Bydgoszcz chce rozwodu, Toruń jest przeciw. Jak skończy się ta awantura?
- Prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski domaga się "rzetelnego odzwierciedlenie potencjałów" obu miast;
- Przeciwko pomysłowi ostro protestują zarówno prezydent Torunia Paweł Gulewski, jak i marszałek województwa kujawsko-pomorskiego Piotr Całbecki;
- Ostateczną decyzję podejmie Eurostat, czyli Urząd Statystyczny Unii Europejskiej w Luksemburgu.
NUTS3 to unijna klasyfikacja terytorialna, działająca od 1988 roku, dzięki której mierzy się m.in. potencjał inwestycyjny, demograficzny czy edukacyjny regionów. NUTS to skrót z języka francuskiego - tzw. Jednostka Terytorialna do Celów Statystycznych stosowana w Unii Europejskiej, a NUTS3 to jeden z jej rodzajów, który obejmuje podregiony.
Bydgoszcz chce być liczona samodzielnie
Obecnie w Polsce są 73 jednostki NUTS3, a Bydgoszcz i Toruń są zliczane razem jako jeden region, podobnie jak Gdynia, Gdańsk i Sopot - jako Trójmiasto. To nie podoba się jednak prezydentowi Bydgoszczy, który złożył wniosek o 'statystyczny rozwód' z Toruniem, czyli o podział oceny NUTS3 na dwa podregiony: bydgoski (Bydgoszcz i powiat bydgoski) oraz toruński (Toruń i powiat toruński).
Sprawa pojawiła się 23 czerwca na sesji sejmiku województwa kujawsko-pomorskiego, podczas której Rafał Bruski przekonywał, że 'rzetelne odzwierciedlenie potencjałów' obu miast wymaga osobnego podliczania. - Nie nawołuję do podziału naszego województwa i nigdy tego nie czyniłem. Deklaruję współpracę z każdym partnerem samorządowym, o ile będzie to korzystne dla Bydgoszczy i Bydgoskiego Obszaru Funkcjonalnego oraz będzie się opierać o rzetelne dane. Oczekuję zaprzestania kreowania fałszywego obrazu podobnych potencjałów dwóch miast stołecznych. Można powiedzieć - aż lub tylko - oczekuję prawdy - podkreślał w swoim wystąpieniu.
Toruń i marszałek przeciwni rozwodowi
Przeciwko wnioskowi Bydgoszczy ostro protestują zarówno prezydent Torunia Paweł Gulewski, jak i marszałek województwa kujawsko-pomorskiego Piotr Całbecki. Zdaniem włodarza województwa wspólne liczenie miast oraz powiatów - bydgoskiego i toruńskiego - jest korzystniejsze i sprawia, że region jest lepiej postrzegany.
- Podział który obowiązuje jest dobry, bo odzwierciedla zróżnicowanie naszego regionu - uważa marszałek. - Rozdział byłby niekorzystny z punktu widzenia interesów rozwojowych województwa, bo nasza pozycja w wielu zestawieniach znacząco by spadła. Jeśli podzielimy nasz region, to spadniemy do drugiej ligi - ostrzegał Piotr Całbecki, przypominając, że podregion bydgosko-toruński znajduje się na 4. miejscu pod względem ludności w Polsce i dorównuje np. Trójmiastu. Jeśli NUTS3 zostanie podzielone, Bydgoszcz stanie się osobnym, „średnim' podregionem (ok. 453 tys. mieszkańców), Toruń - mniejszym (309 tys.).
Wniosek Bydgoszczy został poparty przez prezesa Głównego Urzędu Statystycznego oraz ministrę funduszy oraz polityki regionalnej, Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz i skierowany do Eurostatu, czyli Urzędu Statystycznego Unii Europejskiej w Luksemburgu, który podejmie decyzję z tej sprawie.