki indeks WIG wzrósł w tym czasie o 40 procent! Wzrost imponujący, zwłaszcza po bessie, która przez wiele miesięcy przetaczała się przez rynek. Późne lato i wczesna jesień przyniosły wprawdzie pewną korektę, ale październik to już giełdowe turbo przyspieszenie.

Co je napędziło? Paliwo wyborcze. Reakcja na wynik wyborów była na rynkach jednoznacznie pozytywna, eksperci mówią, że spadł polityczny ciężar z warszawskiej giełdy. Dlatego nie dziwi, że największe wzrosty zanotowały zwłaszcza spółki Skarbu Państwa. I trzeba przyznać, że były to wzrosty imponujące: PKO Bank Polski i Pekao SA o niemal jedną trzecią w górę, PZU, Jastrzębska Spółka Węglowa i Orlen przyrosły o 20 procent w ciągu jednego miesiąca. Przez ostatnich kilka lat inwestorzy nie patrzyli przychylnym okiem na spółki Skarbu Państwa, bo obawiali się ich upolitycznienia albo sensowności projektów inwestycyjnych, w które się angażowały, albo nowych danin, jakie mogłyby być na nie nakładane. Moment wyborów przestawił tę wajchę o 180 stopni i zagraniczny kapitał zaczął napływać na polski rynek, co zresztą widać było też w umocnieniu złotego.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć >>

Warszawska giełda parła do przodu, nie zważając na korektę, która przetacza się teraz przez światowe parkiety. W efekcie do szczytu hossy na GPW brakuje już bardzo niewiele. Jeśli chodzi o skalę tegorocznych wzrostów, to nasze indeksy mogą równać się tylko z amerykańskim Nasdaqiem, czyli indeksem nowojorskiej giełdy skupiający największe spółki technologiczne, takie jak Apple, Meta, Alphabet, czyli właściciel Google'a, Amazon, Microsoft czy Nvidia. Na fali światowego szaleństwa na wszystko, co związane ze sztuczną inteligencją, notowania tych gigantów w tym roku wystrzeliły. Co prawda trzeci kwartał przyniósł schłodzenie nastrojów, bo wiele z tych spółek rozczarowało wynikami, ale wcześniejsze wzrosty ich notowań robiły wrażenie. Na przykład akcje Nvidii, producenta procesorów graficznych szeroko wykorzystywanych w sztucznej inteligencji, w ciągu ostatniego roku wzrosły o ponad 200 procent!

Ale powróćmy do porównań naszej giełdy z innymi: indeksy w Paryżu czy we Frankfurcie w porównaniu do tego z Warszawy wypadły blado i zaliczyły w ostatnim czasie symboliczne wzrosty rzędu kilku procent, a nasz WIG20 - 15 procent w górę w ciągu ostatniego miesiąca!

Energetyczna układanka na progu sezonu jesienno-zimowego. Czy są szanse na tańszy węgiel i prąd?

Niemrawa gospodarka

Co ciekawe, wzrosty trwają w momencie, w którym gospodarka na razie niemrawo próbuje wyjść z dołka, w który wpadła w pierwszej połowie tego roku. Giełdowym indeksom pomagają jednak stopy procentowe. Koniec ich podwyżek w jednych, a początek obniżek w innych gospodarkach świata, to dla giełd bardzo dobre informacje. Dlaczego?

Bo kiedy stopy procentowe rosną, to inwestorzy przenoszą swoje pieniądze do lepiej oprocentowanych wtedy, bezpieczniejszych aktywów: w obligacje albo waluty. Kiedy stopy procentowe spadają, wtedy te instrumenty są już mniej atrakcyjne. A że kapitał zawsze szuka zysków, to idzie wtedy w kierunku wprawdzie bardziej ryzykownych, ale potencjalnie mogących dać wyższe stopy zwrotu inwestycji w akcje. Taki ruch widzieliśmy choćby w minioną środę po decyzji amerykańskiego banku centralnego, kiedy indeksy na Wall Street ruszyły w górę. Mimo że stopy procentowe zostały bez zmian, rynki już wyczekują ich obniżki.

Na koniec wróćmy do naszej giełdy, bo pytanie numer jeden, które stawiają sobie eksperci, jest takie: jak długo wystarczy tego powyborczego paliwa do wzrostów? Miejsce na nie jeszcze prawdopodobnie jest, choć wiele będzie zależało od zderzenia z rzeczywistością, a więc działań rządzących wpływających na kondycję firm, od przewidywalności decyzji gospodarczych, swoje robi też perspektywa odblokowania pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy, co będzie stymulowało gospodarkę. W każdym razie już dawno nie widzieliśmy tak mocnego i szybkiego wpływu polityki na barometr gospodarki, jakim jest giełda.