Do urzędu zapraszają z psem. Niektórzy mają wątpliwości. "A jak zrobi się tłum zwierząt?"
Projekt "Miejsce przyjazne zwierzętom" ma na celu stworzenie w Lublinie sieci miejsc, do których właściciele czworonogów będą mogli wybrać się swoimi zwierzakami. Chodzi o restauracje, bary, kawiarnie, ale też sklepy, biblioteki czy domy kultury. By nie trzeba było zostawiać psa przywiązanego do poręczy przed wejściem do danego budynku albo przed sklepem.
- Zauważyliśmy, że w Lublinie jest coraz więcej miejsc otwartych dla zwierząt. To jest też pewna zmiana stylu życia, która się wykształciła. Możemy zaobserwować obecność pupili w różnych miejscach użyteczności publicznej. I widząc to, ale idąc też z duchem czasu, postanowiliśmy zaprosić najróżniejsze instytucje do naszego projektu - mówi TOK FM Blanka Rdest-Dudak, dyrektor Wydziału Zieleni i Gospodarki Komunalnej w urzędzie miasta.
Każdy zgłoszony obiekt otrzyma tabliczkę lub naklejkę z informacją: "Zwierzaki mile widziane". Zgłoszenia można wysyłać do końca lutego na adres: komunalna@lublin.eu. Już jest kilkadziesiąt takich ofert.
Lublin. Do urzędu też można z psem
Do projektu włącza się też sam urząd miasta. Składając wniosek o dowód czy prawo jazdy, dokonując wpisu do ewidencji czy zgłaszając narodziny dziecka, będzie można przyjść do urzędu z psem. - Każdy właściciel bierze odpowiedzialność za swojego czworonożnego przyjaciela i to on odpowiada za zachowanie zwierzaka w trakcie wizyty w urzędzie - mówi dyrektor Rdest-Dudak.
Jak tłumaczy, chodzi o to, by zwierzę nie zagrażało ani urzędnikom, ani innym mieszkańcom, którzy pojawią się w tym czasie w miejskiej instytucji. Pies powinien być na smyczy, może być również w kagańcu.
- Pomysł wziął się stąd, że wspominali nam o tym sami mieszkańcy. W ramach różnego rodzaju spotkań - m.in. przy okazji budżetu obywatelskiego - takie sygnały do nas docierały. Więc jest to naturalna konsekwencja otwierania się na mieszkańców i ich potrzeby - wyjaśnia urzędniczka.
- Pomysł jest fajny, bo czasami poszłoby się z psem np. na obiad. Mój psiak jest grzeczny, kładzie się pod stołem i spokojnie czeka, ale do tej pory był z tym problem - mówi pan Wojciech, na spacerze ze swoim Benkiem.
Obawy mają sami urzędnicy. - Powiem szczerze, wszystko wyjdzie w praniu. Bo nie wyobrażam sobie, że przychodzi do mnie pięć osób, każda z psem, psy na siebie warczą, a ja mam pomóc mieszkańcowi rozwiązać jego problem. Choć oczywiście nie wydaje mi się, by wszyscy przychodzili z psami i by zrobił się tłum zwierząt w urzędzie, ale może się to przecież zdarzyć - mówi nam jedna z urzędniczek. Jak dodaje, sama ma w domu psa i kota, kocha zwierzęta, ale ma wątpliwości, czy to krok w dobrym kierunku.
- Na pewno są osoby - również wśród urzędników - które boją się zwierząt i mogą mieć pewne obawy, ale z drugiej strony już prowadziliśmy do tej pory różne akcje. Nasi pracownicy się w nie włączali, więc mam nadzieję, że tu też wszyscy dostosujemy się do zmian, zwłaszcza jeśli te zmiany są pozytywne - mówi Blanka Rdest-Dudak.
Przedsięwzięcie jest realizowane w ramach projektu IX edycji Budżetu Obywatelskiego Miasta Lublin "Zadbajmy o zwierzęta".