,
Obserwuj
Lubelskie

W asyście celników i ze specjalną plombą. Transporty ze zbożem jadą przez Polskę. "Około 700 ciężarówek"

3 min. czytania
09.05.2023 16:05
Jak ustaliło TOK FM, od 21 kwietnia - czyli od dnia wprowadzenia zakazu wwozu do Polski zbóż i innych artykułów spożywczych z Ukrainy - przez przejścia graniczne na Lubelszczyźnie wjechało około 700 ciężarówek i 45 transportów kolejowych. Przewoziły przede wszystkim pszenicę, kukurydzę i ziarna słonecznika.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

W ostatnich miesiącach polskie magazyny zostały zalane zbożem z Ukrainy. W efekcie rolnicy z Lubelszczyzny (i nie tylko) nie mieli gdzie sprzedać swojego ziarna, bo w silosach nie było miejsca. Organizowano liczne blokady i protesty. Od 21 kwietnia obowiązują nowe zasady dotyczące wjazdu do Polski towarów rolno-spożywczych z Ukrainy. Jeśli chodzi o zboża, możliwy jest wyłącznie tranzyt. Jak ustaliliśmy, z Ukrainy przez Polskę do krajów trzecich jadą obecnie głównie ciężarówki i pociągi z pszenicą, kukurydzą i ziarnem słonecznika. Były też transporty z mięsem czy jajkami, ale w mniejszych ilościach.

700 ciężarówek i 45 transportów kolejowych

Rzecznik Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) w Lublinie Michał Deruś przekazał nam, że od dnia wprowadzenia zakazu wwozu do Polski zbóż i innych artykułów spożywczych do naszego kraju - przez przejścia graniczne na Lubelszczyźnie - wjechało około 700 ciężarówek i 45 transportów kolejowych, w których było ponad 700 wagonów.

KAS nie było w stanie podać nam, ile dokładnie jakiego zboża wjechało w tym czasie do Polski, ani ile w sumie ton żywności przejechało przez Polskę tranzytem. Takich danych nie ma też wojewoda lubelski. Lech Sprawka wcześniej przekazywał TOK FM informacje, jakie ilości zbóż do nas wjeżdżają, ale obecnie ich nie ma. - Mamy je mieć w zestawieniach miesięcznych, na koniec maja - usłyszeliśmy od wojewody.

Wszystkie transporty są opatrzone elektroniczną plombą, a jednocześnie całą trasę - od polsko-ukraińskiej granicy na drugi koniec Polski - pokonują w asyście pracowników celno-skarbowych. - Są to specjalne konwoje Krajowej Administracji Skarbowej. Mamy jeden samochód z dwoma funkcjonariuszami na początku konwoju i drugi samochód na końcu konwoju, z takim samym składem. To oznacza, że łącznie w konwoju uczestniczy czterech funkcjonariuszy - tłumaczy Michał Deruś. Tranzyt przez nasz kraj kończy się m.in. w portach morskich w Gdańsku, Gdyni i Kołobrzegu, ale też poza terytorium Polski.

Jak dodaje nasz rozmówca, początkowo funkcjonariusze KAS towarzyszyli wszystkim transportom, w tym również tym z mięsem. Ale 2 maja weszło rozporządzenie Komisji Europejskiej, które mówi o pszenicy, rzepaku, kukurydzy i ziarnach słonecznika i teraz konwoje KAS jeżdżą wyłącznie z takim tranzytem.

Z kolei rozporządzenie ministra rozwoju i technologii zakłada, że do 30 czerwca obowiązuje zakaz przywozu z Ukrainy m.in. zboża, cukru i jaj. Jest tam też mowa o chmielu, owocach i warzywach, produktach z przetworzonych owoców i warzyw, wołowinie i cielęcinie czy mleku i przetworach mlecznych.

 

Protest przewoźników

Tranzyt zboża to jedno. Pojawił się też kolejny problem - protestujących polskich przewoźników. Uznają oni, że w Polsce powstało zbyt wiele firm ukraińskich, które też zajmują się przewozami. Do tego Ukraińcy raz wymagali, raz nie - pozwoleń na wjazd na teren ich kraju. W efekcie ci kierowcy z Polski, którzy pozwoleń nie mieli, dostawali mandaty. Sprawą zajął się wojewoda lubelski. W poniedziałek ukraińskie Ministerstwo Infrastruktury informowało, że od 8 maja polscy przewoźnicy będą mogli realizować przewozy z dowolnego kraju Unii Europejskiej do Ukrainy bez specjalnych zezwoleń.

Sami zainteresowani na razie jednak zapewnienia strony ukraińskiej traktują z dużą rezerwą i dlatego zaostrzyli protest. Blokada przejścia granicznego odbywa się już nie tylko w Dorohusku, ale od wtorku również w Koroszczynie. - Ukraińcy nie mają naszych kosztów pracy, dlatego mogą dużo taniej przewozić ładunki. W ten sposób powstała nieuczciwa konkurencja - alarmują przewoźnicy.

Rozpoczęcie protestu w Koroszczynie wstrzymało od dziś (wtorek) przewozy na Białoruś. Polscy przewoźnicy nie godzą się na - jak mówią - 'zawłaszczanie rynku transportu na wschód przez firmy białoruskie i rosyjskie'. W Dorohusku do przewoźników dołączyli też rolnicy.