advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

Tragiczna sytuacja szpitali powiatowych. Zamkną drzwi przed pacjentami?

3 min. czytania
07.11.2024 10:30
Szpitale powiatowe są w dramatycznej sytuacji. Ich długi rosną z uwagi na niską wycenę świadczeń, wysokie koszty pracy, a także niezapłacone przez NFZ nadwykonania. - Dziś każdy dyrektor szpitala, będący o zdrowych zmysłach, patrzy na pacjenta i się zastanawia, czy ma myśleć o jego zdrowiu, czy o środkach, jakie mu przyniesie? - mówi nam jeden z dyrektorów.
|
|
fot. Dominik Gajda / Agencja Wyborcza.pl

Szpital Powiatowy w Aleksandrowie Kujawskim, którego roczny budżet wynosi około 50 milionów złotych, czeka na dwa miliony złotych z Narodowego Funduszu Zdrowia. - W tak małym szpitalu powiatowym to jest ogromna kwota - podkreśla dyrektor lecznicy oraz członek Zarządu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych Mariusz Trojanowski. - Do końca roku to pewnie będzie już jakieś pięć, sześć milionów złotych, co przekłada się na funkcjonowanie naszej placówki - dodaje.

NFZ zapłacił za pierwsze półrocze

Jak informuje Narodowy Fundusz Zdrowia, w Kujawsko-Pomorskiem uregulowane są wszystkie płatności, wynikające z umów ze szpitalami, a także płatności za procedury nielimitowane za pierwszy i drugi kwartał tego roku. Chodzi między innymi o nielimitowane procedury w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej, w leczeniu onkologicznym, świadczenia dla dzieci czy w opiece hospicyjno-paliatywnej.

- Zgodnie z obowiązującymi przepisami, świadczenie nielimitowane wykonane ponad wartość określoną w umowie finansujemy zgodnie z wykonaniem, ale po każdym kwartale, w którym udzielono tych świadczeń. Jest to realizowane na wnioski złożone do Narodowego Funduszu Zdrowia przez świadczeniodawców - tłumaczy Barbara Nawrocka, rzecznik prasowy Kujawsko-Pomorskiego Narodowego Oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia w Bydgoszczy.

Kiedy warto kupić mieszkanie? 'Tak bym planował'

Aktualnie NFZ rozlicza trzeci kwartał. - To są miesiące lipiec, sierpień i wrzesień. Świadczeniodawcy są cały czas w trakcie sprawozdawczości tych świadczeń i w dalszym ciągu wpływają do nas raporty od placówek medycznych - wyjaśnia Nawrocka. - Natomiast jeśli chodzi o świadczenia limitowane, wykonane poza wartość umowy, ostateczne ich rozliczenie następuje po zbilansowaniu umów za ubiegły rok, gdy widzimy, ile środków zostało - dodaje rzeczniczka.

Czy szpital zamknie drzwi przed pacjentami?

Dyrektorzy lecznic powiatowych są w bardzo trudnej sytuacji. Jak podkreśla Mariusz Trojanowski, stale rosną koszty pracy, mediów, a wycena świadczeń jest - jego zdaniem - zbyt niska, by budżety mogły się bilansować.

Zapytaliśmy naszego rozmówcę, czy w najbliższym czasie - z powodu braku środków - lecznica zamknie przed pacjentami drzwi? - Na razie podjąłem decyzję, żeby nie zamykać oddziałów, tylko leczyć pacjentów, bo to jest nasze główne zadanie - podkreśla Trojanowski. - Natomiast nie mam tej pewności, czy znajdą się środki, żeby nam zapłacić. Jeżeli nadwykonań nie pokryją środki z Narodowego Funduszu Zdrowia, to będzie to musiał pokryć właściciel szpitala i sam szpital - rozkłada ręce nasz rozmówca.

Dyrektorzy muszą brać na siebie bardzo dużą odpowiedzialność. - Gdyby pacjentowi coś się stało, bo nie został przyjęty do szpitala, to jest prokurator. My mamy obowiązek leczyć i kto będzie się tłumaczył? - pyta nasz rozmówca. - A z drugiej strony fundusz rozkłada ręce: podpisaliście umowę na taką i taką kwotę, a więcej nie mamy. To jest skomplikowana materia - dodaje dyrektor.

Napięta sytuacja w szpitalach. Trwa walka z czasem. 'Ciągle wyskakuje coś nowego'

'Rozmawiamy o złocie i dolarach, czy o zdrowiu i cierpieniu pacjenta? '

98 procent szpitali w Polsce jest zadłużonych. Pozostałe, które zarabiają, to głównie lecznice wysokospecjalistyczne - onkologiczne i pediatryczne. W najgorszej sytuacji są mniejsze placówki powiatowe, które mają nierentowne oddziały i poradnie. - My leczymy wszystko i wszystkich. Żyjemy głównie z ryczałtu, a te świadczenia wycenione są poniżej kosztów - mówi dr Bartosz Myśliwiec, Naczelny Lekarz Szpitala Wielospecjalistycznego w Inowrocławiu. O sytuacji tej lecznicy pisaliśmy tutaj.

Zdaniem członka Zarządu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, w Polsce potrzebna jest szeroka dyskusja o zmianach w organizacji służby zdrowia. - Czy my rozmawiamy o złocie i dolarach, czy o zdrowiu i cierpieniu człowieka? Dziś każdy dyrektor szpitala, będący o zdrowych zmysłach, patrzy na pacjenta i się zastanawia, czy ma myśleć o jego zdrowiu, czy o środkach, jakie mu przyniesie? - pyta Trojanowski. - Procedury są tak powyceniane, że pacjent, który ma schorzenie dobrze wyceniane, powinien być mile widziany, a ten drugi, który przychodzi ze schorzeniem, które jest nisko wyceniane, ma być w jakimś sensie pomijany, żeby nie tworzył kosztów, żeby nie był problemem - podsumowuje nasz rozmówca.