Co się dzieje w Kolejach Śląskich? "Związki zawodowe siedzą cicho"
- Organizatorem protestu był jeden z kierowników pociągu Krzysztof Cymek;
- Przekonywał, że wiele osób boi się głośno mówił o problemach w spółce;
- Cymek skarżył się m.in. na rewizorów i 'niekompetencję' osób zasiadających na kierowniczych stanowiskach;
- Protestowi przysłuchiwał się kierownik Kolei Śląskich, nie zostawił sprawy bez odpowiedzi.
Krzysztof Cymek jest kierownikiem pociągu z wieloletnim stażem. Sam zorganizował protest, bo - jak twierdził - mało kto chce głośno mówić o problemach. - Duże związki zawodowe siedzą cicho, bo są w rękach zarządu. A szkoda, bo dzieje się źle - podkreślał. Przekonywał, że na forach pracowników Kolei Śląskich wrze.
Cymek punktował spółkę m.in. za obsadę najwyższych stanowisk, która - w jego opinii - jest niekompetentna. Skarżył się też na rewizorów w pociągach (nadzorujących pracę konduktorów). - Trzeba odwołać rewizorów, żeby tego zawodu nie było - twierdził. - Nie chodzi o to, by ścigać małe dzieci za to, że nie mają legitymacji albo staruszków bez dokumentów. Trzeba ścigać tych, którzy mają stanowiska bardzo wysokie poprzez nepotyzm i układy partyjne - mówił organizator protestu. - Rewizor całą drogę siedzi przy mnie i patrzy, co ja robię. To jest niekomfortowe i stresujące. Na dodatek zarabia więcej niż ja - żalił się.
Prezes Kolei Śląskich Krzysztof Klimosz - który obserwował protest - tłumaczył, że konduktor w sześcioczłonowym składzie nie jest w stanie być równocześnie w dwóch miejscach. - Dlatego postanowiliśmy, tak jak w większości spółek kolejowych, wzmocnić kontrolę biletów poprzez dodatkowych rewizorów - wyjaśniał.
Prezes przyznał, że rewizorzy mogą też kontrolować pracę kierowników pociągów, np. sprawdzać umundurowanie.
Mundury to zmiany?
A skoro o mundurach mowa - one też były tematem protestu. - Dlaczego latem, podczas upałów, nie możemy nosić ubrań z krótkim rękawem? - pytał inny z pracowników Tomasz Wacławek. Klimosz wyjaśniał, że w spółce obowiązuje dresscode, który został przyjęty i zatwierdzony przez wszystkie centrale związkowe.
Prezes zwrócił też uwagę, że wszystkie związki, które są reprezentatywne w spółce, nie uczestniczą w tym proteście, za to uczestniczą w cyklicznych spotkaniach z zarządem. - Jeśli będzie postulat związany z ubiorem, to przemyślimy tę sprawę, ale - z całym szacunkiem - nie można chodzić w mundurze z krótkim rękawem - tłumaczył.
Czarny scenariusz dla węglowego giganta? 'Rezerwy znikną do końca roku'
Prezes Kolei Śląskich wszedł też w polemikę z Cymkiem, który pytał, czy podjął on jakieś działania, by osoby niekompetentne nie zajmowały wysokich stanowisk. - Czy jest audyt? - dociekał. - Jakby pan nie tylko krzyczał, tylko przychodził na spotkania związkowe, to pan by wiedział, że audyt trwa od miesiąca, a za miesiąc będą wyniki - wyjaśniał prezes Klimosz.
Organizator protestu został jednak przy swoim zdaniu. - Liczę tylko na interwencję marszałka, bo do niego nic nie mam - oznajmił. - Jestem od początku w Kolejach Śląskich, byłem pierwszym kierownikiem pociągu w spółce, brałem udział w inauguracji. Teraz jestem rozczarowany - rozłożył ręce.
Krzysztof Cymek w 2022 r. zorganizował swój pierwszy protest pracowników Kolei Śląskich przed siedzibą marszałka województwa śląskiego. Wtedy też przyszła tylko garstka osób. Cymek tłumaczył, że udział w proteście wymaga odwagi i on to rozumie, ale po cichu popiera go spora część załogi. Żądał wtedy odwołania podwyżek cen biletów w Kolejach Śląskich, które miałyby uderzać w pasażerów. Domagał się również ograniczenia liczby członków zarządu Kolei Śląskich.