Wielki odwrót od pracy zdalnej. Co może przyhamować pęd prezesów do ściągania pracowników do biur?
Na świecie zaczął się wielki odwrót od pracy zdalnej. Szefowie firm chcą ściągnąć wszystkich pracowników do biur. Z roku na rok maleje ich przekonanie już nie tylko do pracy całkowicie zdalnej, ale nawet hybrydowej, czyli w modelu trzy-cztery dni w biurze i jeden-dwa w domu. Skąd ta zmiana zdania? I jak na to reagują pracownicy?
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Cztery lata temu - tak, to już cztery lata - media donosiły o pierwszych przypadkach zachorowań z powodu koronawirusa w chińskim mieście Wuhan. Trzy miesiące później świat zaczął zamykać się w lockdownach, a pracownicy tam, gdzie mogli, trafili na pracę zdalną. Później zmieniło się to w pracę hybrydową. Dla tych, którym taki model pracy przypadł do gustu, są jednak złe wiadomości. Ci sami prezesi firm, którzy w pandemii wysyłali swoich pracowników przed komputer w domu i mówili o zaletach pracy zdalnej, teraz już o tym nie pamiętają. I w nieodległej perspektywie chcieliby widzieć pracowników z powrotem w biurze. Są na to nawet konkretne liczby, także u nas w kraju.
Z ostatniego badania firmy audytorsko-doradczej KPMG wynika, że w Polsce ośmiu na dziesięciu prezesów zamierza całkowicie zrezygnować z pracy zdalnej swoich pracowników. To wyraźny wzrost takich deklaracji, bo jeszcze rok temu myślało o tym dwie/trzecie zarządzających. Co dziesiąty dopuszcza możliwość jakichś form pracy hybrydowej, ale generalnie chcą widzieć swoich pracowników w biurach.
I jest to trend globalny: na świecie panuje wielka mobilizacja pracodawców, by spowodować powrót pracowników do pracy stacjonarnej. Jak pokazują przykłady choćby amerykańskich technologicznych gigantów - Google'a i Amazona, ich dyrektorzy, którzy jeszcze niedawno widzieli w home office przyszłość rynku pracy, już zmienili zdanie. Właściciel Facebooka/Meta, która głośno opowiadała się za pracą w pełni zdalną, teraz ściąga pracowników na trzy dni do biur. Dlaczego tak się dzieje?
Okazuje się, że wcale nie chodzi o dyscyplinowanie pracowników, żeby wyrabiali w firmie osiem godzin dziennie od 9:00 do 17:00. CNBC cytuje Sallie Krawcheck, szefową amerykańskiego start-upu, platformy wiedzy inwestycyjnej i finansowej dla kobiet. W pracy zdalnej widzi ona plusy: niższe koszty firmy, większą pulę talentów i dodatkową elastyczność dla kobiet. Co więcej, pracownicy skutecznie dotrzymywali terminów i byli bardziej produktywni. Ale byli przy tym... mniej kreatywni. - Rozmowa na Zoomie nie zastąpi burzy mózgów przy automacie z kawą - podkreśla szefowa amerykańskiej firmy i wtórują jej prezesi wielkich banków jak Goldman Sachs i JP Morgan, a także wspomniane już firmy technologiczne: Amazon, Google, Meta, Microsoft czy Open AI.
Wszyscy przez wszystkie przypadki odmieniają właśnie słowo "kreatywność", która ma cierpieć najbardziej przez wykonywanie pracy z domu. I dlatego ściągają pracowników do biur, choć nie za darmo, bo ci, którzy zdecydują się na codzienne dojazdy do biur, mogą liczyć na awans lub lepszą ocenę ich wyników. Podobnie zresztą jest w Polsce, na co wskazują wspomniane już badania KPMG.
Demograficzna szklana kula nie zostawia wątpliwości: będzie nas coraz mniej. Co z rynkiem pracy?
Powrót do biur. Pracownicy mają w rękach mocne karty
No dobrze, powiedzieliśmy już, że prezesi firm dwoją się i troją, żeby ściągnąć pracowników do biur, a co na to sami pracownicy?
Otóż sami pracownicy mogą skutecznie ochłodzić zamiary prezesów do pracy wyłącznie stacjonarnej. Bo praca zdalna im się podoba, a wśród zalet wymieniają brak dojazdów, elastyczny harmonogram i mniej czasu potrzebnego na przygotowanie się do pracy. A trwający na świecie rynek pracownika powoduje, że jeśli nie podobają mu się warunki w firmie, bez większego problemu może rozglądać się za innym zajęciem, bardziej dopasowanym do jego oczekiwań.
Co więcej, typowy pracownik przyrównuje wartość pracy z domu do 8 proc. podwyżki pensji! W sytuacji, w której chronicznie brakuje rąk do pracy - także na naszym rynku, pęd prezesów do ściągania pracowników do biur wbrew ich woli może zostać skutecznie zahamowany.
A popularność pracy zdalnej może znów rosnąć w drugiej połowie obecnej dekady. Jak mówią specjaliści w Stanach Zjednoczonych, młodsze firmy i zarządzający nimi menadżerowie są bardziej entuzjastycznie nastawieni do hybrydowych form pracy, co oznacza, że z czasem staną się one coraz bardziej popularne, gdy obecni szefowie firm odejdą na emerytury.